Strona Główna > Publikacje > O nadzorze pedagogicznym
Szkoła od lat wstrząsana jest skrajnymi pomysłami władz. Także w sferze nadzoru. Jakość pracy nauczycieli coraz częściej weryfikuje rynek edukacyjny. Od rewizora do znachora-amatora Pan Minister Roman Giertych obiecuje likwidację tak zwanej „wewnętrznej oceny" [szkoły!] (obiecał to już w swoim liście na rozpoczęcie roku szkolnego). Wizytatorzy kuratoriów oświaty mają zaprzestać „wypełniania ankiet i formularzy" (których i tak nikt nie czyta), będą za to dokonywać „swobodnej i uznaniowej oceny pracy szkoły". Nic, tylko się cieszyć, wznosić okrzyki „niech żyje!" Pojawił się nawet tytuł jednego z komentarzy: „Amnestia dla dyrektorów". Cóż ja na to? Niestety, nie wstępuję do resortowego BBWR. ( Bezkrytycznego Bloku Wielbicieli Romana) W pierwszych komentarzach i opiniach przeważają głosy krytyczne. W „Gazecie Wyborczej" (w numerze z 10 października 2006) można było przeczytać co o tym pomyśle sądzi Irena Dzierzgowska, była wiceminister w MEN w okresie rządu Jerzego. Buzka, która przyznaje, że dotychczasowe sposoby mierzenia pracy są zbyt zbiurokratyzowane, ale protestuje przeciw ocenianiu pracy szkoły według widzimisię wizytatora, oraz Sławomir Broniarz, prezes ZNP, który uważa, że ministerstwo powinno nie likwidować, a poprawić nadzór pedagogiczny poprzez uproszczenie procedury ocen, zwiększenie liczby kompetentnych wizytatorów i szkolenie w systemie oceniania szkół dyrektorów i nauczycieli. Oboje nie do końca są w tej sprawie bezstronni. Pani Dzierzgowska była twórczynią rozporządzenia o nadzorze z roku 1999, które zapoczątkowało proces zastąpienia kontroli przez pomiar, a prezes ZNP broni swojej koleżanki związkowej, byłej minister edukacji - Krystyny Łybackiej, która podpisała to krytykowane dziś rozporządzenie z roku 2004. Kto ma rację? Obecny minister, czy jego oponenci? Popatrzmy na to „dialektycznie": Zanim zaprezentuję mój pogląd na ten temat, proponuje trochę najnowszej, a już zapomnianej historii pomiaru jakości pracy szkoły,jako formy sprawowania nadzoru pedagogicznego. A wszystko zaczęło się od rozporządzenia MEN z dnia 13 sierpnia 1999 roku. To tam po raz pierwszy pojawiły się zapisy o formach tego nadzoru: • Nadzór pedagogiczny jest sprawowany w szczególności przez: 1. mierzenie jakości pracy szkół i placówek polegające na zorganizowanym i systematycznym analizowaniu i ocenianiu stopnia spełniania przez szkołę lub placówkę wymagań wynikających z jej zadań, z uwzględnieniem opinii uczniów, rodziców i nauczycieli, 2. wspomaganie nauczycieli i dyrektorów szkół i placówek w spełnianiu przez szkołę lub placówkę wymagań w zakresie jakości pracy szkoły lub placówki. Znalazł się tam także zapis, że: • Kurator oświaty w celu zdiagnozowania wybranego problemu w skali województwa może zwrócić się dyrektorów szkół lub placówek o przeprowadzenie mierzenia jakości pracy szkół lub placówek w określonym zakresie. Kto podpisał to rozporządzenie? Minister Edukacji Narodowej, wz. Irena Dzierzgowska. Po wyborach i zmianie rządu, nowa ekipa kierująca resortem, przygotowała i opublikowała nowy dokument w tej sprawie. W dniu 1 września 2004 roku weszło w życie rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 23 kwietnia 2004 roku, którego zapisy stały się przyczyną tak obecnie krytykowanego sposobu wewnętrznego i zewnętrznego pomiaru jakości pracy szkoły. Oto najbardziej znaczące z nich: Organy sprawujące nadzór pedagogiczny prowadzą mierzenie jakości pracy szkół i placówek, uwzględniając standardy oceny jakości pracy szkół i placówek określone w załączniku do rozporządzenia, z zastrzeżeniem ust. 2, 6 i 7. 1. Kurator oświaty, sprawując nadzór pedagogiczny, wykonuje w szczególności następujące zadania: 3) organizuje i przeprowadza, nie rzadziej niż raz na 5 lat, mierzenie jakości pracy wszystkich szkół i placówek w województwie; 4) decyduje o doborze technik i narzędzi diagnostycznych wykorzystywanych przy dokonywaniu zewnętrznego mierzenia jakości, tworzy je oraz może współdziałać w ich tworzeniu z instytucjami wspomagającymi; Dyrektor szkoły lub placówki, we współpracy z nauczycielami zajmującymi inne stanowiska kierownicze w szkole lub placówce, sprawując nadzór pedagogiczny, wykonuje w szczególności następujące zadania: 1) planuje, organizuje i przeprowadza wewnętrzne mierzenie jakości, w tym badanie osiągnięć edukacyjnych uczniów; 2) decyduje o doborze technik i narzędzi diagnostycznych wykorzystywanych przy dokonywaniu wewnętrznego mierzenia jakości, tworzy je oraz może współdziałać w ich tworzeniu z instytucjami wspomagającymi; 3) raz w roku szkolnym opracowuje raport z przeprowadzonego wewnętrznego mierzenia jakości i przedstawia go kuratorowi oświaty, radzie pedagogicznej, radzie rodziców i organowi prowadzącemu szkołę lub placówkę; Rozporządzenie to podpisała ówczesna minister, Krystyna Łybacka, w swoim czasie aktywna działaczka ZNP, odznaczona Złotą Odznaką ZNP. A co zamierza obecny minister? Oto najistotniejsze fragmenty przygotowanego projektu: Działalność diagnostyczno-oceniająca obejmuje w szczególności (...) -badanie, diagnozowanie i ocenianie działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkół -ustalanie stopnia realizacji przez nauczycieli zadań dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych w celu dokonywania oceny ich pracy zgodnie z zasadami określonymi w odrębnych przepisach. Podstawowymi formami działalności diagnostyczno-oceniającej są w szczególności: analiza dokumentacji szkolnej dotyczącej nauczania, wychowania i opieki, hospitacje i wizytacje. Wizytacja jest podsumowującym etapem sprawowania nadzoru nad szkołą lub placówką w okresie od poprzednio przeprowadzonej wizytacji. Prowadzący wizytację, przed jej rozpoczęciem, przedstawia radzie pedagogicznej program wizytacji. W ciągu 7 dni od zakończenia czynności wizytacyjnych, wizytujący dokonuje podsumowania wyników wizytacji, które - wraz propozycjami wniosków i zaleceń - przedstawia radzie pedagogicznej. Warto jeszcze wiedzieć, że definicję i zakres nadzoru pedagogicznego zapisano w ustawie o systemie oświaty. Czytamy tam: • Nadzór pedagogiczny polega na: 1 ocenianiu stanu i warunków działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkół, placówek i nauczycieli, 2 analizowaniu i ocenianiu efektów działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej oraz innej działalności statutowej szkół i placówek, 3 udzielaniu pomocy szkołom, placówkom i nauczycielom w wykonywaniu ich zadań dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych, 4 inspirowaniu nauczycieli do innowacji pedagogicznych, metodycznych i organizacyjnych. • W zakresie wymienionym w ust. 1 i 2, nadzorowi podlega w szczególności: 1. zgodność zatrudniania nauczycieli z wymaganymi kwalifikacjami, 2. realizacja podstaw programowych i ramowych planów nauczania, 3. przestrzeganie zasad oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów oraz przeprowadzania egzaminów, a także przestrzegania przepisów dotyczących obowiązku szkolnego, 4. przestrzeganie statutu szkoły lub placówki, w tym zakresie przestrzegania praw ucznia oraz praw dziecka, 5. zapewnianie uczniom bezpiecznych i higienicznych warunków nauki. Jak widać, nie ma w ustawie zapisu, który zobowiązywałby urzędników kuratorium do występowania w roli badacza-diagnosty, posługującego się wystandarowanymi narzędziami pomiaru jakościowego efektów działalności szkół. Skąd się wzięło to szaleństwo, które przez ostatnie lata zmuszało wizytatorów i dyrektorów szkół do działań, do których nie posiadali właściwych kompetencji? Szkoła polska od lat wstrząsana jest skrajnymi pomysłami władz. Także w sferze nadzoru. W minionym systemie „centralizmu demokratycznego i gospodarki planowej" nadzór ten, z natury rzeczy, wzorowany był na modelu „czynownika"! Omnipotentny wizytator wkraczał do szkoły i dalej wszystko zależało od tego, co chciał zobaczyć. Woluntaryzm takiego nadzoru był poniekąd wpisany w reguły systemu, z nazwy tylko demokratycznego, a w rzeczywistości bardziej bliskiego feudalnej drabinie podległości. Po roku 1989, nie tylko w tej dziedzinie, nastąpić musiało odreagowanie. I tak prawica (rząd AWS-u) zapoczątkowała odejścia od „frontalnych wizytacji", a rząd SLD, z typową dla neofitów nadgorliwością, okazał się bardziej jeszcze od swych poprzedników, innowacyjny! W wyniku tego szkoły przestały się bać „rewizora", w zamian otrzymując powierzchownie przyuczonego do diagnozowania „znachora-amatora", jakimi byli wizytatorzy kuratoryjni. Bo trudno spodziewać się po byłym nauczycielu matematyki, języka polskiego czy technologii obróbki skrawaniem, aby podczas krótkiego kursu został specjalistą od tak skomplikowanego i subtelnego badania, jakim jest pomiar efektów procesów edukacyjnych. Czy obecna próba ministra Giertycha odejścia od tych, nierealistycznych zadań, idzie we właściwym kierunku? Moim zdaniem nie. To, na co czeka polska szkoła, odbiorcy jej funkcjonowania, to nie coraz to inne formy „nadzoru"! Jakość pracy nauczycieli coraz częściej weryfikuje rynek edukacyjny. Jest to już wyraźne w szkołach ponadgimnazjalnych, początki tego mechanizmu obserwuje się już przy naborze do gimnazjów. Przyszłością podnoszenia jakości pracy są metody zapewnienia jakości, takie, jak TQM, czy ISSO. Dyrektorów szkół oczywiście nikt nie zwolni z takiego zarządzania szkołą, personelem, i jakością właśnie, aby kierowana przez nich placówka doskonaliła swoją działalność. A komu i do czego potrzebne są kuratoria? Do nadzoru właśnie, jednak nie pedagogicznego, a tego, który został zapisany w ustawie. Wizytatorzy, działając w imieniu kuratora - reprezentanta rządu na terenie województwa, niech kontrolują działalność szkół i placówek pod kątem przestrzegania prawa. A pomiary, badania diagnostyczne, powinny być prowadzone przez przygotowanych do tego specjalistów, realizujących te zadanie w niezależnych (wojewódzkich. okręgowych[?]) Ośrodkach Diagnoz Edukacyjnych. Zatrudniani byliby w nich kompetentni absolwenci studiów, przygotowujących warsztatowo do takich badań, a nie zasłużeni aktywiści, obu zresztą, nauczycielskich związków zawodowych. Ośrodki te prowadziłyby badanie własne, jak też na zlecenie ministra, kuratora, a nawet dyrektorów szkól i placówek. I nareszcie byłoby normalnie. Jak w tym wierszu, gdzie „murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania..." Włodzisław Kuzitowicz redaktor naczelny portalu wiedzy o edukacji gazeta.edu.pl |