Strona Główna > Felieton > Edukacja ekologiczna teoria i praktyka
Na naszych oczach spełnia się marzenie pedagogiki socjalistycznej: o społeczeństwie wychowującym! Tylko nie dosłownie według tamtejszych wyobrażeń. Ale jednak... Młodzież szkolna, aby móc kształtować swoje obywatelskie postawy, nie musi już ograniczać się tylko do specjalnie programowanych zajęć szkolnych. Pisałem już o tym w moim felietonie „ Dwie lekcje wychowania obywatelskiego". Niedługo trzeba było czekać na następne. Dzięki naszym władzom, a zwłaszcza ministrowi ochrony środowiska i wojewodzie podlaskiemu, uczniowie wszystkich polskich szkół mogą czerpać z życia treści z zakresu edukacji ekologicznej. Już uczniowie starszych klas szkoły podstawowej mogli bez trudności, wyłącznie oglądając telewizyjne serwisy informacyjne o obronie doliny Rospudy przez grupę ekologów, realizować cel „Rozwijanie wrażliwości na problemy środowiska", określony w podstawach programowych dla tak zwanej „ścieżki międzyprzedmiotowej"w zakresie edukacji ekologicznej. Program do nich adresowany przewiduje wszak realizację, miedzy innymi,treści takie, jak:"Obszary chronione oraz ich znaczenie w zachowaniu różnorodności biologicznej; zasady zachowania się na obszarach chronionych." Bez trudności mogą pochwalić się, że już osiągnęli zapisaną w tymże programie umiejętność: "Wskazywanie pozytywnych i negatywnych aspektów ingerencji człowieka w środowisko." Przed gimnazjalistami program „ścieżki" stawia cel:" Budzenie szacunku do przyrody", a jako osiągnięcia, założono, że w wyniku realizacji treści programowych uczniowie będą potrafili dostrzegać, opisywać i wyjaśniać związki między naturalnymi składnikami środowiska, człowiekiem i jego działalnością a także krytycznie analizować relacje między działalnością człowieka a stanem środowiska. Ta lekcja z prasy i telewizora była takiej krytycznej analizy doskonałą ilustracją. Najskuteczniej mogli jednak program owej „ścieżki" realizować licealiści i uczniowie techników. Zwłaszcza, jeśli zamieszkali w te mroźne, lutowe noce w namiotach pod Augustowem. Bo to przed nimi postawiono w programie cel: „Przyjmowanie postawy odpowiedzialności za obecny i przyszły stan środowiska oraz gotowości do działań na rzecz zrównoważonego rozwoju." Ale nie wszystko może zawsze iść jak po maśle! Zaplanowanym osiągnięciem licealistów miało być „ocenianie działalności ekologicznych organizacji pozarządowych, ich celów i form działania oraz zgodności z polityką ekologiczną państwa." No właśnie. Ta lekcja dostarczyła, niestety, dowody na całkowity brak takiej zgodności! Jak wszyscy wiemy, to jeszcze nie koniec tej społecznej edukacji ekologicznej. Kolejne lekcje przed nami. Tylko coraz boleśniej doskwiera mi świadomość odroczonych skutków takiej schizofrenii wychowawczej. W co będą wierzyć, co chronić i co szanować dzisiejsi uczniowie gdy wejdą w dorosłe, obywatelskie role? Bo dziś - co innego widzą w programach szkolnych i podręcznikach, a co innego w życiu, w tym realnym, dzień po dniu kształtowanym przez sprawujących obecnie rządy ludzi. Ludzi zaślepionych jakąś, tylko im znaną, ideą! Ludzi legitymizujących swe prawa do władzy faktem dojścia do niej w drodze legalnych procedur demokratycznych. Cóż z tego. Historia, nawet ta niezbyt odległa, zna przecież przykłady, gdy naród, w demokratycznych wyborach, dopuścił do władzy szaleńca... Włodzisław Kuzitowicz |