Strona Główna > Publikacje > Medycy maszerują
Regulamin nie przewiduje słów „przepraszam" czy „dziękuję". Zamiast zwrotów grzecznościowych żołnierz powinien salutować. O 6 rano pobudka i zaprawa, czyli 3-kilometrowy bieg, później śniadanie i czas na zajęcia. To rytm dnia, w trakcie 6-tygodniowego przeszkolenia wojskowego dla studentów wyższych szkół medycznych. W dwóch edycjach, jakie odbyły się w minione wakacje w Centrum Szkolenia Wojskowych Służb Medycznych w Łodzi, uczestniczyło 120 osób; wśród nich wiele dziewcząt. Zanim zostali przyjęci na przeszkolenie, w macierzystych uczelniach musieli zdać egzamin z przysposobienia obronnego, nieobowiązkowego przedmiotu, który niedawno powrócił do szkół wyższych. Na organizowane w Łodzi przeszkolenie Wojskowe Komendy Uzupełnień skierowały osoby z różnych kierunków medycznych. Oprócz przyszłych lekarzy, przyjechali tez studenci ratownictwa medycznego, pielęgniarstwa, weterynarii i dietetyki. Pierwsze 2 tygodnie to tzw. szkolenie unitarne: musztra, ćwiczenia na poligonie i strzelnicy. W terenie studenci uczyli się korzystania z mapy oraz rozpoznawania kierunku za pomocą kompasu, czy mchu na drzewach. Pytani o chwile słabości, zaprzeczają. Żałujemy, że takich zajęć nie było więcej - mówi z uśmiechem po szkoleniu Monika Tarpiłowska, drobna blondynka w mundurze. Nie było tak ciężko. Fajnie jest w wojsku - dodaje Łukasz Markiecki. Doświadczenia niektórych kolegów narzekających na zasadniczą służbę wojskową są im obce. - Byliśmy dobrze traktowani. Nikt nie czuł się „szwejkiem" - twierdzą. Po „unitarce" odbyła się przysięga, a potem odbyli szkolenie wojskowo - medyczne,m.in. z taktyki, chirurgii i interny polowej, epidemiologii wojskowej. Poznawali sprzęt, jakiego nie mogliby zobaczyć gdzie indziej (np. wyposażenie polowej sali chirurgicznej). W armii najważniejszy jest rozkaz. O możliwości rozmowy z dziennikarzem adepci sztuki wojskowej dowiedzieli się podczas zbiórki, kiedy kilka osób wyznaczono do udziału w spotkaniu. Podkreślają, że przyszli z ochotą. Dowódca dodaje, iż dobór przedstawicieli oddziału był całkowicie losowy. - Do naszego Centrum trafili ochotnicy. Gdyby ktoś nie był zadowolony z przebiegu przeszkolenia, bez żadnych konsekwencji mógłby je przerwać - zapewnia kpt. Jacek Bielecki. Studentom trudno przyzwyczaić się do języka wojskowego: - Regulamin nie przewiduje słów „przepraszam" czy „dziękuję" - opowiada Patrycja Kosiorowska. Zamiast zwrotów grzecznościowych żołnierz powinien salutować (w języku wojskowym: „oddawać honor") i meldować. Studenci często o tym zapominali, a kadra konsekwentnie strofowała. Ale najbardziej dokuczało poranne wstawanie. 10 minut między pobudką a zaprawą to mało. Dziewczyny przyznają, że nie troszczyły się o makijaż. Letnie przeszkolenie pozwala uregulować stosunek do służby wojskowej, ale to głównie zmartwienie mężczyzn - w Polsce spośród kobiet obowiązkowo do wojska są powoływane tylko pielęgniarki, położne i lekarki weterynarii. Większość ochotniczek ma nadzieję, że przeszkolenie to dopiero początek ich przygody z wojskiem. - Dzięki tak spędzonym wakacjom będzie łatwiej o pracę w armii - liczy Patrycja Kosiorowska. Część mężczyzn ma podobne plany. Marcin Fiszer jest na półmetku studiów medycznych i marzy, by być lekarzem wojskowym. W sierpniu br. ostatni rocznik byłych studentów Wojskowej Akademii Medycznej ( WAM-owców ) - 36 żołnierzy, promowano na stopień podporucznika. W następnych latach kandydaci na lekarzy wojskowych będą po studiach medycznych odbywali kurs oficerski (ukończenie Wydziału Lekarsko - Wojskowego nie wystarczy). Niektórzy wierzą, że udział w wakacyjnym przeszkoleniu ułatwi im przyjęcie na ten kurs. W innych miejscach Polski w wakacyjnych zajęciach wojskowych uczestniczyli ochotnicy z kierunków niemedycznych. W następnych latach Ministerstwo Obrony Narodowej przewiduje następne takie szkolenia. Rafał Osiński |