Strona Główna > Relacje praktyków > Dorota Mularczyk. Czarna mucha
Dorota Mularczyk CZARNA MUCHA Inscenizacja dla młodzieży z klas IV - VI szkół podstawowych. Występują : - Ola - Mucha - Gość - koleżanka - Brat Oli Wojtek - Chłopiec I - Chłopiec II - Chłopak z bandy - Pan Wnętrze pokoju. Zza ściany ( z kuchni ) słychać odgłosy polowania na muchę : tłukące się szkło, spadający garnek z pokrywką, przewrócony stołek, jęk -Auć!- po uderzeniu np. w kolano, spadające sztućce, chochla itp. Do pokoju wpada dziewczynka z packą na muchy, gdzie odbywa się dalszy ciąg polowania : strącona doniczka z kwiatkiem ( lądowanie za fotelem ), eksplozja balonika, z biurka pozrzucane papiery, zeszyty, pojemnik z mazakami i długopisami - czyli regularna demolka. Na koniec dziewczynka dopada do okna przyciskając firankę do szyby. Ola - Mam cię! Już mi nie uciekniesz! Mucha -To jeszcze nie jest powiedziane. [Odpowiedział piskliwy głosik] Ola zdębiała. Ganiała tą utrapioną muchę od dobrych dwudziestu minut, ale nie zauważyła w mieszkaniu nikogo prócz siebie. Ola - Że... słucham? [ Spytała niepewnie rozglądając się.] Mucha - Bzz... A nie mówiłam? [zapiszczała uwolniona mucha.] Ola , widocznie z wrażenia, bezwiednie poluzowała docisk firanki, którą to przygniatała do szyby okiennej muchę. Ola - Nie dosyć, że przez to polowanie dosoliłam kompot, zatłukłam bratu balonika, przesadziłam mamy paprotkę na dywan to jeszcze mam jakieś przesłyszenia. Uch! Sapnęła wzburzona i zajrzała pod rękę gdzie powinien znajdować się winowajca zaistniałego nieporządku, ale go tam nie było. Ola - Co?! No jak tak można? [ Zezłościła się, że więzień jej nawiał i tupnęła nogą.] Mucha -Ty, słuchaj.- [ zapiszczał głosik znad głowy dziewczynki.] -Po coś ty osoliła kompot? Ola spojrzała w górę zatrzymując wzrok na wielkiej, czarnej musze-uciekinierce. Ola - Nie. [Pokręciła głową, a niepewny uśmiech przemknął przez jej twarz.] -To nie możliwe. Mucha -Jak niemożliwe? Wszystko widziałam! [Zapiszczała mucha.] Ola cofnęła się odruchowo. Ola - To nie może być tak. [ Dotknęła czoła.] -Och nie, pewno doniczka mnie po drodze zahaczyła. Mucha - Dobre sobie. [ Zdziwiła się mucha.] -Najpierw rozrabia, a później zaprzecza. Co za tupet! [ Zabzyczała poprawiając skrzydełka.] -Czy zauważyłaś, że przez grzeczność pominęłam opis mojego stanu psychicznego rozchwianego faktem próby popełnienia brutalnego przestępstwa na mojej osobie? Ola - Ty... Ty mówisz, albo ja... Mucha - No już dobra, nie zmieniaj tematu. Nie odpowiedziałaś na moje pytanie : „Po co osoliłaś kompot?" Ola wreszcie odzyskała mowę. Ola - Jakbyś nie usiadła na solniczce to bym jej nie... [Dziewczynka zauważyła, że została podstępnie zmuszona do przyznania się do winy ] -to by nie wpadła do garnka z kompotem. Mucha - Aha. Sugerujesz więc, że balon... też była moja wina?- [W jej głosie brzmiało już oburzenie.] Ola - Paprotka też. [Ola wskazała sfatygowaną roślinkę.] Mucha - Chodzi ci o tą grządkę na dywanie?- [ Mucha zabzyczała, znów poprawiła skrzydełka i po chwili, już nieco spokojniejszym głosem dodała] -Sama widzisz, jakbyś mnie nie goniła to... [ Odchrząknęła] -Przeszło ci już? Ola zbliżyła się do muchy przyglądając się jej uważnie. Ola - Skąd ty się wzięłaś? I... i jak ty to robisz? Czy to w ogóle możliwe? Mucha -Wiesz, gdybym miała ludzkie oczy, to bym popatrzyła na ciebie z politowaniem. Ale do rzeczy. Coś mi się gdzieś tam o ucho obiło, że chciałabyś parę osób nauczyć rozumu. Ola zmarszczyła brwi szukając w pamięci opisywanej sytuacji. Ola - Myślisz o tej jędzy z pierwszego piętra? O pani Czer..., znaczy o jędzy? Mucha -Nie tylko. Ola - Oj tak! Niektórzy nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa. Wiesz... [ Dziewczynka natychmiast zapaliła się do pomysłu muchy] - czy wiesz co ja bym zrobiła tej nadętej purchawie? Mucha - Po pierwsze, przenieśmy się w wygodniejsze miejsce, a po drugie, wyrażaj się jaśniej kogo masz na myśli.- zaproponowała mucha. Ola usiadła na tapczanie, a mucha przysiadła na wprost niej zachowując jednak bezpieczną odległość. Mucha - Nadmieniaj. Wspomniałaś coś o wzdęciu. Ola - Nadęciu. [Poprawiła Ola.] -O nadętej purchawie... [Zastanowiła się chwilę.]-Może by ją... Mucha - Nakłuć. [ Wtrąciła mucha] -Sflaczeje i po kłopocie. Ola - To nie takie nadęcie. Chodzi o to, że wszystkich ma za nic i nosa zadziera wyżej od czubka głowy. Na dodatek ubiera się w sklepach „Dla Puszystej Pani". [ Dziewczynka starała się nie nazwać rzeczy po imieniu.] Mucha - Jak puszysta to dmuchnij i odleci. Ola - Nic nie łapiesz. [ Oli ręce opadły.] -Jest gruba i zawsze nabzdyczona. Myślałam może, żeby ją... Mucha - Zrzucić ze schodów.- [ Wypaliła mucha.] Ola - Nie!- [ Zniecierpliwiła się Ola.] -Nie rozumiesz? Nie można jej uszkodzić! Mucha -Dlaczego? Ola -Bo wszyscy myślą, że to człowiek, ale ja wiem, [ Ściszyła głos ] -że to stwór nie z tego świata i tylko tak wygląda. Mucha - No to trzeba go zdemaskować!- [ Przejęła się mucha ]. -Powiadomić policję! Wojsko! Komandosów! Brygadę anty...tego! Powiadomić... [ Przez chwilę szukała odpowiedniego słowa. ] -wszystkich! A... na koniec rozdeptać! Tego stwora, oczywiście! Ola - Przestaniesz?! Mucha - O co ci chodzi?- [ Mucha spytała niewinnym głosem.] Ola - Ty.- [ Ola po raz kolejny uważnie przyjrzała się swojej rozmówczyni mrużąc oczy.] - Coś ty za jedna? Nawet się jeszcze nie przedstawiłaś, a już próbujesz pozbawić mnie sąsiadki. Mucha - Się nazywam... Funia. Ola - Słuchaj no, Funia. Skoro nie potrafisz podpowiedzieć nic mądrego to lepiej fruwaj stąd, bo zaraz... Mucha - Ojoj!- [ Obruszyła się mucha.] -Zaraz „pozbawić".- [ Znów poprawiła skrzydełka.] - Słuchaj, mogę zawołać parę kumpelek i pańcię zamęczymy. To znaczy, chciałam powiedzieć, pomęczymy. Ola - Wiesz co, lepiej będzie jak ją pominiemy, a zajmiemy się sprawą tego ważniaka co uparcie próbuje się ze mną umówić. Mucha - Chcesz mu dać nauczkę? Ola uśmiechnął się i pokiwała głową. Mucha -Umów się z nim. Uśmiech zniknął. [...] |