Strona Główna > Publikacje > Niezwykłe pasje niepełnosprawnych
Pasja nadaje naszemu życiu sensu, pasja nas uskrzydla, wywołuje w nas stany uniesienia, stany zatracenia i zapomnienia, podobna w tym jest do sztuki czy miłości. Zdarza się bardzo często, że to właśnie sztuka jest naszą pasją - o czym mowa będzie w dalszej części tekstu. Człowiek, który doświadcza pasji, nagle jakby otwiera oczy i stwierdza, że większość granic, jakie do tej pory znał, istniało tylko i wyłącznie w jego umyśle. Bo pasja to droga prowadząca do sukcesu. Myślę, że już samo posiadanie pasji, nawet tej najmniejszej i najdrobniejszej, jest jakąś częścią naszego sukcesu. Wreszcie pasja nas rozwija, sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi. Widzimy świat, który nas otacza z tej lepszej perspektywy. Pasja także wyróżnia nas spośród tłumu, nadaje nam indywidualności i oryginalności. Sprawia, że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju, wyjątkowi i niepowtarzalni. Pasja jest czystą radością! Kilka lat temu trafiłem na świetny cytat w książce hiszpańskiego pisarza Paulo Coelho. Słowa te mocno wryły mi się w pamięć, stając się z czasem maksymą, która dziś towarzyszy mi w życiu. Fragment ten pochodzi ze słynnej książki „Alchemik": „Serce obawia się cierpień [...]Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia." A więc marzenia i pasje - o tym traktować będzie mój tekst. Jednak będą to marzenia i pasje jeszcze bardziej niezwykłe i niecodzienne niż zazwyczaj. Będą to marzenia i pasje osób niepełnosprawnych Zacznę od sztuki, która stała się pasją. A dokładniej od malarstwa. Na pewno wielu z Was słyszało o AMUN, czyli Artystach Malujących Ustami i Nogami. W Polsce wydawnictwo to powstało w Raciborzu w roku 1993 i jest jedną z 46 placówek działających na całym świecie. Prekursorem, założycielem i twórcą całego przedsięwzięcia, a dziś międzynarodowego zrzeszenia, był niemiecki niepełnosprawny malarz A.E. Stegmann. Dziś do te organizacji należy ponad 400 niepełnosprawnych artystów z całego świata. Polski AMUN jest członkiem Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami. W Polsce jest grupa 27 twórców, „którzy przyjmując niekonwencjonalne metody w malowaniu znaleźli sposób na życie". Malowanie stało się dla nich pasją. Jak czytamy dalej: „Jest to pasja, która umożliwia egzystencję. Jest to pasja, która umożliwia realizację potrzeb twórców. Wreszcie, jest to pasja, która zachwyca mieszkańców całego świata pięknem ich prac. Prace wykonane przez artystów, którzy trzymają pędzel w ustach lub stopą, są niezwykle piękne. Są wręcz wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Wszystkich chcących dowiedzieć więcej o AMUN zachęcam do odwiedzenia strony wydawnictwa [http://www.amun.com.pl/] i obejrzenia prac wykonanych przez niezwykłych malarzy. Miałem to szczęście i udało mi się poznać osobiście jednego z 27 polskich artystów należącego do AMUN. Mowa tu o wesołej, rozmownej, wręcz rozgadanej - w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa - malarce Agnieszce Sapińskiej. Poznaliśmy się dzięki wspólnej znajomej, równie wesołej i rozgadanej pani psycholog Beacie, o której wspominam tu nie bez powodu. To ona znalazła dla Agnieszki AMUN, ona pomogła napisać jej list motywujący z prośbą o przyjęcie, dzięki czemu Agnieszka jest dziś członkiem wydawnictwa. Agnieszka nie jest nowicjuszką. Ma duże doświadczenie - malarstwem zajmuje się ponad 16 lat. Sama artystka nie zliczy ile obrazów z pod jej pędzla wyszło przez ten okres, nie mówiąc już o ilości samych pociągnięć włosem pędzla po płótnie. Dziewczyna urodziła się z mózgowym porażeniem dziecięcym, z niedowładem kończyn górnych. Miała około 21 lat, kiedy pewna plastyczka ze Spółdzielni Inwalidów „Tęcza" w Łęczycy, dostrzegła u niej talent plastyczny. Potem sprawy potoczyły się dość szybko, bo już trzy lata później dziewczyna należała do AMUN. Najlepiej czuje się w pejzażach oraz kwiatach. Mimo tego iż jej talent i zdolności są wielkie, Agnieszka wciąż udoskonala swoje umiejętności w prywatnej szkole malarskiej w Poznaniu. „Początkowo stosowałam różne techniki. Dziś maluję tylko i wyłącznie olejem na płótnie." Próbowałem dowiedzieć się także, jakie techniki Agnieszka stosuje w życiu. Okazało się, że jest szczerą, naturalną i niezwykle otwartą osobą. Sama mówi o sobie: „Zawsze daję z siebie sto procent, czy to w życiu, czy przed sztalugą. Jeśli kocham, jestem oddana i kocham na maksa. Jeśli nienawidzę - jest podobnie." Na pewno zdążył się o tym przekonać życiowy partner Agnieszki - Piotrek, z którym dziewczyna jest w związku od ponad dziewięciu lat. Twórczość Agnieszki prezentowana była na wielu oficjalnych wystawach organizowanych w kraju i za granicą. Dziewczyna często sama organizuje mniejsze, indywidualne wystawy i spotkania, aby pokazać ludziom swoje niezwykłe obrazy. Jedno z takich spotkań odbyło się kilka dni temu, dokładnie 26 marca 2010. roku w pizzerii w Złocieńcu. Jak powiedziała sama Agnieszka: „Tutaj jeszcze mnie nie znają. Chciałam zaprezentować tutejszym ludziom swą twórczość, by poznali lepiej mnie i moją sztukę." Spytałem Agnieszkę, jakie jest jej największe marzenie. Odpowiedziała: „Oczywiście wystawa w Paryżu," By malować tak pięknie jak robi to Agnieszka, nie wystarczy sam talent. Potrzeba tu wielu godzin ciężkiej pracy, treningu i ćwiczeń udoskonalających, a czasem i wyrzeczeń. Ale na pewno warto, choćby dla samych efektów w postaci tych pięknych obrazów, które upiększają nasz świat, a wrażliwe serca ludzi wprawiają w zachwyt. Dla Agnieszki sztuka jest pasją. „W malarstwie - jak sama mówi - znalazła sposób na życie, stało się ono Jej hobby i oderwaniem od szarej rzeczywistości. Agnieszka swoje życie wiąże ze sztuką, która jest dla niej sposobem na przekazanie uczuć i wrażeń." O tej niezwykłej dziewczynie mógłbym pisać jeszcze bardzo długo, lecz wtedy nie starczyło by miejsca na zaprezentowanie kolejnych bohaterów. Wszystkich zainteresowanych zachęcam do odwiedzenia prywatnej strony internetowe j Agnieszki, gdzie można obejrzeć galerie malarki, jak również dowiedzieć się czegoś więcej o samej artystce. Kolejnym bohaterem mojego tekstu będzie Bartłomiej Kędzierski, który urodził się bez ręki i jest piłkarzem GKS Katowice. Jaką wielką trzeba mieć w sobie siłę, determinację, wolę i ambicję, aby mimo tego grać w pierwszoligowym zespole piłkarskim, a kilka tygodni po premierowym występie w Gieksie zostać powołanym na konsultacje do młodzieżowej reprezentacji Polski - może nam o tym powiedzieć tylko sam Bartek. Niestety nie miałem przyjemności poznać tego niesamowitego piłkarza osobiście. Co za tym idzie, nie miałem możliwości zadać mu pytań, na które chciałbym uzyskać odpowiedzi. Wszystkie informacje, jakie zdobyłem o Bartku, pochodzą z innych publikacji, ogólnie dostępnych w Internecie. Chłopak przyszedł na świat pozbawiony części prawej ręki. Już jako dziecko marzył o tym, by w przyszłości, jak dorośnie, zostać prawdziwym, grającym zawodowo piłkarzem. Swój debiut w pierwszoligowej drużynie, GKS-ie Katowice, ma już za sobą. Pierwszy występ zaliczył jesienią tamtego roku, kiedy to popularna Gieksa podejmowała Znicz Pruszków. A na początku roku obecnego piłkarz został powołany na konsultacje młodzieżowej reprezentacji Polski U-18. Adam Nawałka, trener pierwszoligowego GKS-u Katowice, zanim zaprosił Bartłomieja na trening pierwszej drużyny, usłyszał wiele dobrych opinii wyrażanych na temat młodego piłkarza przez trenera rezerw Gieksy. Sam szybko przekonał się, że to wszystko prawda. Oto co powiedział o Bartku: „Jestem dla niego pełen podziwu, bo ten chłopak prowadzi każdego dnia heroiczny bój o to, aby zostać piłkarzem." W piłkę nożną gra się przede wszystkim nogami. Ale nie zapominajmy, że jest to sport mocno kontaktowy, i często z boiskowych pojedynków wychodzi zwycięsko ten, kto ma więcej siły. Jak mówi Adam Nawałka: „...czasem trzeba się przepchnąć na boisku, pomóc sobie ręką." Ktoś, kto grywa w piłkę nożną lub się nią interesuje, wie, że sędzia nie widzi wszystkiego, co się dzieje na murawie podczas meczu. Piłkarze w ferworze walki używają przeróżnych metod, by wyjść zwycięsko z pojedynków. Czasem zdarza się, że są to metody zapożyczone nawet z bokserskich ringów. Jednak Bartłomiej Kędzierski potrafi radzić sobie świetnie w trudnych sytuacjach. Trener mówi o nim, że jest szybki - potrafi szybko biegać i szybko myśleć. Poza tym świetnie przewiduje sytuacje na boisku. Młody piłkarz musi wkładać znacznie więcej pracy niż jego koledzy z drużyny. Jednak jest tego świadom. Jak sam powiedział: „Przychodzę przed treningiem i zostaje po nim, szczególnie zajęcia na siłowni kosztuję mnie znacznie więcej wylanego potu." Mimo tego chłopak wie, co chce osiągnąć w życiu, zna swój cel, ma marzenia, które pragnie zrealizować. „Wiem jednak, że chcę zostać piłkarzem i grać w ekstraklasie, a potem i wyjechać do innej silnej ligi zagranicznej." Bartek to człowiek, który wie, czego chce, wierzy w siebie, ma w życiu cel, który pragnie zrealizować. Jest osobą niezwykle silnie zdeterminowaną, zmobilizowaną oraz ambitną. Ma niewątpliwie duszę wojownika! Jest także świetnym przykładem i dowodem na to, że o marzenia zawsze trzeba walczyć i dążyć do ich spełnienia. I że wiara w siebie, motywacja, konsekwencja i nieustanna praca przynoszą efekty. Innym bohaterem mojej opowieści o niepełnosprawnych pasjonatach jest Nick Vuijcic. Ten nie tylko gra w piłkę nożna, ale też serfuje, gra w golfa, jeździ na deskorolce. Ukończył studia z planowania finansowego i zarządzania nieruchomościami. Jest założycielem organizacji pomagającej niepełnosprawnym - Life Without Limbs. Organizuje też na całym świecie spotkania, podczas których opowiada ludziom o nadziei i zachęca osoby niepełnosprawne do aktywnego życia. Na spotkaniach motywuje ludzi, by korzystali z życia i czerpali z niego jak najwięcej. Podczas swoich podróży Nick odwiedził już 24 kraje. A ma dopiero 27 lat. Przeczytałem o nim taka notatkę: „Nick urodził się w 1982 r. bez kończyn, ma jedynie małą stopę po lewej stronie ciała. Jego rodzice byli zdrowi, a jego rodzeństwo urodziło się pełnosprawne. Lekarze tłumaczyli - to bardzo rzadka wada rozwojowa nazwana fokomelią." Mówi o sobie, że jest po prostu szczęśliwy. Pochodzi z rodziny protestanckiej, dlatego też podczas organizowanych przez siebie spotkań, często odwołuje się do Chrystusa. Mówi: „Bóg dał mi siłę, by przezwyciężać to, co inni nazwaliby niemożliwym. Zaszczepił we mnie też nieugaszoną pasję dzielenia się nadzieją i szczerą miłością, których doświadczyłem od miliona osób z całego świata." Według Nicka owa tajemnicza moc, którą posiada, została mu podarowana od Boga chrześcijańskiego. Lecz dla każdego z nas darczyńcą może być ktoś zupełnie inny. Allach, Budda, Boska Inteligencja lub np. Ateista zawdzięczał będzie posiadanie tej mocy przede wszystkim sobie i swojej wierze oraz sile, które sam wypracował. Akurat ten aspekt może nas różnić. Ale każdy z nas ma w sobie taką moc - i to łączy wszystkich ludzi. Ale by ją odkryć - najpierw trzeba w nią uwierzyć. Teraz przyszła kolej, bym napisał coś o sobie. Jestem osobą niepełnosprawną, po amputacji obu rąk, powyżej łokci, które to straciłem blisko pięć lat temu w niefortunnym wypadku. Przed wypadkiem kochałem sport. Byłem osobą niezwykle aktywną fizyczne, grałem w piłkę nożną, siatkówkę, tenisa ziemnego i stołowego, jeździłem na rowerze, rolkach, ćwiczyłem na siłowni, trenowałem sztuki walki. Sport był moją pasją. Ze sportem wiązałem swoje życie. Widziałem siebie w przyszłości trenującego sport - nie tylko dla przyjemności, ale nawet zawodowo. Lecz po owym niefortunnym zdarzeniu, uświadomiłem sobie, że jako osoba po amputacji kończyn górnych nawet nie mam co marzyć o uprawianiu jakiegokolwiek sportu. Oczywiście dziś widzę to zupełnie inaczej. Ale o mojej nowej pasji, o tym jak zmieniła moje życie, opowiem wkrótce w drugiej części artykułu. Przemek Wieczorek |