Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Sobota, 04 lutego 2012 r. 35 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Marzyciele czy hipokryci?


Właśnie przeczytałem relację z konferencji Dyrektorów Klubu SUS [Szkół Uczących Się], która odbyła się 11-13 marca w Pałacu w Łochowie. Jej uczestnicy, obok innych  podejmowanych tam problemów,  uczestniczyli w tak zwanej  "Debacie Oksfordzkiej". Jedni z nich bronili tezy, że "Polska szkoła nie może istnieć bez korepetycji", drudzy byli zwolennikami tezy przeciwnej: "Polska szkoła może istnieć bez korepetycji". Jak można przeczytać w relacji "głównym argumentem po stronie kontrtezy stało się marzenie o polskiej szkole. Rzeczywiście wszyscy mielibyśmy takie marzenie, żeby szkoła poradziła sobie bez korepetycji, a jednak w obecnej sytuacji, w rzeczywistości jaką mamy, ta szkoła sobie bez korepetycji nie poradzi".

 

Jak myślicie? Która teza była górą? Nie było niespodzianki - wygrały marzenia. Ostatecznie uznano, że polska szkoła może istnieć bez korepetycji!

 

Właściwie gotów jestem z tym się zgodzić. Szkoła może istnieć, gorzej z uczniami, a także z wielu nauczycielami. Jedni i drudzy (oczywiście nie wszyscy!) bez korepetycji nie są w stanie osiągać swych celów życiowych. Kto bierze, a kto daje korepetycje? Dlaczego to robi?

 

Uczniowie - bo oni sami, lub ich rodzice, maja aspiracje kontynuowania nauki w szkołach, przy rekrutacji do których wiedza jaką mogą zdobyć w ogólnodostępnym systemie szkolnej edukacji jest niewystarczająca. Inną przyczyna brania korepetycji są zaległości w wiedzy (choroba, wagary, brak motywacji do nauki), których uczeń sam nie potrafi nadrobić, a szkoła nie jest przygotowana do takiej pomocy. Są jeszcze korepetycje „zwyczajowe": wszyscy koledzy biorą, to i ja nie mogę zostać w tyle! Oczywiście dotyczy to wyłącznie uczniów, których rodzice mogą, i chcą, za nie płacić!

 

A nauczyciele? No cóż - jak długo istnieje popyt, istnieć będzie podaż. A jeśli do tego dołożyć poziom pensji nauczycielskich, nic dziwnego, że interes (nieopodatkowany!) kwitnie.

Jedyny problem natury etycznej, to zasada, aby nie dawać korepetycji uczniom, których się uczy. Ale i to nie stanowi przeszkody w pozyskaniu klienta. Nauczyciele po prostu wymieniają się uczniami. No i jest jeszcze rynek dorabiających studentów i ... pracowników szkół wyższych! Jakie „chodzą" stawki? Studenci biorą 15zł za godzinę, nauczyciele zwykle od 25 do 40 zł. Zajęcia u wykładowcy akademickiego (dostępne tylko z polecenia) kosztują od 50 zł wzwyż.

 

A co będzie z korepetycjami, gdy ziszczą się nie tylko marzenia uczestników konferencji SUS, ale także naszego ministerstwa edukacji, i polska szkoła stanie się  miejscem radosnym, bezpiecznym i przyjaznym dzieciom? Nie! To się nie może udać.

 

To już prędzej szkoła stanie się jedynie miejscem rejestrowania faktu realizacji przez uczniów obowiązku szkolnego, miejscem etatowego zatrudnienia nauczycieli (z odprowadzaniem wszystkich należnych składek - na ZUS, NFZ itp.) i wypełniania SIO, niż znikną te od lat sprawdzone, jedynie skuteczne, formy wspierania karier życiowych młodych Polaków - korepetycje!

 

Włodzisław Kuzitowicz