Strona Główna > Felieton > Niech zostaną nieskalani
Nie pozwólmy, aby deprawowano politycznie nasze dzieci! Chrońmy młodzież przed dewiantami, uwodzącymi naiwnych małoletnich bajkami o IV RP Już od kilku lat z niepokojem obserwowałem zanikające u młodych ludzi zainteresowanie polityką. Martwiło mnie, że młodzież nie ogląda „Faktów", „Wiadomości", że nie czyta gazet, a jeżeli już - to wyłącznie strony o sporcie. Żyłem w przekonaniu, że zanikające u młodych ludzi zainteresowanie sprawami publicznymi, a zwłaszcza pracami Sejmu, Rządu, jest zjawiskiem nie tylko niepokojącym, lecz wręcz groźnym. Że taka „emigracja wewnętrzna" całego pokolenia źle rokuje dla przyszłości naszej ojczyzny. Że w ten sposób przerwana zostanie sztafeta pokoleń, że za kilkanaście lat wymrze w Polsce „klasa polityczna", że do funkcji publicznych trzeba będzie ogłaszać „łapanki". Że w skali państwa będziemy świadkami tego, co dzisiaj można obserwować przy wyborze przewodniczącego klasowej rady rodziców, albo tak zwanego „gospodarza klasy". Na obsadzaną funkcję dadzą się „wrobić" tylko najwięksi „frajerzy"! Jeszcze większy niepokój budzi we mnie drugi scenariusz, w którym władza wpada w ręce dzisiejszych janczarów partii politycznych. Ci „wychowankowie" działających przy każdej partii „młodzieżówek", wpatrzeni jak w święty obrazek w swoich liderów partyjnych, terminujący u ich boku i przejmujący w systemie kształcenia „przywarsztatowego" stosowane przez nich „technologie" zdobywania i sprawowania władzy, mają tylko jeden cel: zrobić karierę! Dzisiaj zajmują się jeszcze rozklejaniem plakatów swojej partii i zrywaniem wszystkich innych. Niektórzy z nich wkrótce awansują do noszenia teczki za swoim „guru". Ale już niedługo te młode wilki poczują „zew krwi"! Staną do walki o wyeliminowanie starych „basiorów", aby przejąć przywództwo nad sforą. I nikt im w tym nie przeszkodzi! Bo wszyscy inni ich rówieśnicy będą nieobecni: fizycznie - bo będą w Irlandii, Anglii, Szkocji, Hiszpanii czy innym kraju Unii Europejskiej, albo mentalnie - nie uczestnicząc w wyborach ani jakichkolwiek innych formach obywatelskiej aktywności. Dlatego optowałem za budzeniem u młodzieży aktywności społecznej, zainteresowania ich polityką, zachęcania do śledzenia bieżących wydarzeń w kraju i za granicą. Marzyła mi się nowa klasa polityczna, wolna od piętna wyniesionego z PRL-u i nieskażona dziedzictwem grzechów pierworodnych okresu transformacji i chaotycznego eksperymentowania „polskiej drogi do demokracji". Jednak dziś cieszę się, że tak nikły procent młodzieży zasiada wieczorami przed telewizorami, mało kto z nich słucha audycji informacyjnych czy publicystyki politycznej, że prawie nikt nie czytuje prasy! Dzięki temu ich młode skorupki nie nasiąkną tym smrodem, jaki unosi się wokół gmachów na Wiejskiej, Krakowskim Przedmieściu czy przy Alejach Ujazdowskich. Nie widząc i nie słysząc tego żenującego spektaklu, jaki od dłuższego czasu odgrywają przed swymi rodakami i przed światem posłowie, premierzy i ministrowie, byli i obecni, nie próbując zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, kto ma rację, kto kłamie a kto świadomie plecie bzdury - młodzi ludzie, uczniowie i studenci będą dzięki temu uchronieni od ryzyka takiej patologicznej, żeby nie powiedzieć - zboczonej inicjacji politycznej! Bo pedofilia dlatego jest tak powszechnie potępianą formą zaspokajania popędu seksualnego, gdyż naraża bezbronne, niedojrzałe osoby na bolesne przeżycia, które na zasadzie prawa pierwszych skojarzeń mogą stać się traumą na całe ich życie! Nie pozwólmy, aby deprawowano politycznie nasze dzieci! Chrońmy młodzież przed dewiantami, uwodzącymi naiwnych małoletnich bajkami o IV Rzeczypospolitej i walce z korupcją. Zakazujmy im nie tylko oglądania scen przemocy i pornografii, ale także równie skutecznie zatruwających ich prawidłowy rozwój - konferencji prasowych naszych „ojców narodu", a zwłaszcza transmisji obrad Sejmu! (oczywiście tej kadencji!!!) Włodzisław Kuzitowicz |