Strona Główna > Publikacje > Matematyka i artyzm
Już dawno nie było takiego medialnego zainteresowania matematyką jak obecnie. Od dawna nauczyciele, wychowawcy, profesorowie wyższych uczelni, członkowie Polskiego Towarzystwa Matematycznego, alarmująco zwracali uwagę na niski i stale obniżający się poziom wiedzy matematycznej dzieci i młodzieży. Maturzyści dość chętnie korzystali z danej im możliwości wyboru przedmiotów zdawanych na maturze i skrzętnie unikali matematyki. Wynikiem tego stanu rzeczy były ogromne trudności pokonania nawet zaniżonych wymagań z matematyki na bardzo wielu kierunkach wyższych uczelni, na których ten przedmiot jest obowiązkowo wykładany i egzekwowany. Społeczeństwo i władze oświatowe niestety dopiero poniewczasie zdołały zauważyć, iż brak dobrego przygotowania z przedmiotów ścisłych mści się nie tylko na dużej części wchodzącej w życie młodzieży, ale bezpośrednio pozostawia tragiczne skutki na życiu całych zbiorowości, co zauważono ostatnio także w całej Unii Europejskiej. Zaczyna brakować chętnych do rzetelnego studiowania nauk technicznych, fizyki, chemii oraz osób prawdziwie oddanych zgłębianiu trudnych, choć atrakcyjnych, studiów matematycznych. Program nauczania matematyki w Polsce był przed laty niemal wzorcowy, co nie znaczy, że efekty były tak skuteczne, jak zamierzenia i plany. Trudno mi tutaj analizować i wymieniać dość wyczuwalne nawet przyczyny tego zjawiska, ale chciałbym podkreślić, że mieliśmy wspaniałych dydaktyków, autorów dobrych podręczników oraz wybitnych propagatorów przedmiotów ścisłych, w tym także matematyki. W 1983 r.(16-24.8) odbył się w Warszawie Światowy Kongres Matematyczny, skupiający najwybitniejsze umysły tego przedmiotu, także z Polski. Przy okazji tego wydarzenia miało miejsce także spotkanie najbardziej znanych dydaktyków matematyki, którzy dyskutowali i prezentowali plany efektywnego nauczania tego przedmiotu, w dość powszechnym mniemaniu uważanego za bardzo trudny, a w rzeczywistości tylko pozornie. Już z początkiem lat 70. wprowadzono w Polsce do powszechnego nauczania we wszystkich typach szkół rachunek prawdopodobieństwa na dość znacznym poziomie, co było w pewnej mierze wydarzeniem europejskim, bowiem nie było to praktykowane wówczas w wielu krajach nawet w latach następnych. Przedmiot ten uznano jako konieczny do ogólnego wykształcenia, bowiem stanowił podstawy nowoczesnego rozumienia rzeczywistości, a także ułatwiał później pojmowanie wielu zagadnień na bardzo dużej liczbie kierunków studiów. Z niezrozumiałych zupełnie powodów następował dość szybki regres w poziomie i efektach nauczania matematyki, czego skutków doświadczamy dotkliwie dziś. Na szczęście nie wszyscy godzili się z tym dość powszechnym zamroczeniem umysłów. Podam przykład pozytywnych inicjatyw. Już w 1989 r. jeszcze wówczas magister Jacek Mańko (od 1992 doktor matematyki), nauczyciel matematyki w XXXI LO im. Ludwika Zamenhofa przy ul. Kruczkowskiego 4 w Łodzi wraz z mgr. Jarosławem Milskim podjęli próbę przystosowania szkoły średniej do potrzeb uczelni technicznej poprzez zmianę profilu szkoły z językowego na matematyczny. Powstały wówczas klasy o profilu matematyczno-językowym, matematyczno-informatycznym, matematyczno-fizycznym z autorskimi programami nauczania przedmiotów wiodących i zwiększoną ich liczbą godzin. W klasach autorskich uczyli także pracownicy naukowi oraz zdarzało się nawet podwójne wychowawstwo. Miało to umożliwić lepszy kontakt ucznia z nauczycielem oraz dać możliwość wyboru wychowawcy. W klasach takich stosowano indywidualny sposób realizowania przedmiotów wiodących, do których zaliczano matematykę, fizykę, informatykę, język angielski i geografię. Prace w tak skonstruowanych klasach były prowadzone w latach 1989=1994. Realizowano w nich program wykraczający poza obowiązujący w liceum ogólnokształcącym, ale zatwierdzony przez ówczesne MEN. Niestety w następnych latach zabrakło pieniędzy nawet na skromne finansowanie pracy nauczycieli, choć nie zabrakło na niewyobrażalnie wysokie pensje wielu dyrektorskich stanowisk poza szkolnictwem i milionowe ich odprawy. Niegospodarność i nieetyczność Państwa była aż zbyt dobrze widoczna ze złym skutkiem dla młodego pokolenia. Pewną formą ratowania niemal tragicznej sytuacji w nauczaniu matematyki jest stworzona przez wspomnianych nauczycieli idea tzw. Sejmiku Matematycznego. W tym roku miała już miejsce XVIII edycja tej imprezy, która, jak zwykle, odbyła się w XXXI LO w Łodzi. Głównym celem i ideą przewodnią Sejmiku jest popularyzacja wiedzy matematycznej, przekazywanie informacji i teorii matematycznej z "wyższej półki", ale na poziomie akceptowalności ucznia szkoły średniej. Chodzi też o przyzwyczajanie ucznia do samodzielnej pracy nad ulubionym przedmiotem, wdrożenia go do poszukiwania tematów i materiałów oraz nauczenie go prezentowania zdobytej wiedzy i osiągnięć. Od pięciu lat oferta sejmiku wzbogaciła się także o tematy dotyczące historii Polskiej Szkoły Matematycznej, tj. Szkoły Lwowskiej i Szkoły Warszawskiej dwudziestolecia międzywojennego. Tym samym pomysł uczenia patriotyzmu poprzez dany przedmiot został tu już dawno wprowadzony w życie. Sala gimnastyczna, w której odbywają się obrady i zawody Sejmiku obwieszona jest podobiznami słynnych polskich matematyków, a każdy Sejmik ma specjalny wykład poświęcony pamięci jednego z nich, np. w tym roku był to Zygmunt Janiszewski (1888-1920, od 1919 profesor Uniwersytetu Warszawskiego, jeden z twórców warszawskiej szkoły topologii, współzałożyciel słynnego na cały świat czasopisma "Fundamenta Matematicae"). W latach poprzednich przedstawione były sylwetki: Hugona Steinhausa, Stefana Banacha, Wacława Sierpińskiego i Stanisława Ulama. Ze szkół, w których prowadzone są klasy matematyczne lub matematyczno-fizyczne delegowane są trzyosobowe drużyny uczniów klas trzecich gimnazjów (z opiekunami) oraz trzech uczniów obserwatorów. Biorą oni udział w Sejmiku, na którego program składają się warsztaty matematyczno-fizyczne dotyczące ciekawych, nietypowych i niestandardowych zadań matematycznych, fizycznych i logicznych. Konkurs podzielony jest na: a) etap indywidualny b) etap drużynowy c) prezentację rozwiązań. Dodatkowo przewidziano "Niespodzianki matematyczno-fizyczne". Organizacja takiej imprezy oraz praca w ukierunkowaniu uczniów na zainteresowanie naukami ścisłymi wymaga nie tylko wybitnych uzdolnień dydaktycznych nauczycieli, ale także ogromnego ich zapału, ofiarności i oddania się młodzieży. Znajdują się nawet tacy, którzy, jak doktor matematyki Jacek Mańko, poświęcili karierę akademicką na rzecz pracy w szkole. Z mojego punktu widzenia takie osobowości nie są niestety nadal w Polsce odpowiednio do ich talentu, wkładu pracy i możliwości doceniane i wynagradzane. Doktor Jacek Mańko rozpoczął pracę nauczycielską w Szkole Podstawowej nr 80 (przy ul. Jarosławskiej 29, obecnie Gimnazjum nr 37) w Łodzi jeszcze jako student IV roku matematyki, sekcji nauczycielskiej, Instytutu Matematyki (obecnie Wydziału Matematyki) Uniwersytetu Łódzkiego. Uczył wówczas matematyki i angielskiego (od 1985 r.), a od 1989 r. na etacie do chwili obecnej uczy matematyki w XXXI LO w Łodzi. Jest wzorem człowieka pracowitego, bo choć szkoła, jak wszystkim wiadomo, wymaga poświęcenia ogromnej ilości czasu, to znajduje jeszcze dodatkowy czas na pracę naukową i ma na tym polu wybitne osiągnięcia w nowoczesnej teorii, stosunkowo niedawno powstałej (1965 r.), tzw. teorii zbiorów rozmytych związanej swymi podstawami z nowoczesną logiką wielowartościową. Potrafi nawet część tej wiedzy przekazać swoim uzdolnionym uczniom, o czym można się było przekonać przypatrując się wystąpieniom jego wychowanków, np. na Sejmiku. Choć trudno w to uwierzyć, ale matematyka ma wiele wspólnego w swej postaci ze sztuką. Język matematyki to nie tylko sposób ogromnej precyzji logicznego wypowiadania się, ale sztuka pięknego sposobu przedstawiania swych myśli. Wybitni matematycy operują, gdy przemawiają lub piszą interesujące eseje, przepięknym językiem. Wystarczy przeczytać wspaniałe mowy polskich genialnych matematyków lub ich wspomnienia np. w czasopiśmie "Wiadomości Matematyczne", aby się przekonać, że są oni również humanistami i artystami słowa. Matematyka uczy piękna spostrzeganej w formie i kształcie całej przyrody, uczy konstrukcji myśli, wyrażonej w najrozmaitszy sposób, np. także w muzyce lub plastyce. Jacek Mańko wypowiada się artystycznie w rzeźbie. W poniedziałek 19 lutego o godzinie 18 zaprosił na otwarcie swej wystawy rzeźby ludowej (jak to skromnie nazwał) zatytułowanej "Spokój zaklęty w figurkach" w Łódzkim Klubie Nauczyciela przy ul. Piotrkowskiej 137. Były tam nie tylko figurki, ale i dość potężne figury "odkryte" z utajonych jakby , a zaklętych w drzewie i z niego wyciosanych o niezwykłych kształtach różnych postaci, którym nadano nazwy: kowal, kołodziej, baba z masielnicą, odpoczynek, spokój. Co było inspiracją twórczą powstania tych postaci, niełatwych do ukształtowania z ukochanego przez artystę tworzywa jakim jest dla niego drewno. Niewątpliwie jest to zamyślenie właściwe dla pracy twórczej matematyka, ale także obserwacja natury, zakodowane w umyśle dążenie do wyrażenia prostoty życia i tęsknoty za nią, za czymś określonym i przyjaznym człowiekowi, budzącym ufność i pozbawionym agresji. Wielką radością tworzenia jest odkrywanie form, które są zamknięte w danym kawałku drewna (często znalezionym) przydrożnych drzew lub leżących wycinków leśnych. Artysta-rzeźbiarz pokazuje światu to, co to drewno w sobie ma. Ale dlaczego drewno, a nie np. kamień lub metal ? Otóż drewno jakby promienieje ciepłem, jakby uśmiecha się do człowieka. Ciekawe kształty drewna nasuwają myśl o jego odtworzeniu jakąś postacią. Dziadkowie i rodzice Jacka kiedyś, w pewnym okresie swego życia, pracowali w Cepelii i interesowali się ludowością wyrażoną w tkactwie i włókiennictwie. Zainteresowanie ludowością tkwiło w tradycji rodzinnej i czymś naturalnym było przelanie tej tradycji, choćby w innej formie, następnemu pokoleniu. Nie można być w życiu gnuśnym, zawsze trzeba okazywać zainteresowanie światem i jego różnorodnością. Jacek Mańko taki właśnie jest. Artysta-matematyk niechętnie rozstaje się ze swymi figur(k)ami. Stanowią one jakby część jego rodziny (ma dwoje dzieci, żona też jest nauczycielką matematyki, syn kończy Politechnikę.Łódzką, córka jest uczennicą szkoły podstawowej). Wszędzie w domu tchnie matematyka, ścisłość i sztuka. Gratuluję! Prof. dr hab. Tadeusz Gerstenkorn Autor jest profesorem i wykładowcą matematyki wielu uczelni w kraju i zagranicą. Jego specjalność to: statystyka matematyczna, teoria prawdopodobieństwa, zbiory rozmyte. P.S. Dziennik Łódzki we wtorek dn. 27 lutego br. (nr 49) informował na pierwszej stronie czytelników, że prof. Jan Krysiński, rektor Politechniki Łódzkiej, stanął na czele profesorskiego lobby matematycznego i bombarduje resort edukacji pismami, w których argumentuje: "Jeśli matematyka nie stanie się obowiązkowym przedmiotem na maturze, grozi nam zapaść cywilizacyjna". Co ciekawe, znajduje odzew wśród uczniów liceów. W tegorocznej edycji "Rozgrzewki dla maturzystów", czyli próbnego, nieobowiązkowego egzaminu z matematyki, który odbył się wczoraj w Łodzi, wzięło udział 1300 uczniów ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych z całego regionu. To o 500 osób więcej niż rok temu. Z kolei w artykule na stronie 4. gazety czytamy: "Co to jest różniczka? Wyniczek odejmowanka - odpowiedziałaby zapewne większość dzisiejszych maturzystów. To dowcip, ale żartem nie jest żądanie ogólnopolskiego lobby, które chce jak najszybszego przywrócenia obowiązkowej matematyki na egzaminie dojrzałości." |