Strona Główna > Felieton > Gdyby Julek był nadal z nami
Dzień 13 lutego przez wiele lat mojego życia niczym nie wyróżniał się od innych dni roku. Nawet tym, że tego dnia są zawsze imieniny Katarzyny i Grzegorza. Bo też i nikt z moich bliskich i znajomych nie był tego dnia solenizantem. Nie był to także dzień szczególnie ważny w kalendarzu rocznic i obchodów. Dopiero dzień 13 lutego 2006 roku wrył się w mą pamięć głęboko. To dzień, w którym odszedł Julek... Odszedł definitywnie, ostatecznie, na zawsze. Zmarł. Ten 44 (!) dzień roku jest - i będzie - dniem, w którym sięgam do głębokich warstw mej pamięci, odtwarzam stare slajdy wspomnień, w których odnajduję - jak to teraz oceniam, jakże nieliczne - chwile, w jakich było mi dane spotykać Julka - Juliusza Cyperlinga, Współtwórcę i pierwszego Redaktora Naczelnego „Gazety Edukacyjnej" - protoplastki naszej gazety dla refleksyjnych pedagogów: <gazeta.edu.pl> . Trwałymi śladami tej podróży w czasie są moje felietony, pisane w kolejne rocznice Jego śmierci. W rok po tym, jak nas zostawił, składałem deklarację w felietonie, zatytułowanym By nie zaprzepaścić dzieła, pisząc: „Idea kontynuacji dzieła Juliusza, jakim była „Gazeta Edukacyjna" legła u źródeł inicjatywy stworzenia Portalu Wiedzy o Edukacji. Po kilku miesiącach przygotowań Portal ruszył [...] Na miarę naszych umiejętności, redagujemy dzień po dniu, tydzień po tygodniu, już pół roku, Gazetę Edukacyjną w jej nowej, elektronicznej formule.[...] Dziś zaświadczamy, że to w co wierzył, co tworzył - nie zostało zaprzepaszczone!" I czynimy to po dziś dzień. Rok później przywołałem obraz Julka - „Jasnego Człowieka". Pisałem: Straciliśmy radość obcowania z „Jasnym Człowiekiem". Bo Juliusz w każdej sytuacji, prywatnej czy oficjalnej, był zawsze po prostu Julkiem - pogodnie uśmiechającym się do każdego, życzliwym światu i ludziom człowiekiem! To prawda. Życie toczy się dalej. Nawet głębokie rany się zabliźniają. Ale świat bez Juliusza to nie ten sam..." Zaiste - nie ten sam... Przed rokiem wspominałem Juliusza - „Człowieka z krainy łagodności": „Dzisiaj stanął mi przed oczyma obraz Juliusza - niestrudzonego mediatora, człowieka kompromisu, niezdolnego do jakiejkolwiek formy agresji. [...] Warto, trzeba, nie tylko kontynuować Jego testament „pedagogiki uśmiechu", ale także uczyć się od Niego owej łagodności i „miękkiej stanowczości" w osiąganiu swych celów. Bez tak typowych dla otaczającego nas świata: arogancji, dominacji, agresji..." Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. To prawda, ludzie umierają - a życie toczy się dalej, świat istnieje, inni ludzie podejmują pozostawione dzieła... Ale czy zawsze ten świat jest lepszy od takiego, jakim mógłby być, gdyby nadal współtworzyli go ci, którzy odeszli? W moim głębokim przekonaniu są tacy ludzie, po których puste miejsca pozostają niezapełnione, bo „jedną maluczką duszą tak wiele ubyło". Wiem, a im więcej czasu mija od Jego odejścia, tym wyraźniej to widzę, że Julek był właśnie takim niezastąpionym człowiekiem! Był człowiekiem, którego brak, zapewne nie tylko ja, dotkliwie dzisiaj odczuwam. Bo był On swoistym „katalizatorem relacji międzyludzkich", kimś, kto samą swą obecnością wprowadzał klimat życzliwości, którego słynny uśmiech rozbrajał najbardziej bojowo nastawionych oponentów, a jego niezapomniane „rozumiesz-wiesz" sprawiało, że wszyscy wokół Niego czuli się dowartościowani. Wierzę, że świat jaki mnie otacza, zdarzenia, których jestem świadkiem, także te których jestem uczestnikiem, wszystko to mogłoby być inne, lepsze... Gdyby Juliusz był nadal z nami... Włodzisław Kuzitowicz Poprzednie felietony - wspomnienia: 13 luty 2007 - By nie zaprzepaścić dzieła 13 luty 2008 - Juliusz Cyperling Jasny Człowiek 13 luty 2009 - Człowiek z krainy łagodności |