Strona Główna > Recenzje > Między swobodą a przemocą w wychowaniu
Wiek XX jest odbierany jako czas pogłębiania się wiedzy o dziecku, o jego wychowaniu,czas odkrywania tajemnic dzieciństwa, dlatego chciałabym przedstawić kolejną pozycję na ten temat. Jest to książka prof. Jadwigi Bińczyckiej, która nosi tytuł „Między swobodą a przemocą w wychowaniu”. Zawarte w tej pozycji rozważania najlepiej wyrażają, jak uważa sama autorka, słowa Janusza Korczaka"...żadna książka, żaden lekarz nie zastąpią własnej czujnej myśli, własnego uważnego spostrzegania...". [J. Korczak, Jak kochać dziecko, „Pisma Wybrane", t. I, Warszawa 1978, s. 82] Przedmiotem dyskusji zawartej w książce jest dziecko w różnych sytuacjach wychowawczych, a nie suche problemy, reguły czy definicje. Pragnieniem autorki jest danie czytelnikowi możliwości stworzenia własnego stanowiska na rzeczywistość wychowawczą, szansę budowania własnych poglądów dotyczących wychowania dziecka, roli wychowawcy i pedagoga uczestniczącego w tym procesie. W swoich rozważaniach Bińczycka stawia jedno konkretne pytanie: Kto ma rację? Czy tradycyjnie nastawieni rygoryści, czy zwolennicy wychowania liberalnego? W tej książce nie znajdziemy prostej odpowiedzi. Autorka zachęca nas do podjęcia wraz z nią dyskusji nad tym zagadnieniem i wyrobienia własnego zdania na ten temat. Chcąc pomóc czytelnikowi w zebraniu i uporządkowaniu argumentów, w swoich rozważaniach nawiązuje do poglądów wybitnych pedagogów: J. Korczaka, A.S. Neila, C.R.Rogersa, ks. J. Tarnowskiego. W kolejnych rozdziałach książki dotyka takich problemów jak: swoboda i przymus w wychowaniu, przemoc w wychowaniu, wychowywać czy wspomagać, relacje dorośli - dzieci. Bińczycka ukazuje znaczenie i rolę swobody i przymusu w wychowaniu dziecka. Podkreśla, że swoboda, która nie ma ograniczeń hamuje rozwój jednostki i staje się swoim zaprzeczeniem. Podobnie dzieje się z przymusem, który gdy przekracza swoje uprawnienia staje się czynnikiem hamującym rozwój jednostki. Dla Bińczyckiej rozwój na miarę potencjalnych możliwości człowieka jest wartością podstawową. Problem przemocy przez nią poruszany nie ogranicza się tylko do definicji przemocy fizycznej. Czytelnik ze zdziwieniem odkrywa różne kategorie przemocy występujące w rzeczywistości wychowawczej. Nie pominięty został problem kary, która w tradycyjnym rozumieniu nie może być akceptowana , gdy opowiemy się za swobodą w wychowaniu. Autorka podkreśla znaczenie kary pedagogicznej, która może mieć różne formy, jednak należy w niej zachować pewną równowagę w relacji karzący - kara - karany. Na koniec omawia problem relacji dorośli - dzieci. Chcąc go scharakteryzować autorka znów sięga do tekstów Janusza Korczaka „Czym jest ta połowa ludzkości żyjąca razem i obok nas w tragicznym rozdwojeniu? Nakładamy na nią brzemię obowiązków jutrzejszego człowieka, nie dając żadnego z praw człowieka dzisiejszego... Urządziliśmy się tak, by nam dzieci nie przeszkadzały, najmniej domyślały się, czym istotnie jesteśmy i co istotnie robimy". [J. Korczak, Jak kochać dziecko, „Pisma Wybrane", t. I, Warszawa 1978, s. 136] Jadwiga Bińczycka widzi, że młodzi, którzy wchodzą w świat dorosłych z bagażem doświadczeń związanych z łamaniem praw tak głośno przez dorosłych obwieszczanych, tracą pamięć o niemiłych doświadczeniach i zaczynają w stosunku do swoich dzieci stosować te same metody i zasady dominacji i poniżania. Analizując ten problem podkreśla znaczenie antypedagogiki jako swoistego manifestu walki o prawa dziecka, głównie prawa do swobody od nadrzędnej władzy dorosłych. Według Bińczyckiej, aby szukać rozwiązań w wychowaniu młodzi pedagodzy, wychowawcy powinni iść nie w stronę pajdokracji lecz w kierunku emancypacji dziecka. Dla mnie, nauczyciela z 20 stażem ta książka nie jest odkrywaniem „nowego", ale porusza pewne obszary mojego myślenia jako pedagoga i rodzica. Każe mi się zatrzymać i zastanowić nad problemem mojego oddziaływania na dzieci i młodzież. Czy dla nas pedagogów zawsze najważniejsze jest dziecko i jego rozwój? Według mnie tę pozycję, właśnie chociaż z tego powodu, powinien przeczytać każdy nauczyciel, wychowawca i nie tylko. Adresatami tej książki mogą być również rodzice, którzy powinni być świadomi swojego ogromnego, niepodważalnego wpływu na własne dzieci, zarówno wpływu pozytywnego jak i negatywnego. Muszą zdawać sobie sprawę z tego, że mogą dać swojemu dziecku coś bardzo cennego, poczucie wartości i godności , która nie ma nic wspólnego z wiekiem ich dziecka. Uważam, że ta książka przeznaczona jest dla szerokiego odbiorcy, świadczy o tym zarówno układ książki, jak i jej język. Książka podzielona jest na pięć rozdziałów, w których autorka podejmuje teoretyczne rozważania w zakresie głównego tematu, swobody i przemocy w wychowaniu, a język jakim się posługuje jest zrozumiały dla przeciętnego czytelnika. Uważam, że ta pozycja jest kolejnym, ważnym głosem w dyskusji na temat wychowania młodego pokolenia. Wchodzimy obecnie w XXI wiek, który moglibyśmy nazwać za Jadwigą Bińczycką „stuleciem dziecka" wyzwolonego. Czy takim on będzie? Zależy to od nas, dorosłych. Na koniec chciałabym wszystkich zachęcić do przeczytania tej książki, ponieważ, stać się może ona fundamentem budowania własnego credo pedagogicznego, które zaowocuje nowym sposobem patrzenia na dziecko. Na zakończenie znów przytoczę słowa Janusza Korczaka, które komentarza z mojej strony nie wymagają "Ilekroć odłożywszy książkę - snuć zaczniesz nić własnych myśli, tylekroć książka cel zamierzony osiąga". [J. Korczak, Jak kochać dziecko, „Pisma Wybrane", t. I, Warszawa 1978, s. 82] mgr Urszula Pankowska |