Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Sobota, 04 lutego 2012 r. 35 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Publikacje > O kształceniu do zawodu nauczyciela


Kto może zostać nauczycielem? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w Karcie Nauczyciela - ustawie, której niektórzy nauczycielom zazdroszczą, a którą inni najchętniej zlikwidowaliby od zaraz, jako relikt minionej epoki. Zapisano tam, że nauczycielem może być osoba, która posiada obywatelstwo polskie, ma pełną zdolność do czynności prawnych i korzysta z praw publiczny, nie toczy się przeciwko niej postępowanie karne lub dyscyplinarne, lub postępowanie o ubezwłasnowolnienie, nie była karana za przestępstwo popełnione umyślnie i posiada kwalifikacje wymagane do zajmowania danego stanowiska.

 

Kwalifikacje te sprowadzają się do potwierdzenia faktu, że kandydat do zawodu posiada wyższe wykształcenie z odpowiednim przygotowaniem pedagogicznym lub ukończył zakład kształcenia nauczycieli i podejmuje pracę na stanowisku, do którego są to wystarczające kwalifikacje, przestrzega podstawowych zasad moralnych i spełnia warunki zdrowotne niezbędne do wykonywania zawodu. Więcej o kwalifikacjach wymaganych od nauczycieli zapisano w rozporządzeniu właściwego ministra w sprawie szczegółowych kwalifikacji wymaganych od nauczycieli oraz określenia szkół i wypadków, w których można zatrudnić nauczycieli niemających wyższego wykształcenia lub ukończonego zakładu kształcenia nauczycieli.

 

Z jego lektury dowiadujemy się, że aby można było być zatrudnionym we wszystkich szkołach ponadgimnazjalnych i policealnych trzeba legitymować się dyplomem ukończenia: studiów magisterskich na kierunku zgodnym lub zbliżonym z nauczanym przedmiotem i posiadać przygotowanie pedagogiczne albo studiów magisterskich na kierunku innym niż nauczany przedmiot i posiadać przygotowanie pedagogiczne, a ponadto ukończyć studia podyplomowe z zakresu nauczanego przedmiotu. W gimnazjach dopuszcza się także zatrudnienie absolwentów wyższych studiów zawodowych (licencjat), a w przedszkolach i szkołach podstawowych mogą być zatrudniani także absolwenci zakładów kształcenia nauczycieli (czyli kolegium nauczycielskie, nauczycielskie kolegium języków obcych, studium nauczycielskie, pedagogiczne studium techniczne, studium wychowania przedszkolnego, studium nauczania początkowego).

 

Na szczególną uwagę zasługuje tu owo określenie „przygotowanie pedagogiczne". Omawiane rozporządzenie tak to definiuje: Przygotowanie pedagogiczne - należy przez to rozumieć nabycie wiedzy i umiejętności z zakresu psychologii, pedagogiki i dydaktyki szczegółowej... I teraz uwaga! O posiadaniu takiego przygotowania świadczy dyplom wydany przez szkołę wyższą, dyplom ukończenia zakładu kształcenia nauczycieli i świadectwo ukończenia pedagogicznego kursu kwalifikacyjnego. Idźmy tym tropem dalej. Jeżeli jedynym dowodem na posiadanie tych kompetencji jest papier - dyplom lub świadectwo - to gdzie określono precyzyjnie, jakie to wiadomości, a zwłaszcza umiejętności, winien posiąść kandydat do zawodu w procesie swojego kształcenia? Dokumentem takim jest rozporządzenie MENiS w sprawie standardów kształcenia nauczyciela, a właściwie załącznik do tego rozporządzenia. Odnajdujemy tam sylwetkę absolwenta. Oto ona:

 

Absolwent studiów i studiów podyplomowych w specjalizacji nauczycielskiej powinien być przygotowany do kompleksowej realizacji dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych zadań szkoły. W związku z tym powinien posiadać przygotowanie w zakresie:

1. wybranych specjalności nauczycielskich tak, aby w sposób kompetentny przekazywać nabytą wiedzę oraz samodzielnie ją pogłębiać i aktualizować, a także integrować ją z innymi dziedzinami wiedzy;

2. psychologii i pedagogiki tak, aby pełnić funkcje wychowawcze i opiekuńcze, wspierać wszechstronny rozwój uczniów, indywidualizować proces nauczania, zaspokajać szczególne potrzeby edukacyjne uczniów, organizować życie społeczne na poziomie klasy, szkoły i środowiska lokalnego, współpracować z innymi nauczycielami, rodzicami i społecznością lokalną;

3. dydaktyki przedmiotowej tak, aby skutecznie prowadzić zajęcia edukacyjne, rozbudzać zainteresowania poznawcze oraz wspierać rozwój intelektualny uczniów przez umiejętny dobór metod aktywizujących, technik nauczania i środków dydaktycznych, a także badać i oceniać osiągnięcia uczniów oraz własną praktykę;

4. posługiwania się technologią informacyjną, w tym jej wykorzystywania w nauczaniu przedmiotu.

 

Najciekawsze są jednak opisane w tym dokumencie umiejętności. Czytamy tam, że przygotowanie do zawodu nauczyciela powinno prowadzić do nabycia kompetencji w zakresie:

 

> dydaktycznym;

> wychowawczym i społecznym - związanym z umiejętnością rozpoznawania potrzeb uczniów oraz zdolnością do współpracy w relacjach międzyludzkich;

> kreatywnym - wyrażającym się zdolnością do samokształcenia, innowacyjnością i niestandardowością działań w powiązaniu ze zdolnościami adaptacyjnymi, mobilnością i elastycznością;

> prakseologicznym - wyrażającym się skutecznością w planowaniu, realizacji, organizowaniu, kontroli i ocenie procesów edukacyjnych;

> komunikacyjnym - wyrażającym się skutecznością zachowań werbalnych i pozawerbalnych w sytuacjach edukacyjnych;

> informacyjno-medialnym - wyrażającym się umiejętnością posługiwania się technologią informacyjną, w tym jej wykorzystywania w nauczaniu przedmiotu (prowadzeniu zajęć);

> językowym - wyrażającym się znajomością co najmniej jednego języka obcego w stopniu zaawansowanym.

 

Tak wygląda teoretyczno-prawny model przygotowania kandydata do zawodu nauczyciela. Jak widać, elementem najbardziej znaczącym dla końcowego efektu tej drogi kształcenia zawodowego jest uczelnia wyższa lub zakład kształcenia nauczycieli! A jakie są realia, jak w rzeczywistości realizowane są te zadania? Nie wchodząc w szczegóły - jest źle!

 

Dotychczasowy model kształcenia nauczycieli produkuje przedmiotowców, przygotowanych teoretycznie do przekazywania wiedzy z zakresu danej dziedziny nauki: biologii, fizyki, matematyki, nauki o języku i literaturze... Ale dydaktyka przedmiotowa, czyli metodyka nauczania, realizowana jest głównie „na sucho". Studenci mają niewielki kontakt z rzeczywistością szkolną, gdyż uczelnie nie dysponują bazą tzw. szkół ćwiczeń, gdzie mogliby w pierwszej fazie kształcenia obserwować prowadzenie lekcji przez wybitnych nauczycieli-praktyków, a następnie, pod ich okiem, już samodzielnie, realizować najpierw pewne fragmenty, a następnie już całe lekcje. Jeszcze gorzej jest z możliwością nabywania tzw. umiejętności wychowawczych, czyli komunikowania się, w tym słuchania, słuchania ze zrozumieniem, rozpoznawania i rozwiązywania konfliktów, mediacji, pracy z grupą i całego szeregu innych niezwykle dla nauczyciela przydatnych kompetencji.

 

Nieszczęściem dla studentów, ale przede wszystkim dla ich przyszłych, potencjalnych uczniów jest to, że tego wszystkiego nie można nauczyć się na wykładzie, jakże często będącym wykładem nawet dla kilkuset słuchaczy z różnych kierunków. Oczywiście z przyczyn ekonomicznych... Niestety! Jedyną skuteczną metodą nabycia tych umiejętności są warsztaty, czyli zajęcia maksymalnie aktywizujące, prowadzone dla nielicznej grup przez trenera, czyli człowieka posiadającego potwierdzone jego praktyką kompetencje.

 

Kolejną, niestety, fikcją są tzw. praktyki pedagogiczne, przewidziane w toku nauki, najczęściej w wymiarze po dwa-trzy tygodnie w trzech kolejnych latach studiów. Studenci mają je realizować w okresie swoich wakacji. Jako że rok szkolny biegnie w innym cyklu niż rok akademicki, wszyscy gremialnie zgłaszają się do szkół i innych placówek oświatowo-wychowawczych we wrześniu. Ze względu na rytm pracy szkoły jest to najmniej odpowiednia pora, aby poznać różnorodność jej pracy. Nie to jest jednak w tym najgorsze. Istnieje, jak dotąd nierozwiązany, problem gratyfikacji finansowej dla nauczycieli, którzy podjęli się zadania bycia opiekunem praktyki studenckiej. Szkoły państwowe zwykle oferują podpisywanie umów-zleceń za tę, dodatkową przecież dla nauczyciela, pracę. Są to jednak tak niewielkie kwoty, że nie mogą stanowić rzeczywistego bodźca, motywującego do zaangażowanego pełnienia tej roli. Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja w szkołach prywatnych oraz prowadzonych przez fundacje i stowarzyszenia. W szkołach tych załatwienie sobie praktyki jest nieomal prywatną sprawą studenta. Szkoły te, także z przyczyn ekonomicznych, najczęściej w ogóle nie podpisują z nauczycielami-opiekunami praktyk swoich studentów żadnych umów. Ważne, aby student wylegitymował się dzienniczkiem praktyk, w którym posiada wpis, potwierdzony wieloma pieczątkami, że praktykę taką, w przewidzianym wymiarze czasu, odbył. Nie muszę chyba pisać, jak patogenną jest taka sytuacja. I jak całkowicie poza wszelką kontrolą jest jakość, poziom merytoryczny, a czasami nawet sam fakt odbycia takiej praktyki.

 

Tyle obrazu współczesnej nam rzeczywistości. Czy coś można w sprawie zrobić? W sprawie poprawy jakości kształcenia praktycznego kandydatów do zawodu nauczycielskiego? Dobrze by było, aby zabrali głos w dyskusji na ten temat nie tylko nauczyciele akademiccy, ale także dyrektorzy szkół, doradcy metodyczni, pracownicy nadzoru pedagogicznego, ale też samorządowcy, odpowiedzialni za edukację w gminach i powiatach, a wreszcie politycy, mogący wpływać na systemowo-prawne rozwiązania w skali kraju. Dla zainicjowania wymiany poglądów i zgłaszania projektów zmian na lepsze, przedstawię kilka moich refleksji na ten temat.

 

Na wstępie należałoby przedyskutować, czy każdy może zostać nauczycielem. Liberalne podejście do planowania swojej drogi kariery zawodowej mówi, że tak. Każdy sam sobie ściele, jak chce. Nie ma wszak gwarancji zatrudnienia. O wszystkim decyduje niewidzialna ręka rynku, rynku pracy. Ale... Ale czy do szkoły muzycznej, aktorskiej, przyjmuje się każdego? Chyba jakieś kluczowe predyspozycje, uzdolnienia są brane pod uwagę przy rekrutacji! A nauczanie i wychowanie to także sztuka, nie zwykłe rzemiosło! Gdy już przyjmiemy do kształcenia muzykalnych i bez wad wymowy, pora odpowiedzieć na pytanie: czy można wykształcić lekarza w akademii medycznej pozbawionej szpitali klinicznych? Każda uczelnia kształcąca nauczycieli musi posiadać, organizacyjnie ze sobą powiązane, szkoły ćwiczeń! Uczelnie i zakłady kształcące nauczycieli muszą zatrudniać nie tylko teoretycznie przygotowanych do nauczania naukowców. Należy, systemowo, zapewnić tam miejsce dla wybitnych nauczycieli, dydaktyków i wychowawców, a także specjalistów-trenerów, którzy nie rezygnując z pracy w swoich szkołach czy poradniach, prowadziliby na uczelni zajęcia metodyczne i treningi umiejętności wychowawczych.

 

To tyle na początek. Oby publikacja ta zapoczątkowała proces zmian, ewolucyjnych zmian w naszym polskim systemie kształcenia nauczycieli. Tylko dobrze przygotowani do zawodu adepci szkół kształcących nauczycieli potrafią skutecznie podjąć dzieło odchodzących na zasłużony odpoczynek ich poprzedników. 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

Artykuł został opublikowany w „Gazecie Szkolnej" nr 9/2007 pt. "Ktoś musi zapoczątkować te zmiany".