Strona Główna > Felieton > Bomba w górę czyli kto wygra szkołę
No to „bomba poszła w górę" jak mawiają na służewieckim torze wyścigów konnych, aby powiedzieć w ten sposób, że właśnie wystartowała kolejna gonitwa. Jak widać - bomba poszła w górę także w naszych szkołach. W tym przypadku jest to, z jednej strony - wyścig mediów, w konkurencji „Kto pierwszy poda bardziej drastycznego newsa o polskiej szkole", z drugiej strony - kto okaże się górą: nauczyciele i rygory szkolnych regulaminów (bo o szczytnych celach programów wychowawczych boję się pisać), czy uczniowska, nieokiełznana natura, nie tylko podparta ową przysłowiową już „burzą hormonów", co także ukształtowana w świecie gier komputerowych, w klimacie „wojen domowych" własnych rodzin i na przykładach dominujących w mass mediach wzorach polskiego „dyskursu politycznego"! Już od pierwszych dni września zaczęły napływać niepokojące informacje o tym, co dzieje się w szkołach. Hitem tygodnia był bezsprzecznie wyczyn krakowskiej gimnazjalnej pierwszoklasistki, która podczas przerwy zaatakowała nożem swoją dopiero co poznaną koleżankę! Można oczywiście podgrzewać atmosferę tytułami typu „Uderzała nożem koleżankę, nauczyciel nie reagował" , można też sprowadzić całą sprawę do stwierdzenia, że był to - co prawda groźny - ale tylko incydent . Nie jestem belwederskim profesorem pedagogiki, ale przez kilkadziesiąt lat byłem wychowawcą-praktykiem, w tym dyrektorem niełatwej w kierowaniu szkoły budowlanej. Od pięciu lat staram się uważnie obserwować i opisywać szkolną rzeczywistość. I dlatego nie uważam, że wszystko w zasadzie jest OK, że „nie ma sprawy", że w każdym kolejnym przypadku mamy do czynienia jedynie z wyizolowanymi „specyficznymi" incydentami.Nawet, jeśli w tym konkretnym przypadku gimnazjalnej nożowniczki podłożem jej zachowania był stan chorobowy, pozostaje pytanie: jak powinni zachować sie nauczyciele! Mam głębokie przekonanie, że kolejne roczniki dzieci i młodzieży wchodzące do naszych szkół są coraz bardziej „sfrustrowane", w tym klasycznym tego słowa znaczeniu. [frustracja - zespół przykrych emocji związanych z niemożnością realizacji potrzeby lub osiągnięciu określonego celu.] I mam także przekonanie, nie ja jedyny, że coraz gorzej, z różnych z reszta powodów, radzą sobie z tą sytuacja nauczyciele i wychowawcy. Bardzo ważnym głosem w społecznej dyskusji na ten temat jest opublikowany w najnowszym (z 16 września) „Dużym Formacie"- cotygodniowym dodatku „Gazety Wyborczej" - artykuł Aleksandry Lewińskiej, zatytułowany „Jakie ma pani loczki?" Polecam wszystkim refleksyjnym pedagogom, zwłaszcza tym, którzy dawno nie widzieli szkoły z bliska, jego lekturę. Znajdziecie tam, nie uważam że stronniczo dobrany, obraz szkolnej codzienności, w optyce początkującego nauczyciela. Jest tam także opinia ekspertów od tego problemu: Witolda Kołodziejczyka - redaktora naczelnego miesięcznika „Edukacja i Dialog", w swoim czasie wicedyrektora CODN w Warszawie i Krzysztofa Kościołka z Psychodynamicznego Centrum Terapeutyczno-Szkoleniowego w Lublinie. Temat nauczycielskiej bezradności wobec uczniów agresywnych, prowokacyjnych, nadpobudliwych nie został także pominięty w ofercie, jaką podczas swoich Dni Otwartych zaprezentował Wojewódzki Ośrodek Metodyczny w Łodzi. Już pierwszego dnia zainteresowani nauczyciele mogli tam wysłuchać wykładu Konrada Knapa - psychologa klinicznego, pracującego na co dzień dziećmi i młodzieżą w jednej z klinik Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, na temat „Zaburzone zachowanie ucznia - jaki sobie z nim radzić" a następnie uczestniczyć w warsztatach, podczas których wspólnie analizowali prezentowane tam konkretne przypadki takich uczniowskich zachowań. Czy to w jakimś stopniu im pomoże? To już inny problem. To, o czym informują media, to tylko najbardziej spektakularne przypadki prozy szkolnego dnia codziennego. W tysiącach polskich szkół z uczniowską wrogością do świata ludzi dorosłych codziennie zmagają się dziesiątki tysięcy nauczycieli. Dlatego uważam, że najwyższa pora, aby podjąć wyzwanie czasu i realnie, długofalowo i wszechstronnie - najpierw rozpoznać etiologię owych niepożądanych zjawisk, a następnie wspólnie, to znaczy międzydyscyplinarnie i w ścisłym współdziałaniu teoretyków z praktykami, wypracować działania terapeutyczne i naprawcze. Ciekawe, czy na najbliższym VII Zjeździe Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, podczas obrad XII Krajowej Konferencji Dyrektorów Szkół i Przedszkoli i V Kongresu Zarządzania Oświatą, które w tych dniach się odbywają, ów fundamentalny dla wszystkich innych reform i programów problem naszych szkół stanie się tematem rozważań i poszukiwań... Bo w realnym szkolnym świecie gonitwa już trwa, kolejne jej okrążenie właśnie nabiera tempa. Źle by było, aby to nauczyciele schodzili z toru przed dotarciem do mety, oddając ten wyścig walkowerem! Włodzisław Kuzitowicz |