Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 18 maja 2012 r. 139 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Impresje Małgorzaty > O jajeczku-niespodziance i szkole wyższej


Gotuję na śniadanie jajko na miękko, odcinam starannie wierzchołek,  zanurzam łyżeczkę i... mam niespodziankę: albo jest zbyt miękkie, albo zbyt twarde, tylko czasem jest dokładnie takie na jakie mam apetyt tego dnia. Ten kto wymyślił globalny hit „jajko z niespodzianką", musiał przy śniadaniu doświadczać podobnych jak ja emocji!

 

Smaczna czekolada w kształcie jajka skrywa w sobie „Niespodziankę". To „coś" ukryte przyjemnie stuka lub zachowuje się cichutko. Co tam jest - myśli sobie każdy dzieciak -  i kiedy rozłupie czekoladową skorupkę (czasem zjada ją tata), pełen emocji odkrywa to „coś": czasem fajne, miłe, czasem zupełnie obojętne.

 

Producent „ jajka z niespodzianką" nie chce ukrywać nie mających wartości zabaweczek w pysznej czekoladzie. On wymyślił produkt, który ma swoją wartość - pobudza ciekawość i emocje dzieci. W dorosłym życiu też będą je stale spotykać niespodzianki - jedne przyjemne, inne wręcz odwrotnie.

 

Czy nie sprawia nam przyjemności udział w loterii fantowej? Płacimy za los i dostajemy coś, co może być albo piękne, albo okropne.

 

Jeśli kupujemy konkretny produkt, wybieramy go starannie kierując się różnymi kryteriami: ceną, przydatnością, walorami smakowymi, czy - w przypadku zabawki - edukacyjnymi, często też oceniamy jego jakość itp. Te wszystkie kryteria nie mają zastosowania do „jajka z niespodzianką", bo to tylko kawałeczek czekolady, „coś" - i odrobina przyjemności, dreszczyk emocji. Przyjemności, nawet drobnych, nigdy nie jest zbyt wiele, więc czasem wyrzucamy nieciekawą zabaweczkę razem z opakowaniem pysznej czekoladki i spoglądając na zadowoloną buzię smyka, myślimy - warto było!!

 

Ktoś, kiedyś porównał szkołę wyższą do jajka z niespodzianką: na wierzchu lukier, czekolada, kuszące ozdoby, a w środku może być kicz! No więc, w środku nie może być kicz, bo to co widoczne - przekłada się na prawdziwe.

 

Edukacja w szkole wyższej jest poukładana, nie ma w niej nic z niespodzianki. Szkołę wyższą raczej można sobie wyobrazić jako wielowarstwowy tort. Otaczająca go czekolada i ozdoby kuszą, ale smak docenimy dopiero, gdy skosztujemy wszystkich warstw. Czasem słodko-kwaśna, głęboka warstwa podkreśla wspaniały smak zewnętrznej czekolady.

 

Z drugiej strony, każda szkoła wyższa  chciałaby osiągnąć taki globalny sukces rynkowy jak   sukces „ jajka z niespodzianką"... Ale czy to się da?

 

Małgorzata Cyperling