Strona Główna > Relacje praktyków > Autorski przepis na sukces.
Dyskusja nad uzdrowieniem polskiej oświaty od kilku lat zaprząta wszystkich. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 19 w Łodzi to szkoła, która zapragnęła mieć w niej swój udział. Nie stwarza recept, upowszechnia kurację. Placówka w pełnym tego słowa znaczeniu publiczna, to znaczy otwarta dla wszystkich, którzy chcą się rozwijać oraz odejście od autorytaryzmu w relacjach nauczyciel - uczeń, nauczyciel - rodzic to prosty i skuteczny przepis na sukces. Do tego aura życzliwości i długoletnie tradycje. Piękny, zabytkowy budynek przy ulicy Żeromskiego 115 na trwałe wpisał się w krajobraz Łodzi. Łódzka Szkoła Rękodzielniczo-Przemysłowa, prababka dzisiejszego Zespołu, miała tu swą siedzibę od 1903 roku. W świadomości starszego pokolenia łodzian wciąż jeszcze szkoła ta funkcjonuje jako „Włókiennik". Zmieniały się nazwy, minęły dwie wojny, a dokąd Łódź chciała zachować swe oblicze ziemi obiecanej, „Włókiennik" kształcił pokolenia specjalistów w przemyśle tkackim, przędzalniczym, dziewiarskim. Później trzeba było iść z duchem czasu, sprostać zmianom w oczekiwaniach mieszkańców miasta, nowej polityce oświatowej. Dyrektor Jan Stupak, który w 1992 roku objął swą funkcję, podjął wkrótce decyzję o rozwijaniu w ramach Zespołu Szkół Techniczno-Przemysłowych 46 Liceum Ogólnokształcącego, które niebawem zaczęło stanowić jego główne ogniwo. Do końca (zmarł po ciężkiej chorobie 06 stycznia 2009 roku) nie przestał marzyć o wskrzeszeniu szkolnictwa zawodowego i przywróceniu swojej szkole dawnego charakteru. Temu celowi miała służyć, zaprojektowana z rozmachem, wizja Edukacyjnego Centrum Zawodowego, które pozwoliłoby wykorzystać w pełni zaplecze tej ogromnej placówki, zajmującej niegdyś 2,5 ha. Mimo malejącego zainteresowania młodzieży zawodami związanymi z włókiennictwem, a co za tym idzie - mimo problemów z rekrutacją, które przeżywają wszystkie szkoły odzieżowe - w ramach ZSP Nr 19 do dziś udało się przetrwać technikum włókienniczemu. Obecny dyrektor szkoły, pani Irena Piechota kontynuuje politykę swego poprzednika. W planach kształcenia na rok 2009/2010 w Technikum Nr 19 znalazło się miejsce dla zawodu technika-włókiennika, obok tak popularnych obecnie specjalności jak logistyk i informatyk. Nie jest to zresztą jedyna, kontynuowana przez obecnego dyrektora, wizja zadań współczesnej szkoły, spośród tych, które realizował dyrektor Stupak. Pani Irena Piechota pracuje tu od 45 lat, najpierw jako nauczyciel chemii, później wicedyrektor, aż wreszcie dyrektor. Podjęła się kierowania tak ogromną szkołą w najtrudniejszym momencie. Niespodziewany nawrót choroby dyrektora Stupaka nastąpił w chwili, gdy sukces w rekrutacji uczniów do ośmiu klas o zupełnie nowych profilach spowodował konieczność samotnego zmierzenia się z całkiem nowym wyzwaniem. W ubiegłym roku stworzono tu klasy licealne, które i teraz, jak pokazały dni otwarte i elektroniczna rekrutacja, cieszą się zainteresowaniem tegorocznych gimnazjalistów: na pierwszym miejscu psychologiczno-pedagogiczna, policyjno-detyktywistyczno-ochroniarska, potem telewizyjno-teatralno-filmowa i medialno-dziennikarska. Szczęśliwym pomysłem okazało się także stworzenie technikum logistycznego i informatycznego. Teraz pani dyrektor Piechota marzy o klasach, pozwalających w czteroletnim cyklu kształcenia zdobyć zawód technika technologii odzieży i technika meteorologa. Sukces szkoły to nie tylko tworzenie profili odpowiadających zmieniającemu się zapotrzebowaniu młodzieży. Równie ważna jest atmosfera szkoły, tolerancja, życzliwość, akceptacja, poszanowanie praw młodych ludzi. „Trzeba raz na zawsze wykorzenić ze świadomości społecznej wizję szkoły jako instytucji opresyjnej, nerwicogennej" - mówi pani dyrektor. „Zadaniem szkoły publicznej jest szybkie i skuteczne reagowanie na problemy wychowanków, niekiedy bardzo poważne i złożone, pomoc w odkrywaniu talentów, pokonywaniu trudności, budowaniu wiary w sukces. Trzeba zachęcić rodziców do współpracy ze szkołą, w atmosferze życzliwości budować wiarę w możliwość wspólnego wychowywania powierzonych nam pociech. To zadanie całej rady pedagogicznej i na szczęście nauczyliśmy się je traktować jako wspólny cel." Te zapewnienia dyrektora wykraczają poza słowne deklaracje. Trudno chyba znaleźć drugiego szefa tak ogromnej placówki, który potrafiłby, jak pani Piechota, spamiętać imiona swoich licznych wychowanków, czuwać nad ich postępami w nauce, zauważyć i docenić każdy sukces w konkursie, każdą poprawioną ocenę, znaleźć czas na życzliwą rozmowę z każdym przychodzącym rodzicem. Ta aura sprawia, że o ile w świadomości starszych łodzian szkoła przy ulicy Żeromskiego funkcjonuje jako dawny „Włókiennik" z tradycjami, o tyle młodzi coraz częściej kojarzą ją pozytywnie, nazywając „Czterdziestym szóstym" albo „Dziewiętnastką". Przyczynia się też do tego zapewne niekonwencjonalne podejście do tzw. imprez szkolnych, które gdzie indziej bywają zmorą młodzieży. Tu w rocznicę śmierci papieża (patrona szkoły) puszcza się balony do nieba, do których każdy może dołączyć swoje życzenie czy prośbę, zajada się papieskie kremówki, kolęduje w Wigilię na dziedzińcu przy blasku ogromnego ogniska i setek świec. Zainicjowana przez panią dyrektor tegoroczna impreza integracyjna dla pierwszoklasistów stała się prawdziwą kuźnicą talentów. Młodzi ludzie mieli okazję zaprezentować swe zdolności, występując na prawdziwej scenie, z prawdziwą kurtyną i profesjonalnym nagłośnieniem, no i rywalizować ze sobą w kategoriach z prawdziwych mediów rodem: „Mam talent", „Jak oni śpiewają", „You can dance". To pozwoliło odkryć zdolnego iluzjonistę i prawdziwe talenty wokalne. Dba się tutaj o takie odkrycia w prężnie działającym kole teatralnym, czy na zajęciach z emisji głosu. Jaka jest więc recepta na uzdrowienie polskiej oświaty? Wydaje się, że popieranie szkół z pomysłem, kreatywnych i rozwijających kreatywność. Katarzyna Olejniczak nauczyciel w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych Nr. 19 w Łodzi Szkolna strona www |