Strona Główna > Relacje praktyków > O przydatności studiów filozoficznych
Kiedy kilka lat temu nadeszła pora, aby zadać sobie pytanie co robić po liceum, ogarnęła mnie zgroza. Wybór kierunku okazał się trudniejszy niż przypuszczałam. Czy przy wyborze sugerować się pasją? Może jednak potencjalnymi perspektywami po zakończeniu studiów, a zatem pracą, płacą itp.? Czy jednak nie powinnam się zdecydować na studia, które w jakiś sposób rozwiną moje możliwości, predyspozycje? Od tych pytań głowa mnie bolała. Tym bardziej, że daleko było mi od wyboru kierunku „z przypadku". Jak wiadomo oferty poszczególnych państwowych uczelni są bogate, ale kiedy przyszły student zacznie się rzetelnie w nie wczytywać - zauważa, że nie tak łatwo znaleźć coś dla siebie. Po przewertowaniu ofert, zdecydowałam się na filozofię na Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Nie był to ślepy traf. W klasie maturalnej miałam okazje uczestniczyć w lekcjach filozofii. Choć dziś wiem, że zupełnie inaczej bym je poprowadziła, a przede wszystkim zmieniła program, spodobało mi się pseudofilozofowanie. Dlaczego Akademia Pedagogiczna? Ponieważ bycie nauczycielem wydawało mi się ciekawym zajęciem, choć nie dającym satysfakcji finansowej. Fala krytyki ze strony rodziny i znajomych, jaka na mnie spadła po oznajmieniu wyboru kierunku, nie zniechęciła mnie, jedynie umocniła w postanowieniu, że to dobry wybór. Z czasem też „odpuściłam sobie" tłumaczenie wszystkim, że ja nie będę filozofem, ale nauczycielem filozofii, a to jest różnica. Różnica, którą mało kto dostrzega i z której mało kto zdaje sobie sprawę. Pierwsze zwątpienie pojawiło się, kiedy okazało się, że większość studentów znalazła się na tym kierunku z przypadku, z powodu nie dostania się na wymarzone kierunki itp. Z niewielkimi potyczkami udało mi się dotrwać do trzeciego roku. Tutaj po pierwszych praktykach w gimnazjum chęć nauczania innych, przekazywania wiedzy w sposób twórczy i ciekawy, zaczęła się u mnie potęgować. Poważnie zaczęłam także martwić się o moją przyszłość zawodową, gdyż filozofii w szkole można był szukać ze świecą. Współpracując z uczelnianym kołem naukowym przeprowadziłam ankietę wśród uczniów krakowskich liceów na temat ich rozumienia dziedziny jaką jest filozofia, jej zastosowaniu w życiu itp. Owa ankieta miała być początkiem akcji Wprowadzania Filozofii w Szkołach. Zakładała ona tworzenie kółek naukowych itd. Jednak szybko okazała się klapą, ponieważ sama niewiele mogłam zdziałać, a chętnych do pomocy było niewielu, żeby nie powiedzieć, że w ogóle. Z powodu braku motywacji, braku wsparcia, braku zainteresowania ze strony przyszłych absolwentów, postanowiłam zmienić plany. A jednak wyniki ankiety, która dostarczyła informacji o błędnym rozumieniu przez uczniów tego czym jest i czym się zajmuje filozofia, stały się przesłanką do dalszych kroków. Tak naprawdę zdałam sobie sprawę z tego, że mam cel, ale nie mam planu. Bowiem mnóstwo pomysłów w mojej głowie drogi do celu nie stanowiło. A jak to cel? Pokazać, że filozofia jest tak szeroką dyscypliną, że można ją uprawiać na wiele sposobów, a jednym z nich jest posługiwanie się jej narzędziami. Od tego właściwie należy wyjść, aby potem usiłować odkrywać coś nowego. Jednak między poznaniem narzędzi, a odkryciem nowego, jest miejsce na historię i tradycję filozoficzną. W oparciu o te wnioski postanowiłam skonstruować plan- program. Pytanie tylko dla kogo? Dla licealistów, dla gimnazjalistów, czy dla wszystkich? Dla najmłodszych, dla dzieci. Umysł dziecka jest wg mnie na tyle plastyczny i nie zdominowany przez pseudowiedzę, że najwięcej z owych zajęć mógłby przetworzyć. I w tej sprawie, dzieląc się pomysłem z znajomymi, spotkałam się z kpiną, z przekonaniem o bezsensowności moich zamierzeń. Znalazło się kilku takich, którzy uznali, ze filozofia nic nie daje, a zamiast szukać pracy w tym kierunku, powinnam zastanowić się nad dodatkowymi studiami. Przywykłam już do tych opinii, także i tym razem postanowiłam kontynuować moje zamierzenia. Opracowałam plan przewidziany na dziesięć miesięcy, który to obejmuje dziesięć pojęć, także z zakresu filozofii, a praca podczas spotkań będzie polegała na posługiwaniu się narzędziami filozofii: wnioskowaniem, argumentowaniem, myśleniem logicznym, abstrakcyjnym, dedukcyjnym, indukcyjnym, konstruowaniem tez, kulturą języka. Ponadto w „filozofowanie" wpleciona jest zabawa ruchowa i teatralna, elementy plastyczne i techniki twórczego myślenia. Zdarzy się, że dziecko pozna myśl wybitnych filozofów. Każde spotkanie ma wyznaczone konkretne cele i metody. Dzięki temu dziecko ma szansę rozwinąć i kształtować poszczególne umiejętności, które będą mu potrzebne w przyszłości. Czy to ma szanse realizacji? Uważam, że tak. Program powoli zaczyna cieszyć się zainteresowaniem, a ja mam możliwości prowadzenia wstępnych zajęć w „Pozytywce" , placówce edukacyjnej w Krakowie. Tam też podczas zajęć pt. „Co to jest dobro?" dzieci poszukiwały odpowiedzi na to pytanie. Na zakończenie, w toku snucia wniosków, czteroletni Artur powiedział do mnie: „No - to dobro, to jak się krzywda nie dzieje nikomu", na co niespełna trzyletni Karol odpowiedział: „Eee - dobro, to jak krzyku nie ma". Maluchy same doszły do tych stwierdzeń, w których rzeczywiście mieści się definicja dobra. Niesamowitą satysfakcję sprawiły mi te słowa. Prowadzenie tych zajęć stało się źródłem motywacji do dalszej pracy. Ponadto utwierdziły mnie w przekonaniu, że droga zawodowa, którą sobie obrałam może nie gwarantuje mi spektakularnych sukcesów, kariery i finansowego raju, ale nauczanie dzieci filozofii daje mi radość, satysfakcje i poczucie, że to co robię ma sens i jest przydatne. Tego życzę wszystkim nauczycielom, a przede wszystkim tym, którzy ukończyli filozofię i nie wiedzą po co im to było! Natalia Petrynka-Szymańska Nauczyciel filozofii, etyki i wiedzy o społeczeństwie oraz trener szybkiego czytania. Pracuje w Centrum Edukacyjnym "Pozytywka" w Krakowie. Prowadzi tam zajęcia dla dzieci i rodziców: "Pozytywkowy Bobas" oraz "Pozytywkowe Igraszki", "Filozofię dla Dzieci" a także warsztaty "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" - warsztaty komunikacji rodzic - dziecko. |