Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Sobota, 04 lutego 2012 r. 35 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Dwie lekcje wychowania obywatelskiego


Po co ministrowi rada doradcza młodych? Po to samo, po co Cezarowi senat rzymski, carom Rosji - duma, a pierwszym sekretarzom w PRL - sejm.

 

Po co ministrowi rada doradcza młodych? Takie pytanie zadała w tytule swojego artykułu Monika Sarwińska-Niewielska w 4 numerze „Gazety Szkolnej".

 

"Działająca przy Ministrze Edukacji Narodowej Rada Dzieci i Młodzieży w pełni popiera działania MEN zmierzające do ograniczenia przemocy i agresji w szkołach w tym rządowy program poprawy stanu bezpieczeństwa w szkołach i placówkach oświatowych.." To cytat ze strony internetowej ministerstwa.

 

Zamieszczono tam także trzy uchwały Rady, przyjęte w dniu 7 lutego:

1) w sprawie wprowadzenia jednolitego stroju uczniowskiego w szkołach podstawowych i gimnazjalnych [Jako reprezentanci środowiska uczniowskiego popieramy działania Ministra Edukacji Narodowej dotyczące wprowadzenia w szkołach obowiązku noszenia jednolitego stroju uczniowskiego.],

2) w sprawie popierania działań Ministerstwa Edukacji Narodowej w kwestii zwalczania przemocy i agresji w szkołach [Zdecydowanie popieramy działania Ministra Edukacji Narodowej na rzecz przeciwdziałania złu i występującym w środowisku szkolnym przejawom agresji, przemocy fizycznej, psychicznej i słownej.]

3) w sprawie matury z matematyki w 2009 r. [Przeciwstawiamy się obowiązkowi wprowadzenia matury z matematyki w 2009r].

 

Ktoś powie: dwa razy przyklasnęli, ale raz są przeciw! No właśnie - przeciw temu, czemu przeciwny jest także minister. Ot - i cała Rada! Rada wzorowych prymusów, którzy przechodzą praktyczny kurs oportunizmu i warsztaty serwilizmu. Taka lekcja wychowawcza na temat „Demokracja przedstawicielska w IV RP". W przywołanym już artykule z „Gazety Szkolnej" autorka cytuje wypowiedź, pragnącego pozostać anonimowym, licealisty, który uważa, że „Rada Dzieci i Młodzieży przy obecnym ministrze to jakaś farsa.(...)Może chce mieć klakierów, nie wiem, moim zdaniem jedyna korzyść z takiej Rady w dzisiejszych warunkach to, że sobie ci wybrańcy pewnie zwiedzą Warszawę."

 

Za to inna młodzież, z liceum ogólnokształcącego w Gorzowie Wielkopolskim, też miała lekcję wychowania obywatelskiego. Pod koniec września wysłali list do ministra. "Chcieliśmy tylko zapytać ministra Romana Giertycha o zmiany w maturach i o to, dlaczego dowiadujemy się o nich dopiero we wrześniu" - mówią. Kiedy po dwóch miesiącach nie dostali odpowiedzi, wysłali kilkanaście listów z pytaniem, kiedy mogą się jej spodziewać.

 

Listy nie dotarły do ministra, ale za to szefowa departamentu w ministerstwie pouczyła (na piśmie) dyrektorkę liceum, że uczniowie nie powinni pisać od razu do ministra, że w szkole powinny zapanować: ład, dyscyplina, porządek, szacunek dla kolegów, dla starszych, dla przełożonych i że pisanie listów do ministra świadczy o tym, że w zakresie wymienionych spraw w tej szkole, a zwłaszcza wśród zaangażowanych w korespondencję uczniów jest jeszcze wiele do zrobienia... I że są w pierwszej kolejności do objęcia szkoły programem „Zero tolerancji..."

 

Gdy sprawę ujawniła "Gazeta Lubuska" pojawiło się oświadczenie rzeczniczki prasowej MEN, w którym czytamy, "że każdy może zwrócić się z pytaniami lub spostrzeżeniami dotyczącymi edukacji i wychowania. Każdy list jest wnikliwie czytany i będzie udzielana odpowiedź w możliwie szybkim terminie.(...) Minister Edukacji Narodowej Roman Giertych udzielił upomnienia dyrektor Departamentu Kształcenia Ogólnego i Specjalnego w związku z odpowiedzią, jakiej udzieliła na pytania licealistów z Gorzowa."

 

Jaki cel wychowawczy udało się MEN-owi osiągnąć na tej lekcji? Myślę, że jest ich nawet kilka. Po pierwsze, że że w komunikacji też działa prawo grawitacji: Głos ze szczytów władzy bardzo szybko dociera do nizin społeczności szkolnej, zaś głosy „maluczkich" z wielkim trudem wędrują ku górze. Po drugie, że kara za przewinienia traci na swej dolegliwości tyle, ile „waży" stanowisko piastowane przez winnego. No i po trzecie, że wszyscy mają prawo słać pytania do ministra, pod warunkiem, że ten ma akurat „dobry dzień" i że... powiadomi się o tym media!

 

I to by było na tyle! Czekamy na dalsze, nowatorskie przykłady lekcji wychowania obywatelskiego w mistrzowskim wykonaniu „Pierwszego Nauczyciela IV RP"!

 

Włodzisław Kuzitowicz