Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Sobota, 04 lutego 2012 r. 35 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Relacje praktyków > Dorota Mularczyk. Czarna mucha


Dorota Mularczyk

                                                       CZARNA  MUCHA

 

                    Inscenizacja dla młodzieży z klas IV - VI  szkół podstawowych.

Występują :

-           Ola

-           Mucha

-           Gość - koleżanka

-           Brat Oli Wojtek

-           Chłopiec I

-           Chłopiec II

-           Chłopak z bandy

-           Pan

                       Wnętrze pokoju. Zza ściany ( z kuchni ) słychać odgłosy polowania na muchę : tłukące się szkło, spadający garnek z pokrywką, przewrócony stołek, jęk -Auć!-  po uderzeniu np. w kolano, spadające sztućce, chochla itp. Do pokoju wpada dziewczynka z packą na muchy, gdzie odbywa się dalszy ciąg polowania : strącona doniczka z kwiatkiem ( lądowanie za fotelem ), eksplozja balonika, z biurka pozrzucane papiery, zeszyty, pojemnik z mazakami i długopisami -  czyli regularna demolka. Na koniec dziewczynka dopada do okna przyciskając firankę do szyby.

Ola - Mam cię! Już mi nie uciekniesz!

Mucha -To jeszcze nie jest powiedziane. [Odpowiedział piskliwy głosik]

Ola zdębiała. Ganiała tą utrapioną muchę od dobrych dwudziestu minut, ale nie zauważyła w mieszkaniu nikogo prócz siebie.

Ola  - Że... słucham? [ Spytała niepewnie rozglądając się.]

Mucha - Bzz... A nie mówiłam?  [zapiszczała uwolniona mucha.]

Ola , widocznie z wrażenia, bezwiednie poluzowała docisk firanki, którą to przygniatała do szyby okiennej muchę.

Ola - Nie dosyć, że przez to polowanie dosoliłam kompot, zatłukłam bratu balonika, przesadziłam mamy paprotkę na dywan to jeszcze mam jakieś przesłyszenia. Uch!

                     

Sapnęła wzburzona i zajrzała pod rękę gdzie powinien znajdować się winowajca zaistniałego nieporządku, ale go tam nie było.

 

Ola - Co?! No jak tak można? [ Zezłościła się, że więzień jej nawiał i tupnęła nogą.]

Mucha -Ty, słuchaj.- [ zapiszczał głosik znad głowy dziewczynki.] -Po coś ty osoliła kompot?

 

Ola spojrzała w górę zatrzymując wzrok na wielkiej, czarnej musze-uciekinierce.

Ola - Nie. [Pokręciła głową, a niepewny uśmiech przemknął przez jej twarz.] -To nie możliwe.

Mucha -Jak niemożliwe? Wszystko widziałam! [Zapiszczała mucha.]

Ola cofnęła się odruchowo.

Ola - To nie może być tak. [ Dotknęła czoła.]  -Och nie, pewno doniczka mnie po drodze zahaczyła.

Mucha - Dobre sobie. [ Zdziwiła się mucha.] -Najpierw rozrabia, a później zaprzecza. Co za tupet! [ Zabzyczała poprawiając skrzydełka.]  -Czy zauważyłaś, że przez grzeczność pominęłam opis mojego stanu psychicznego rozchwianego faktem próby popełnienia brutalnego przestępstwa na mojej osobie?

Ola - Ty... Ty mówisz, albo ja...

Mucha - No już dobra, nie zmieniaj tematu. Nie odpowiedziałaś na moje pytanie : „Po co osoliłaś kompot?"

Ola wreszcie odzyskała mowę.

Ola - Jakbyś nie usiadła na solniczce to bym jej nie... [Dziewczynka zauważyła, że została podstępnie zmuszona do przyznania się do winy ] -to by nie wpadła do garnka z kompotem.

Mucha - Aha. Sugerujesz więc, że balon... też była moja wina?-  [W jej głosie brzmiało już oburzenie.]

Ola - Paprotka też. [Ola wskazała sfatygowaną roślinkę.]

Mucha - Chodzi ci o tą grządkę na dywanie?-  [ Mucha zabzyczała, znów poprawiła skrzydełka i po chwili, już nieco spokojniejszym głosem dodała] -Sama widzisz, jakbyś mnie nie goniła to... [ Odchrząknęła]  -Przeszło ci już?

 

Ola zbliżyła się do muchy przyglądając się jej uważnie.

 

Ola - Skąd ty się wzięłaś? I... i jak ty to robisz? Czy to w ogóle możliwe?

Mucha -Wiesz, gdybym miała ludzkie oczy, to bym popatrzyła na ciebie z politowaniem. Ale do rzeczy. Coś mi się gdzieś tam o ucho obiło, że chciałabyś parę osób nauczyć rozumu.

 Ola zmarszczyła brwi szukając w pamięci opisywanej sytuacji.

Ola - Myślisz o tej jędzy z pierwszego piętra? O pani Czer..., znaczy o jędzy?

Mucha -Nie tylko.

Ola - Oj tak! Niektórzy nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa. Wiesz... [ Dziewczynka natychmiast zapaliła się do pomysłu muchy]  - czy wiesz co ja bym zrobiła tej nadętej purchawie?

Mucha - Po pierwsze, przenieśmy się w wygodniejsze miejsce, a po drugie, wyrażaj się jaśniej kogo masz na myśli.- zaproponowała mucha.

 

Ola usiadła na tapczanie, a mucha przysiadła na wprost niej zachowując jednak bezpieczną odległość.

 

Mucha - Nadmieniaj. Wspomniałaś coś o wzdęciu.

Ola - Nadęciu. [Poprawiła Ola.] -O nadętej purchawie... [Zastanowiła się chwilę.]-Może by ją...

Mucha - Nakłuć. [ Wtrąciła mucha] -Sflaczeje i po kłopocie.

Ola - To nie takie nadęcie. Chodzi o to, że wszystkich ma za nic i nosa zadziera wyżej od czubka głowy. Na dodatek ubiera się w sklepach „Dla Puszystej Pani".

[ Dziewczynka starała się nie nazwać rzeczy po imieniu.]

Mucha - Jak puszysta to dmuchnij i odleci.

Ola - Nic nie łapiesz. [ Oli ręce opadły.] -Jest gruba i zawsze nabzdyczona. Myślałam może, żeby ją...

Mucha - Zrzucić ze schodów.-  [ Wypaliła mucha.]

Ola - Nie!- [ Zniecierpliwiła się Ola.] -Nie rozumiesz? Nie można jej uszkodzić!

Mucha -Dlaczego?

Ola -Bo wszyscy myślą, że to człowiek, ale ja wiem,  [ Ściszyła głos ] -że to stwór nie z tego świata i tylko tak wygląda.

Mucha - No to trzeba go zdemaskować!- [ Przejęła się mucha ]. -Powiadomić policję! Wojsko! Komandosów! Brygadę anty...tego! Powiadomić... [ Przez chwilę szukała odpowiedniego słowa. ] -wszystkich! A... na koniec rozdeptać! Tego stwora, oczywiście!

Ola - Przestaniesz?!

Mucha - O co ci chodzi?- [ Mucha spytała niewinnym głosem.]

Ola - Ty.- [ Ola po raz kolejny uważnie przyjrzała się swojej rozmówczyni mrużąc oczy.]

 - Coś ty za jedna? Nawet się jeszcze nie przedstawiłaś, a już próbujesz pozbawić mnie sąsiadki.

Mucha - Się nazywam... Funia.

Ola - Słuchaj no, Funia. Skoro nie potrafisz podpowiedzieć nic mądrego to lepiej fruwaj stąd, bo zaraz...

Mucha - Ojoj!-  [ Obruszyła się mucha.] -Zaraz „pozbawić".-  [ Znów poprawiła skrzydełka.] -  Słuchaj, mogę zawołać parę kumpelek i pańcię zamęczymy. To znaczy, chciałam powiedzieć, pomęczymy.

Ola - Wiesz co, lepiej będzie jak ją pominiemy, a zajmiemy się sprawą tego ważniaka co uparcie próbuje się ze mną umówić.

Mucha - Chcesz mu dać nauczkę?

Ola uśmiechnął się i pokiwała głową.

Mucha -Umów się z nim.

                

                    Uśmiech zniknął. [...]

 

            Cały scenariusz do ściągnięcia: Dorota Mularczyk, CZARNA  MUCHA