Strona Główna > Felieton > Giertych z MENu szkołom lżej
Wydarzeniem dnia, a nawet miesiąca, jest odwołanie z funkcji wicepremiera i ministra edukacji narodowej Romana Giertycha
Odszedł on z tego urzędu w konsekwencji procesów rozpadu całej koalicji PiS - Samoobrona - LPR . Nie dlatego, że premier uznał, że był złym ministrem! Nie w wyniku spełnienia licznych apeli, listów otwartych i petycji, podpisywanych przez tysiące obywateli. Odszedł, we własnym przekonaniu, jako męczennik za sprawę! Za sprawę prawdy i demokracji!!! Pozostawił po sobie, a i owszem, list - „List Ministra Edukacji Narodowej Pana Romana Giertycha na rozpoczęcie roku szkolnego".Oto jego fragmenty: „Szanowni Państwo! Zbliża się wielkimi krokami Nowy Rok Szkolny. Już za trzy tygodnie rozpoczną się zajęcia szkolne. Będzie to rok o tyle szczególny, że wchodzą w życie przepisy pierwszej z pakietu ustaw z programu „Zero tolerancji dla przemocy w szkole". Od nowego roku wszyscy uczniowie ze szkół podstawowych i gimnazjalnych pójdą do szkoły w mundurkach. [...] Drodzy Nauczyciele! Zgodnie z obietnicami zwróciłem się do Ministerstwa Finansów o podwyżkę płac w oświacie o 10% plus inflacja, czyli o 12.3%. Obok zrealizowanego już postulatu dotyczącego wcześniejszych emerytur, podwyżka ta była największym postulatem środowiska. Pan Premier obiecał mi, że podwyżka ta zostanie wpisana do rządowej propozycji tegorocznego budżetu. Będzie to największa podwyżka płac w oświacie w historii ostatnich kilkudziesięciu lat. Mam nadzieję, że w następnych latach proces realnego podniesienia płac w oświacie będzie kontynuowany. Bez prawdziwych pieniędzy nie ma prawdziwej edukacji. Zdaje się, że prawda ta powoli się przebija do umysłów osób odpowiedzialnych za finanse państwa.[...] Przychodzi mi kończyć misję, jakiej podjąłem się w dziedzinie edukacji. Okoliczności polityczne, a przede wszystkim mój sprzeciw wobec wykorzystywania służb specjalnych do prowokacji politycznych, staje się przyczyną mojego odejścia. Gdybym przymknął oczy na niegodziwość, bezprawie oraz brutalne łamanie prawa, z pewnością nadal sprawowałbym swoją funkcję. Sumienie mi jednak nie pozwala. Może wielu z Was nie zgadza się moimi konserwatywnymi poglądami na temat wartości, ale bez wątpienia w sprawach obrony praw człowieka i wolności obywatelskich jestem głęboko przekonanym demokratą. Uważam, że moment, w którym rządzący próbują wykorzystywać policję, prokuraturę i służby specjalne do wykańczania konkurentów politycznych, jest czasem próby. Systemy totalitarne nie nadchodziły nigdy od razu. Rodziły się stopniowo w wyniku braku sprzeciwu wobec policyjnych metod rządzenia. Brak sprzeciwu rodził postępujące państwo policyjne, aż wreszcie było za późno na sprzeciw. Tak rodziły się dyktatury." I to jest kolejny chichot historii! Człowiek, którego nacjonalistyczne i autokratyczne poglądy przez ponad rok odcisnęły swe piętno nie tylko na klimacie polskiej szkoły, ale przede wszystkim na zapisach prawa oświatowego, człowiek, który otaczając się gronem podobnie myślących, acz merytorycznie niekompetentnych, współpracowników zachowywał się jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany, który lekceważył i nie dopuszczał do głosu mających odmienne poglądy ekspertów, ten człowiek kreuje się dziś na „głęboko przekonanego demokratę"! Od kiedy to? Nie dajmy się i ten raz jeszcze wprowadzić w błąd! To nie odszedł skrzywdzony przez satrapę premiera ostatni obrońca demokracji. To, po prostu, trzem panom przestało być ze sobą po drodze. A interes polskiej szkoły, nawet zarobki nauczycieli, nie mają tu nic do rzeczy. Czy z tą zmianą, ministra - prawnika na ministra - filozofa, szkołom będzie lżej? Pożyjemy - zobaczymy! Włodzisław Kuzitowicz |