Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Czwartek, 11 marca 2010 r. 70 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Klinika edukacyjna
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Publikacje > O poszukiwaniu patriotyzmu


Coraz bardziej postępująca globalizacja i tworzenie struktur ponadpaństwowych wcale nie muszą ograniczać tradycyjnego przywiązania do własnego narodu. Tym bardziej nie powinny ograniczać działań ukierunkowanych na kształtowanie patriotyzmu.

 

Czas na patriotyzm

 

Na szczęście nie ma w szkole przedmiotu, który nazywałby się - zajęcia patriotyczne. Za to na szczęście prawie wszyscy nauczyciele rozumieją, że nie z siatki godzin wciśniętej w podstawę programową wynika imperatyw rozwijania patriotyzmu u naszych podopiecznych. Wiemy, że nie tylko podczas zajęć w ciągu roku szkolnego mamy się do niego stosować, ale także nie zaszkodzi zasygnalizować uczniom, że i poza szkołą, po zakończeniu roku szkolnego można się czegoś nauczyć. Tak potoczyły się polskie dzieje, że w okresie wakacyjnym obchodzimy rocznice zdarzeń, które bardzo znaczyły i nadal znaczą w naszej historii. Co więcej, w dalszym ciągu wywierają istotny wpływ i na nasz sposób myślenia o współczesności, i na nasze bieżące działania z tego myślenia wynikające. Powstanie Warszawskie 1944, Bitwa Warszawska w 1920 roku, wybuch II wojny światowej, strajki i powstanie „Solidarności" w 1980 roku to te momenty XX wieku (a przecież jest jeszcze Bitwa pod Grunwaldem w bardziej zamierzchłej przeszłości), o których jako społeczeństwo pamiętamy. Wcale nie muszą być to „okrągłe rocznice", żeby informacje o ich przebiegu, o obchodach, czasem nawet w formie ich historycznych rekonstrukcji, znalazły swoje miejsce w środkach przekazu. Tak najprawdopodobniej będzie też podczas wakacji 2009 roku. Komentarze dotyczące zdarzeń, roli poszczególnych ludzi w nich uczestniczących, będą pomagały w percepcji przesłań z nich płynących, ale często będą też kontrowersyjne. Trzeba się z tym liczyć. Podobnie jak trzeba liczyć się z tym, że nie zawsze mamy możliwość - a nie dotyczy to tylko wakacji -  na bieżąco zapoznawać się z poglądami naszych uczniów, pomagać w ich systematyzowaniu i zapamiętywaniu. A przecież właśnie pamięć o wydarzeniach z historii własnego narodu to istotny wyznacznik odczuwania patriotyzmu i element wykorzystywany do budowania przyszłości. Oczywiście pomyślnej przyszłości narodu.

 

Tradycyjne stopniowanie patriotyzmu obejmuje: zaangażowanie emocjonalne, intelektualne i działanie praktyczne. W zasadzie, upraszczając, można przyjąć, że tylko formy tego pierwszego są dosyć stałe. Formy zaangażowania intelektualnego będą się zmieniać chociażby pod wpływem stopnia znajomości historii i własnych doświadczeń. Formy działań praktycznych muszą wynikać także ze znajomości aktualnej sytuacji. To jest dosyć uproszczone podejście do istoty patriotyzmu. Bądźmy szczerzy, w warunkach szkolnych od takiego musimy właśnie zaczynać. Powody tego stanu na pewno warte są nie tylko pojedynczego tekstu. Nawet jednak takie uproszczenie pozwala nam nauczycielom na poszukiwanie form „stawania się Polakiem" przez kształcących się młodych ludzi. Dokładniej mówiąc towarzyszeniu im w tych poszukiwaniach, bo każdy z nich musi to robić sam. Termin - poszukiwanie - dobrze oddaje charakter tego działania. Zdecydowanie się na poszukiwanie czegokolwiek świadczy przynajmniej o nadziei, że się to znajdzie. W przypadku patriotyzmu to nie jest nadzieja. To jest pewność, a jeśli chodzi o  kształcenie, a tym bardziej wychowanie, posiadanie pewności o celowości podejmowanych działań jest sytuacją komfortową.

 

Ile jest patriotyzmów?

 

Na tak postawione pytanie najbardziej ogólną odpowiedzią byłoby: tyle ilu ludzi chcących być patriotami. Uwzględniając środowisko szkolne moglibyśmy odpowiedzieć - tyle, ilu uczniów chcących znaleźć swoje miejsce wśród rodaków. Warto jednak spróbować samemu sformułować odpowiedź. Można także wychodząc z założenia, że patriotyzm jest ważnym spoiwem społecznym, skorzystać z czyjegoś oglądu problemu i być może uznać, że znaleźliśmy formę patriotyzmu nam odpowiadającą.

 

Jan Chańko z Uniwersytetu Łódzkiego wymienia patriotyzmy: historyczny, współczesny, lokalny i antypatriotyzmy uważane za patriotyzmy.1) Poszczególne rodzaje mają swoje odmiany. Nie ma potrzeby powtarzać autora i podawać ich charakterystyki. Warto jednak zauważyć, że „jest w czym wybierać". Można odczuwać dumę ze wspaniałej, choć trudnej, historii Polski, badać jej przebieg i wyprowadzać wnioski istotne dla teraźniejszości i przyszłości. Można być dumnym z całej obecnej Rzeczypospolitej i czuć się zobowiązanym do działań ją rozwijających. Można to samo odczuwać w stosunku do najbliższego otoczenia lokalnego i regionalnego. Trzeba jednak zatrzymać się przy zjawisku, które Jan Chańko nazywa antypatriotyzmem. Ten rodzi się z nadmiernej chęci manifestowania swoich uczuć do narodu, środowiska, nawet klubu sportowego, grożącej przeobrażeniem się w pogoń już tylko za kolejnymi, coraz bardziej radykalnymi formami. To może być w skrajnym przypadku bandytyzm na stadionach sportowych, ale może to być także szowinizm i nacjonalizm. Ten ostatni zwłaszcza lubi się stroić w szaty „wielkiej..., wielkiego..." tu pada nazwa państwa lub narodu. Żeby daleko nie szukać, na przykład może to być szermowanie hasłem „najświętsza Rzeczypospolita" z kijem bejsbolowym w ręce.

 

Przez patriotyzm na manowce?

 

Wspominany autor publikował swój tekst w 2007 roku. Pewnie pisząc o patriotyzmie historycznym nie przewidywał sytuacji, z którą wręcz zderzyliśmy się w okresie wakacji 2008 roku, a nauczyciele historii pewnie zderzali i zderzają się w ciągu trwającego kolejnego roku szkolnego. Przynajmniej dotyczy to nauczycieli spotykających się z bardziej wnikliwymi uczniami. Chodzi nam tu o zjawisko, które oficjalnie jest nazywane: dążenie do prawdy.

 

Od siebie dodamy -  w imię patriotyzmu. W publicystyce zjawisko, o którym myślimy nazywa się „gra w teczki". Wydawało się, że zamieszanie wywołane książką Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii " [W- wa 2008] to już apogeum sporów „o prawdę". Niestety, okazało się, że można je jeszcze wzmóc. Pod koniec sierpnia ubiegłego roku, w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych 1980 roku i na początku września - w okrągłą rocznicę utworzenia Wolnych Związków Zawodowych - miała miejsce  dyskusja o „prawdziwej" roli ludzi uważanych do tej pory za narodowych bohaterów. Dyskusji prowadzonej zresztą przez dawnych towarzyszy tych bohaterów, którzy wreszcie mogli powiedzieć „jak to było". Dla jasności sprawy: słowo dyskusja jest w tym przypadku eufemizmem, a wielu ludzi piszących na nowo historię do tej pory również cieszyło się głębokim społecznym szacunkiem i było podziwianych za odwagę wykazywaną w czasie walki z komunizmem. Nie nam oceniać czy jeszcze tym szacunkiem się cieszą lub jak długo będą się nim cieszyć.

 

Darujemy sobie prawienie komunałów o różnicach istniejących między rzetelnymi badaniami historycznymi a sensacyjną publicystyką wynikającą z bieżących potrzeb politycznych. Zwrócimy jednak uwagę na postrzeganie takich przepychanek przez młodzież. Jedna ze stacji telewizyjnych w magazynie informacyjnym wyemitowanym w dniu, w którym w Sejmie odbywała się konferencja poświęcona Wolnym Związkom Zawodowym z udziałem tylko „prawdziwych" ich założycieli zamieściła także rozmowy z uczniami jednego z liceów w mieście średniej wielkości. Ci młodzi ludzie nawet nie byli zniesmaczeni zamieszaniem. Gorzej, oni byli zagubieni. Jako nauczyciele wiemy, że jeśli uczeń nie wie o co chodzi w konkretnym procesie kształcenia, to nie tylko nie przyswoi sobie wiedzy, nie wyrobi sobie umiejętności skorzystania z niej, ale także po prostu straci zainteresowanie swoim rozwojem. Historia nie jest tu żadnym wyjątkiem. Nawet taka historia, której świadkowie jeszcze żyją. Cóż dopiero historia zdarzeń jeszcze całkiem niedawnych, ale jednak sprzed lat kilkudziesięciu. Myślimy tu o zamieszaniu wokół obrony Westerplatte we wrześniu 1939 roku. Po latach pielęgnowania bohaterstwa obrońców i ich determinacji w walce „nowi" badacze również z determinacją prezentują informacje „jak to było naprawdę".2) Zamieszanie potęgowały informacje podawane w mediach o cofnięciu państwowych dotacji na produkcję filmu o „tajemnicach Westerplatte". Mamy powody, żeby odwoływać się do przedstawiania historii wykorzystującego sztukę filmową.

 

Po pierwsze każdy rodzaj wiedzy wymaga popularyzacji, a wiedza historyczna bardzo nadaje się do promowania wykorzystującego wizualizacje. Młodzież chętniej sięga po te formy niż po wiedzę „pisaną". Po drugie filmem,  nawet przeciętnym, media zajmą się bardziej niż najlepszą książką, a i po najlepszą książkę sięgnie kilkanaście, w porywach kilkadziesiąt tysięcy czytelników, wobec przynajmniej kilkuset tysięcy widzów dobrego filmu. Żeby nie być tu gołosłownym. Wejściu na ekrany kin w styczniu br. hollywoodzkiej megaprodukcji 3) poświęconej walkom partyzanckim podczas II Wojny Światowej na Nowogródczyźnie - ziemi należącej do 1939 do II Rzeczypospolitej, później okupowanej przez ZSRR, hitlerowskie Niemcy, a teraz w granicach Białorusi, towarzyszyła znaczna kampania promocyjna. Jej efekt zwiększały kontrowersje dotyczące uczestników walk i ich faktycznego przebiegu. Pojawił się szereg publikacji prasowych na ten temat, a także na temat skomplikowanych konfliktów narodowościowych i społecznych na tym terenie.4)  Pytanie - ilu z nas nauczycieli, ilu uczniów wiedziało o tych sprawach wcześniej,   z książek publikowanych w Polsce, także  już w wolnej Polsce - jest pytaniem, na które odpowiedzi możemy się tylko domyślać.5)  Ta odpowiedź zresztą nie jest bez znaczenia dla poznawania prawdy. 

 

Prawda historyczna, nawet ta niezbyt miła dla konkretnej osoby lub całego narodu, jest wartością samą w sobie. Dla poszukiwania i rozwijania patriotyzmu, o którym cały czas mówimy, jest wartością bezcenną. Tym bardziej, jeśli w wyniku dochodzenia do tej prawdy stawiamy pomnik nieznanemu do tej pory bohaterowi lub  ktoś musi zostać zdjęty z pomnika. Jeśli jakieś  zdarzenie do tej pory mające duży wpływ na budowanie tożsamości narodowej i patriotyzmu musi być „odbrązowione", to trzeba to robić bardzo odpowiedzialnie. Nie może nastąpić pustka. Taka pustka jest groźna nie tylko dla młodzieży, której jako nauczyciele mamy pomóc w ukształtowaniu osobowości. Taka pustka jest groźna także dla nas samych. Nie będziemy także snuli rozważań co może się stać z naszymi wychowankami, także z nami samymi, o  „odkrywaczach" już nie wspominając, jeśli ta „na nowo pisana historia" będzie nieprawdą.

 

Przez patriotyzm poza horyzont?

 

Bardzo łatwo rozważając czym jest i jak kształtować patriotyzm wpaść w „górną górnolotność". Bardzo łatwo także obserwując narastającą globalizację życia jest wieszczyć lub nawet ogłaszać jego koniec. Na szczęście tak jak głoszony przez Francisa Fukuyamę koniec historii jeszcze nie nadszedł, tak i tradycyjne wartości, w tym patriotyzm, jeszcze nie wyczerpały swojej formuły. Nawet paradoksalnie, takie zawirowania wokół patriotyzmu historycznego, bardzo skrótowo przecież przez nas przedstawione, raczej świadczą o ich potencjale rozwoju. W kwietniu 2004 roku w Łódzkim Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego odbyło się seminarium na temat „Rola obrzędowości w procesie wychowawczym szkoły". Podczas dyskusji uczestnicy bardzo szybko doszli do wniosku, że kształtowanie patriotyzmu to nie jedyny, ale na pewno ważny cel wychowania - zresztą próby ustawiania patriotyzmu w rankingu wartości są bezzasadne. Zauważono, że dla młodzieży obszary, na których jest możliwe prezentowanie postaw patriotycznych są nieco inne niż dla dorosłych. Na przykład dla młodych ludzi ważny jest obszar sportu. Zarówno w kontekście uprawiania, reprezentowania kraju czy miasta, jak i kibicowania (oczywiście bandytyzm stadionowy pod hasłami narodowymi czy klubowymi nie wchodzi w grę; Jan Chańko nazywa go zresztą antypatriotyzmem). Jako jeden z przykładów podawano oburzenie młodzieży na sposób wykonania hymnu polskiego przed meczem reprezentacji Polski na piłkarskich mistrzostwach świata w 2002 roku przez popularną polską piosenkarkę. Można rzeczywiście odczuwać satysfakcję z zauważanego przez zagraniczne środki przekazu zaangażowania polskich kibiców w tworzenie atmosfery widowiska sportowego, ale i manifestowanie przywiązania do barw narodowych. Niezależnie zresztą od sukcesów bądź braku sukcesów odnoszonych przez naszych reprezentantów. Zarówno ostatnie piłkarskie mistrzostwa Europy w Austrii i Szwajcarii jak i Igrzyska Olimpijskie w Pekinie mogą być przykładem przywiązania do barw biało - czerwonych. Można oczywiście twierdzić, że nawet kulturalne i obiektywne kibicowanie Polakom, odczuwanie więzi i dumy z postawy polskich sportowców nie jest patriotyzmem wysokiej próby.

 

Na szczęście są także przykłady innego podejścia młodzieży do polskości. Od kilku lat XXIX LO im. hm Janka Bytnara „Rudego" w Łodzi organizuje coroczne konkursy. Zawsze w ich nazwie było słowo „Arsenał..."6)  Druga część nazwy zmieniała się. Były w niej już słowa: braterstwo, służba, pamięć, ale przede wszystkim były to treści tymi słowami objęte. Konkursy tak były pomyślane by działania młodych ludzi uczestniczących w  konkursach pomnażały ten swoisty kapitał społeczny, dzięki któremu, przywołując myśl Aleksandra Kamińskiego, Życie tylko wtedy jest coś warte i tylko wtedy daje radość, kiedy jest służbą.7)

 

To nie jest odosobniony przykład. Jedną z form współpracy ŁCDNiKP ze środowiskiem Sybiraków był zorganizowany na przełomie lat 2007/2008 konkurs dla uczniów pod hasłem „Spotkanie z Sybirakiem". Jego kształt dokładnie odpowiadał nazwie. Dla młodego człowieka już samo osobiste spotkanie z kimś kto poniósł, czasem bardzo tragiczne konsekwencje świadomego przywiązania do swojej narodowości, było ważnym doświadczeniem i ważną lekcją. Opisanie tego w dowolnej formie podlegającej konkursowej ocenie było dodatkowym przeżyciem edukacyjnym [zdobywanie wiedzy i kształtowanie umiejętności może być dla ucznia przeżyciem - przyp. autorzy]8)

 

W kontekście tego konkursu chcemy jeszcze zwrócić uwagę na rzecz następującą. Umiłowanie Polski przez Sybiraków może wydawać się nawet zaskakujące jeśli pamiętać, że wielu z nich nawet jej nie widziało. Urodzili się już na zesłaniu, a jeśli wrócili z zesłania, to nie w miejsce, z którego ich przodkowie zostali wywiezieni. Czy oni sami, a tym bardziej ktoś kto nie przeżył podobnej sytuacji potrafi przekazać innym jej sens? Pytanie nie jest tylko akademickie. Od ponad czterech lat jako Polacy jesteśmy w Unii Europejskiej, a marzyliśmy, no może wielu z nas marzyło, żeby do tej wspólnoty należeć. Dotyczy to także wielu z tych, którzy nigdy i nigdzie  poza PRL - em nie mieli okazji się znaleźć, a i obecnie jeszcze nie skorzystali z możliwości wyruszenia za granice Polski i przyjrzenia się Europie. Czy teraz możemy poszukiwać własnej, ale wspólnej europejskiej tożsamości nie ograniczając mniej lub bardziej ukształtowanego patriotyzmu polskiego? Uważamy, że warto się nad tym zastanowić.  

 

Ewa Wiercińska - Banaszczyk, Piotr Janicki

 

 Przypisy:

  • 1) Jan Chańko „Patriotyzm czy patriotyzmy?" [w:] „Łódź - nasza mała ojczyzna" pr. Barbary Muras ŁCDNiKP 2007
  • 2) Mariusz Borowiak „Westerplatte. W obronie prawdy" Wyd. Alma - Press 2008
  • 3) „Opór" (Defiance) 2008 reż. Edward Zwick
  • 4) Zbigniew Basara „Opór" - stereotypy obala, by w nie wpaść" [w:] „Gazeta Wyborcza" z 17 stycznia 2009 r.
  • 5) Wacław Nowicki, „Żywe echa", Wydawnictwo Antyk, 1993; wydanie I: Wacław Nowicki, "Żywe echa", Wydawnictwo Literackie, 1978; Zygmunt Boradyn, „Niemen - rzeka niezgody" Wydawnictwo Rytm 1999; Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski „Wymazany Aron Bell" www.wyborcza.pl Gazeta Wyborcza > Duży Format > Artykuły
  • 6) W organizację „Arsenałów..." zaangażowana jest także 44 Łódzka Drużyna Harcerska „Człapy" i osobiście hm Krzysztof Jakubiec
  • 7) Cytat za: Krystyna Solińska „Szkolne wychowanie patriotyczne - aktualnym zadaniem polskiej oświaty" [w:] „W Centrum" Nr 3/2006. Profesor Aleksander Kamiński dla określenia potencjału, który jest niezbędny do budowania więzi międzyludzkich, także w zinstytucjonalizowanej formie, używał nazwy „siły społeczne".
  • 8) Ewa Wiercińska - Banaszczyk, Piotr Janicki „Jak kształtować patriotyzm? [w:] „Dyrektor Szkoły" Nr 6/2008

 

Powyższa publikacja ukazała się w periodyku ŁCDNiKP „W CENTRUM". Nr. 11/2009