Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Wtorek, 07 lutego 2012 r. 38 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Empatyczny pamiętnik dyrektora łódzkiej szkoły


Autor jest naszym ekspertem "Kliniki Edukacyjnej". Oto jak wyobraził sobie stan ducha dyrektora szkoły, czytającego raport o agresji


Sobota 5.01.2008 rano

Budzę się, przeciągam i zanim coś zjem idę po gazetę. Zawsze tak robię. Mój mały rytuał - świeża prasa do porannej kawy - ale dziś będzie inaczej, nie będzie przyjemnie jak zwykle. Przeczytam zaraz zapowiedź opublikowania wyników dotyczących skali przemocy w łódzkich szkołach - w tym i w mojej szkole. Będę mógł się dowiedzieć które zajęliśmy miejsce. Jednak jeszcze nie teraz - napięcie musi rosnąć - redaktorzy to wiedzą. Dziś tylko trzech szczęśliwców, trzy szkoły, które wygrały - reszta niech drży. Wszystko to wygląda na wyjątkową okazję - będą aż dwa podia - po jednym dla najlepszych i najgorszych. Jeszcze dwa dni i dowiem się więcej - jeśli jestem dyrektorem szkoły podstawowej. Jeszcze trzy dni i będę wiedział jeśli jestem dyrektorem gimnazjum albo liceum, jeszcze cztery jeśli dyrektorem liceum „wolnostojącego" lub zespołu szkół. (Ja akurat jestem dyrektorem podstawówki). Bo to będzie serial w odcinkach. Napięcie wzmaga się. Redaktorzy pokażą „całą" prawdę o łódzkiej szkolnej przemocy. Społeczeństwo ma prawo dowiedzieć się jaki jest kolejny oświatowy ranking. Dziś i w kolejnych numerach gazety nie będzie o średnich wynikach egzaminów w punktach, nie o ilości kół zainteresowań na „głowę ucznia", nie o salach gimnastycznych i komputerowych - tym razem o tym, gdzie jest dużo agresji, przemocy a gdzie mało. Niech rodzice się dowiedzą gdzie dzieciom jest bezpiecznie i jak będzie bon oświatowy to pokażą tym „przemocowym" placówkom figę z makiem.

 

Niedziela 6.01.2008. Już nie rano a jeszcze nie południe

Trochę się denerwuję. Co te dzieci powypisywały w ankietach?

 

Niedziela - brak zapisu o porze

Czymś się zająłem, więc tak dużo o tym wszystkim nie myślałem. Ale jednak... Kurczę, co innego można by zrobić za 100 tysięcy złotych, które „poszły" na te ankiety ...

 

Poniedziałek z samego rana

Nie było gazety w kiosku. Idę do innego. Wreszcie kupuję. Otwieram ją - co za ulga. Jesteśmy w czołówce - przemocy u nas jest mniej o 3,5 punktu od najlepszych w tej mierze, cokolwiek to znaczy. Ale różnice mogą być większe [np. takie jak między człowiekiem co ma 1.60 wzrostu i takim co ma 1.90, jak mówi dr Daniłowicz na str. 5 łódzkiego dodatku Gazety Wyborczej z dnia 5.01.2008].

 

Dzwoni kolega z pobliskiego gimnazjum - on się dowie dopiero jutro. Uspokajam go. Nie ma się co martwić, mówię - łódzcy naukowcy przy użyciu najlepszej metodologii (patrz: tekst dr Jacka Pyżalskiego) [http://www.gazeta.edu.pl/portal.php?cat=28&article=0&sid=b1d60602ce85b7463b9caf9d1319a2cb] przebadali tysiące uczniów, przekazali urzędnikom miejskim wyniki z podziałem na szkoły. Ach ta pamięć - nie mogę sobie przypomnieć co obiecywali badacze w liście przewodnim do ankiety - do czego posłużą te wyniki i komu zostaną udostępnione - (patrz: wpis na blogu profesora Śliwerskiego z 5.01.2008) [http://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2008/01/pierwsza-taka-zdrada.html]. Urzędnicy miejscy zajmą się tymi najgorszymi a najlepszych dadzą innym za przykład. Powstaną nowe programy naprawcze. „(...) szkoły, w których agresji jest najwięcej, znajdą się po lupą, a za trzy lata zostaną przebadane ponownie" [H. Belke - Markiewicz z UMŁ - GW Łódź z 7.01.2008 str. 1] Wydaje się, że kolega ciut spokojniejszy.

 

Jakiś czas później

Rany! Przypomniałem sobie coś. Był jakiś czas temu u mnie jakiś doktor i badał wypalenie zawodowe nauczycieli. Wydawał się sympatyczny ale jak pójdzie do jakiejś gazety i opublikuje te wyniki...To mogłoby tak wyglądać:

„Uwaga jedyny taki raport - pokażemy Państwu, w których szkołach jest najwięcej a w których najmniej wypalonych nauczycieli. Dzięki temu publiczny dyskurs zyska a szkołom tym pomożemy - mówią dziennikarze i władze oświatowe. Naukowcy udowodnili, że różnice między najbardziej i najmniej wypaloną szkołą są szokujące."

 

Poniedziałek ok. 16.00. Idę do domu

Nie zazdroszczę kolejnym badaczom i studentom, którzy przyjdą do mojej szkoły. Nie ma takiego numeru - nie wpuszczę - już nie uwierzę, że wyniki posłużą jedynie do celów naukowych.

 

P.s.

Niniejszym składam serdeczne podziękowania w imieniu redaktora naczelnego naszego portalu i własnym: naukowcom, urzędnikom i dziennikarzom za impuls do napisania kolejnego artykułu do Kliniki Edukacyjnej - Bóg mi świadkiem, gdyby nie Wy, nie wiem kiedy bym się zebrał do pisania.

 

Z poważaniem

Dr Piotr Plichta