Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Sobota, 04 lutego 2012 r. 35 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Lato gdy przyszło co z nim czynić


Przypadkiem otworzyła mi się internetowa strona Zespołu Szkół Zawodowych Nr. 3  w Skierniewicach. A tam, obok fotki pięknego słonecznika, takie oto hasło: „Wakacje... Kto teraz myśli o szkole?" No właśnie! Święte słowa - chciałoby się powiedzieć! Przeto w tym felietonie nie będzie nic o szkole...

 

Mija już trzeci tydzień wakacji. Zaczęły się od niespotykanych od lat upałów. Już nie wiadomo co gorsze dla wypoczywających - a więc także uczniów i nauczycieli: czy chłody i deszcze (jak bywało nierzadko w latach minionych) czy ten żar lejący się z nieba, skutecznie zniechęcający do wszelkich form czynnej rekreacji - z wyjątkiem kąpieli w morzu, jeziorze, basenie... Ale tam przynoszą zwiększoną statystykę utonięć i tragicznych w skutkach „skoków na główkę" !

 

A więc pozostaje siedzieć w domu, za zamkniętymi, szczelnie zasłoniętymi oknami? Co robić? Okazuje się, że nie tylko w czasie deszczu dzieci się nudzą - podczas upałów także. Od lat klasycznym sposobem na nadmiar wolnego czasu było oglądanie telewizji. Ale czy jest tam co oglądać? Już w maju media poinformowały , że telewizja publiczna (ta za abonament), na okres od czerwca do września nie przygotowała dla najmłodszych widzów żadnej oferty i że rezygnuje z pasma dla dzieci! I słowo rzeczywistością się stało: TVP nie nadaje nawet programów powtórkowych.

 

Skoro w telewizja nie ma oferty, może zastąpić ją Internet. Serfowanie po sieci, czatowanie, mailowanie - to jest to, co młode tygryski lubią najbardziej. Ale tutaj czyhają zagrożenia. Jak poinformowało radio TOK FM kujawsko - pomorska policja złapała właśnie dwóch pedofilów, którzy przez Internet molestowali 9-latkę. W jeszcze gorszej sytuacji są w czasie wakacji dzieci na wsi. Tam nie tylko, że nie ma szerokopasmowego netu,  ale jeszcze do tego trwają prace polowe. A w tych często muszą brać udział, wolne od szkolnych obowiązków, dzieci. I bywa, że kończy się to tragicznie. Nie wszystkie ofiary takich wypadków mają tyle szczęścia, jak ci nastoletni chłopcy ze wsi pod Ełkiem, którzy jadąc ciągnikiem ulegli wypadkowi, opisanemu przez olsztyńską „Gazetę Wyborczą".

 

Skoro tylko niewielki procent dzieci i młodzieży ma możliwość wyjechać podczas wakacji na  kolonie i obozy, to może warto zastanowić się jaka to niewykorzystana szansa wzmocnienia, a czasami odbudowania więzi rodzinnej ze swoimi dziećmi umyka rodzicom w tym wakacyjno-urlopowym okresie. Bo okazało się, że nie ma potwierdzenia w faktach mit, iż „dzisiejsza młodzież" niechętnie spędza czas wolny ze swoimi rodzicami. Świadczą o tym badania prof. Jacka Kurzępy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej we Wrocławiu, o czym w artykule Mamo, tato, wyjedźmy gdzieś razem" napisała „Rzeczpospolita".

 

A młodzi ludzie pozostawieni sami sobie mogą ten nadmiar czasu „pustego" wypełniać na jeszcze jeden, tak dobrze w młodzieżowej kulturze znany sposób - pijąc i „ćpając"  Ostrzega przed tym „Głos Pomorza"  w artykule Alkohol i narkotyki na wakacjach wśród nieletnich. Statystyki są porażające." Czytamy w nim: „Pobyt poza domem, brak rodzicielskiej kontroli, uśpiona czujność i niemal niczym nie ograniczone poczucie wolności - to wręcz idealne warunki, aby młody człowiek wpadł w narkotykowe czy alkoholowe sidła. To właśnie w wakacje młodzież często po raz pierwszy ma do czynienia z najróżniejszymi używkami. Z kupieniem piwa lub wina nieletni nie mają większych problemów. To samo dotyczy popularnych narkotyków - marihuany i amfetaminy. Dilerzy pojawiają się wszędzie tam, gdzie jest zapotrzebowanie."

 

Ta niczym nieograniczona wolność (zwłaszcza przy braku wcześniej ukształtowanych postaw i systemu wartości) skutkuje podczas wakacji także dużą swobodą zachowań seksualnych. Podjęło ten temat radomskie „Echo Dnia" w artykule Seks na wakacjach. Tak nastolatki planują swój pierwszy raz!" Można tam przeczytać, nie zaskakujące wszak swym odkrywczym charakterem, informacje: „Dla wielu nastolatków wakacje wydają się być idealnym momentem na rozpoczęcie inicjacji seksualnej. [...]Jak wynika z badań pobyt daleko od domu, nowe znajomości i szalejące hormony a także ciekawość doznań to najczęstsze powody podejmowania przez młodzież współżycia."

 

Gdy tak o tym wszystkim myślę, to przypomina mi się jeden z najbardziej znanych tekstów literatury staropolskiej, autorstwa Mikołaja Reja: „Lato gdy przyjdzie, co z nim czynić..."

Co prawda problem z nim już nie taki, jaki miał na myśli rozmiłowany w sielskich klimatach ojciec literatury polskiej, który wychwalał w swym utworze rozliczne dary, jakie lato ze sobą przynosi: „Ano młode masłka, syreczki nastaną, jajka świeże, ano kurki gmerzą, ano gąski gągają, ano jagniątka wrzeszczą, ano prosiątka biegają, ano rybki skaczą." Dzisiaj dzieci i młodzież mają inne, letnie, pokusy, o czym była mowa powyżej. I tylko zawahałbym się przed konkluzją rejowego utworu: "Używaj, miła duszo; masz wszystkiego dobrego dosyć!"

 

No właśnie - bo nie wszystko z tego, czego możliwość używania dostają, jest dobre! 

 

Włodzisław Kuzitowicz