Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Wtorek, 07 lutego 2012 r. 38 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > O zamykaniu łódzkich szkół. Druga strona medalu.


18 grudnia w łódzkim dodatku „Gazety Wyborczej"  ukazał się obszerny wywiad redaktora Marcina Markowskiego z dyrektorem Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi Jackiem Czapińskim. Jego tematem jest  projekt Wydziału, dotyczący zmniejszenia o 12 liczby  łódzkich szkół ponadgimnazjalnych. Dyrektor Czapiński w obszernych odpowiedziach, udzielanych na pytania o powody wytypowania konkretnych szkół, szczegółowo przedstawia przyczyny, dla których na  liście szkół do wygaszenia znalazły się te, a nie inne szkoły. Ważne dla zrozumienia okoliczności tych decyzji są też informacje o mechanizmach rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych, jakie funkcjonują w elektronicznym systemie naboru, od lat stosowanym w Łodzi.

 

Niestety! Ten interesujący wywiad, w którym kompetentny przedstawiciel Urzędu Miasta uzasadnia projekt racjonalizacji sieci szkół w mieście, dostępny jest w całości jedynie w papierowym wydaniu gazety. Z nieznanych przyczyn znalazł się on w elektronicznej wersji „Gazety Wyborczej" w bardzo, ale to bardzo okrojonym kształcie. [Zobacz]

 

Czyżby dlatego, że wyjaśnienia dyrektora Czapińskiego nie współgrają ze spiskową teorią dziejów, jaką w sprawie szkół ponadgimnazjalnych od dawna lansuje redaktor Markowski?

 

Pisałem o tym w felietonie z 15 listopada, zatytułowanym „ Nie każde gęganie ratuje przed podstępnym atakiem". Musieliśmy czekać ponad miesiąc czasu, aby redakcja  „Gazety Wyborczej" zamieściła stanowisko magistratu. Tyle tylko, że artykuł redaktora Markowskiego w całości mogli przeczytać nie tylko czytelnicy prasy drukowanej, ale i internauci na całym świecie, zaś rzeczową replikę szefa Wydziału Edukacji już tylko wąskie grono czytelników prasy drukowanej.

 

Włodzisław Kuzitowicz