Strona Główna > Publikacje > Dlaczego kwalifikacje nauczycielskie są niedomknięte
W dniach 20 i 21 września tego roku miałem możliwość obserwowania prac VII Zjazdu Pedagogicznego, który pod hasłem „Po życie sięgać nowe" odbył się w centrum konferencyjnym Hotelu Filmar w Toruniu. To, co [...] jest szczególnie istotne i co wyróżnia go od sześciu poprzednich zjazdów, to jego podtytuł: "Teoria a praktyka edukacyjna". I choć projektant okładki programu Zjazdu słowo „teoria" umieścił nad słowami „a praktyka edukacyjna", przedzielając je poziomą kreską, co symbolicznie można odczytać jako dominację teorii nad praktyką, to i tak, my praktycy, powinniśmy być usatysfakcjonowani faktem zaistnienia praktyki, jako bazy, podstawy, na której - nie mamy co do tego żadnych wątpliwości - może jedynie istnieć i rozwijać się teoria pedagogiki.[...] Dzisiaj podzielę się z Czytelnikami naszej Gazety refleksjami wokół pracy jednej tylko sekcji, pracującej w Sesji IX, zatytułowanej „Nauczyciel - jego (nie)przygotowanie?", wywiedzionych głównie z wykładu, którego temat zapisano w programie zjazdu jako: „Implikacje teorii poznania humanistycznego względem teorii i praktyki kształcenia nauczycieli - czy programowa otwartość i niedomkniętość kwalifikacji zawodowych", a wygłoszonego przez prof. dr hab. Henrykę Kwiatkowską. Dla podkreślenia wagi tego referatu warto przybliżyć Czytelnikom osobę prelegentki. Profesor Henryka Kwiatkowska jest wybitnym pedagogiem, specjalizującym się w pedeutologii. Jest kierownikiem Katedry Pedeutologii i Kształcenia Nauczycieli na Uniwersytecie Warszawskim, przewodniczącą Zespołu Problemowego Pedeutologii Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, wiceprzewodniczącą Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, zastępcą redaktora naczelnego "Forum Oświatowego". Profesor Kwiatkowska od wielu lat prowadzi badania nad nauczycielami, śledząc ewolucję roli zawodowej nauczyciela na tle burzliwych przemian społecznych, jakie zachodzą w naszym kraju. Jest twórczynią naukowych podstaw wiedzy o współczesnym polskim nauczycielu. Jest autorką i współautorką bardzo wielu publikacji, w tym takich prac jak: „Pedeutologia", „Tożsamość nauczycieli. Między anomią a autonomią", "Nowa orientacja w kształceniu nauczycieli". Istotą wykładu prof. Kwiatkowskiej, która we wstępie do swego wystąpienia podała zmodyfikowany, skrócony jego temat: „Wokół programowego niedomknięcia kwalifikacji nauczycielskich" był właśnie problem wzajemnych relacji teorii i praktyki w kształceniu nauczycieli. Podjęła się ona trudnego zadania wniknięcia w głąb istoty obu tych obszarów, a zwłaszcza opisania warunków, które komplikują ich związek, a także zaproponowała co, jej zdaniem, należałoby zrobić, aby zbliżyć teorię do praktyki i umożliwić przenikanie teorii pedagogicznych do praktycznej działalności edukacyjnej. Swój wykład rozpoczęła od informacji, że w krajach zachodnich (bo nie u nas) toczy się wielka dyskusja na temat związków myśli teoretycznej z działaniami praktycznymi. Ostrze tej krytyki wymierzone jest w nauki społeczne. Uważa się, że nauki społeczne uprawia się tak, jakby one nie miały związku z praktyką. Zdaniem krytyków, ale także pani profesor, łączenie teorii z praktyką musi być wpisane w uprawianie nauki! Słuchając tych słów nie mogłem powstrzymać się od refleksji, że na łamach „Gazety Szkolnej" zamieściłem przed kilkoma miesiącami cykl trzech artykułów pod wspólnym tytułem „Trzy światy edukacji", w którym wykazałem jak bardzo świat polityki edukacyjnej, świat nauki o edukacji i świat praktyki edukacyjnej niewiele mają ze sobą wspólnego. Ostatni z tego cyklu artykuł, o świecie praktyki edukacyjnej, kończyłem takimi konkluzjami: „Naukowcy potrzebują co prawda edukacyjnej rzeczywistości, tak jak biolodzy świata przyrody - głównie jako terenu pozyskiwania preparatów i budowania klasyfikacji. W praktyce nie ma badań wykonywanych na bezpośrednie zamówienia instytucji oświatowych, [...] jak to ma miejsce w przypadku nauk technicznych. [...] Ale najgorsze dla dobra społecznego jest to, że praktycy edukacji - nauczyciele i dyrektorzy szkół - nie ufają politykom. [...] Nie jest też lepiej z wiarą nauczycieli w świat nauki. Zaryzykuję stwierdzenie, że ich postawy bliższe są lekceważeniu niż nabożnego szacunku. Niestety - nie bez winy są tu sami uczeni! Jeżeli uświadamiają sobie istnienie realnego świata edukacji - to bardziej jako ‘przedmiotu badań, niezbędnego do empirycznej weryfikacji hipotezy badawczej' niż jako podmiotu, będącego potencjalnym beneficjentem wyników prowadzonych badań i analiz! Czy istnieje szansa na zmianę takiego stanu rzeczy? Trzeba być optymistą i wierzyć, że tak." I choć, jak widać, profesor Kwiatkowska nie jest czytelniczką „Gazety Szkolnej", to ja - z przekonaniem, że moje przemyślenia znajdą potwierdzenie w dalszym ciągu referatu, a także z nadzieją na spełnienie się moich optymistycznych prognoz, wysłuchałem z wielką uwagą wystąpienia Pani Profesor do samego końca. A dalej było o tym, co komplikuje związek teorii z praktyką. Zdaniem autorki referatu fakt, że uczeni pedagodzy zbyt mało zajmują się refleksją dotyczącą natury działania pedagogicznego wynika z jego istoty. Bo jest ono „specyficzne, niestereotypowe, niestandardowe, nie realizuje się poprzez powtarzanie i odtwarzanie, jest dynamiczne, naznaczone swoistą trudnością realizacyjną." Działanie to nie poddaje się mierzeniu stopnia jego trudności żadnym z narządzi, które z powodzeniem sprawdzają się przy badaniu zawodów inżynieryjnych, czy nawet administracyjnych. Drugą trudnością, na jaką natrafia badacz działań pedagogicznych jest „kontekstualność wiedzy pedagogicznej". Oznacza to, że wiedza ta jest warunkowana sytuacją jej użycia. Zdaniem profesor Kwiatkowskiej „problem polega na tym, że zawsze gdy myślimy o stosowaniu wiedzy pedagogicznej w działaniu zastanawiamy się, czy teoria, która była wypracowana w jakimś określonym kontekście jest zbliżona do kontekstu jej użycia.[...] Może się okazać, że wiedza ta jest całkowicie nieużyteczna." I to, moim zdaniem, w dużym stopniu wyjaśnia przyczyny lekceważenia owoców pracy naukowej pedagogów przez nauczycieli-praktyków, o czym pisałem w mojej publikacji. Po uczynieniu tych kilku uwag wstępnych autorka referatu przeszła do sedna problemu, to znaczy rozwinęła tezę o niedomkniętości kwalifikacji nauczycieli. Teza ta uzasadnia się właśnie zmiennością kontekstu stosowania wiedzy teoretycznej przez nauczycieli i to dlatego nie należy mówić o tym, że wyposażony w teorię nauczyciel zawsze będzie wiedział jak postąpić. To prowadzi do stwierdzenia, że kwalifikacje (teoretyczne) nauczycieli z natury rzeczy są „niedomknięte". I stąd rodzi się kolejny dylemat: „Jak organizować kształcenie nauczycieli, aby integrować myśl teoretyczną z działaniem praktycznym?" Poszukując odpowiedzi na tak sformułowane pytanie profesor Kwiatkowska zajęła się przede wszystkim popularnym zwrotem, którym najczęściej określamy stosowanie wiedzy teoretycznej w działaniu, jakim jest „wdrażanie teorii do praktyki". Oświadczyła zdecydowanie, że jest to rzecz niewykonalna. Bo wdrożyć można jedynie coś, co zostało określone precyzyjnie i szczegółowo, krok po kroku. A teoria pedagogiczna „nie jest zbiorem recept". Ma ona zupełnie inną rolę do spełnienia, niż modelowanie działań praktycznych. Jej celem jest stanie się podstawą rozumienia, wyjaśniania, interpretowania rzeczywistości. Nie można według teorii planować działań! Aby powstająca w gabinetach naukowców teoria mogła jednak być przydatna praktykom, kontekst jej wypracowywania powinien być zbliżony do kontekstu jej potencjalnego użycia. A tymczasem najczęściej tak nie jest. Teoria powstaje w warunkach auli akademickiej, natomiast jej „użycie" odbywa się w klasie szkolnej. To są diametralnie różne środowiska - stwierdziła referentka. Stąd wypływa wniosek tego fragmentu relacjonowanych rozważań: „Kształcenie teoretyczne i kształcenie praktyczne nie mogą być odrębnymi dziedzinami. Nie mogą to być dwa światy, jak to mamy w naszych uczelniach obecnie, gdy najpierw kształcimy teoretycznie, a pod koniec dopiero - praktycznie. Student, sposobiony do zawodu nauczycielskiego nie ma tej teorii do czego odnieść." On odnosi to do tego, co zna z własnej biografii - do sytuacji w klasie, w której on był uczniem i obserwował działania jego nauczycieli. Zastanawiając się nad możliwymi rozwiązaniami układu teoria - praktyka w procesie kształcenia nauczycieli profesor Kwiatkowska zauważyła, że mając do wyboru sytuacje, w których student najpierw poznaje teorię a potem odbywa praktykę, albo najpierw praktykuje a później zdobywa wiedzę teoretyczną, albo też gdy oba te procesy występują przemiennie (dualsystem), wybrałaby czwarte rozwiązanie: system symultaniczny, gdy teoria i praktyka zdobywane są równolegle. Pominę fragment wykładu, w którym prelegentka przedstawiła kilka tez o związkach teorii z praktyką, wywiedzionych z teorii poznania prof. Zdzisława Cackowskiego [Człowiek jako podmiot działania praktycznego i poznawczego (1979)]. O wiele bardziej znaczący dla tytułowych rozważań wokół programowego niedomknięcia kwalifikacji nauczycielskich był kolejny fragment wykładu, z którego słuchacze dowiedzieli się, że wobec wspomnianej wyżej kontekstualności wiedzy pedagogicznej, umysłowe (intelektualne) przygotowanie nauczyciela do zawodu musi być niewspółmierne do możliwych w realnej praktyce sytuacji, „nadbudowane". Celem jest doprowadzenie do stanu w którym nauczyciel ma niewspółmiernie wyższą świadomość teoretyczną, niż działanie, które wykonuje. Takie właśnie wyposażenie pozwoli nauczycielowi na definiowanie możliwie wszystkich sytuacji pedagogicznych, wobec których stanie w swej nauczycielskiej praktyce. Dzięki temu istnieje większe prawdopodobieństwo, że nie będzie on czuł się bezradny. W zakończeniu swojego referatu profesor Henryka Kwiatkowska stwierdziła, że nawet przy zastosowaniu owej zasady niewspółmierności wiedzy przekazanej kandydatowi do zawodu nauczycielskiego, i tak niemożliwe jest wyposażenie nauczycielskiego adepta w skończony zasób potrzebnej mu w przyszłości teorii i w skończony zbiór sposobów reagowania we wszystkich możliwych do zaistnienia sytuacjach, w których przyjdzie mu działać w praktyce edukacyjnej. Konsekwencją tego stanu jest konieczność nieustannego tworzenia programów kształcenia nauczycieli, bo skoro kwalifikacje nauczycielskie nie mogą być „domknięte", muszą być one ciągle „pulsujące", ciągle rekonstruowane, zmieniane... Także sam nauczyciel, już w trakcie pełnienia swej roli, musi „w biegu" tworzyć coraz to nową „nadbudowę teoretyczną" i poszukiwać coraz to nowych sposobów działania! Tak więc otrzymaliśmy od kompetentnego eksperta w dziedzinie pedeutologii - działu pedagogiki zajmującego się zagadnieniami dotyczącymi zawodu nauczyciela - bardzo ważne wskazania do dalszej refleksji nad wzajemnymi powiązaniami teorii i praktyki pedagogicznej i ich konsekwencji dla jakości pracy nauczycieli. Wiele myśli pani profesor Kwiatkowskiej jest dla mnie potwierdzeniem moich niepokojów i postulatów w sprawie kształcenia nauczycieli, jakie zawarłem w artykule „Ktoś musi zapoczątkować te zmiany", zamieszczonego w „Gazecie Szkolnej" Nr.9/2007, a który został przedrukowany w rozdziale III mojej książki „Polska szkoła w cieniu IV RP" pod zmienionym tytułem: „O kształceniu do zawodu nauczyciela". Pytałem tam retorycznie: „Czy można wykształcić lekarza w akademii medycznej pozbawionej szpitali klinicznych? Każda uczelnia kształcąca nauczycieli musi posiadać, organizacyjnie ze sobą powiązane, szkoły ćwiczeń! Uczelnie i zakłady kształcące nauczycieli muszą zatrudniać nie tylko teoretycznie przygotowanych do nauczania naukowców. Należy, systemowo, zapewnić tam miejsce dla wybitnych nauczycieli, dydaktyków i wychowawców, a także specjalistów - trenerów, którzy nie rezygnując z pracy w swoich szkołach czy poradniach, prowadziliby na uczelni zajęcia metodyczne i treningi umiejętności wychowawczych."[...] Włodzisław Kuzitowicz Artykuł ukazał się w „Gazecie Szkolnej" Nr.41/2010 |