Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 10 września 2010 r. 253 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Klinika edukacyjna
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Klinika edukacyjna > Ocenianie wykładowców przez studentów szkół wyższych


[Jasna strona]

 

 Temat oceniania wykładowców przez studentów wcale nie jest oczywisty. Sam znam plusy, ale także pułapki takiego oceniania. Jego (prawie) ciemne strony opisał tym razem Piotr Plichta. Mnie przypadło opisanie korzyści. A zatem do dzieła.

 

Kiedy zaczynałem pracę w Uniwersytecie Łódzkim - ewaluacja wykładowców realizowana przez uczelnię dopiero się rozpoczynała. Ja sam natomiast, niezależnie od decyzji Uczelni (wcale nie tak mile widzianej przez wszystkich wykładowców), robiłem swoją niezależną ewaluację. Dlaczego?

 

Żeby udzielić odpowiedzi, muszę sięgnąć do moich, jeszcze wcześniejszych doświadczeń pedagogicznych. Gdy byłem nauczycielem w gimnazjum prosiłem zawsze pod koniec roku moich uczniów o wypowiedź na szereg tematów związanych z prowadzonymi przeze mnie zajęciami. Na odpowiednich skalach oceniali oni przykładowo:

• Jak w ciągu roku szkolnego przyrosła lub zmalała ich motywacja do zgłębiania przedmiotu, którego nauczałem?

• Jak oceniają jakość prowadzenia lekcji?

• W jakim stopniu zgadzają się, że ocena uzyskana przez nich na koniec roku jest sprawiedliwa tzn. odpowiada ich rzeczywistej wiedzy i umiejętnościom?

 

To co uczniowie pisali zawsze było dla mnie bardzo cenne. Czasami informacje te były pozytywne i upewniały mnie, że prawidłowo działam jako nauczyciel. Czasami były krytyczne. Dowiadywałem się np. że zdarza mi się w zbyt małym stopniu motywować uczniów lub zbyt szybko i pobieżnie tłumaczyć. Zawsze starałem się wsłuchiwać w takie głosy. Albo zmieniałem swoje postępowanie, albo dyskutowałem z uczniami na temat problemów, ujawnionych w kwestionariuszach. Pragnę tu zaznaczyć, że byli oni wystarczająco dojrzali, żeby dyskutować o takich sprawach. Zawsze, zresztą, wyraźnie podkreślałem po co to robię.

 

Jak wspomniałem wcześniej, kiedy rozpocząłem pracę jako wykładowca akademicki, od samego początku zacząłem korzystać z ewaluacji. I muszę powiedzieć, że było to bardzo przydatne. Czasami dowiadywałem się o sprawach, które bez tego typu procesu nie przyszłyby mi do głowy. Pamiętam np. sytuację, gdy trzy osoby napisały w komentarzach, iż nie wszystkich w grupie traktuję sprawiedliwie. Zapytałem o co chodzi. Okazało się, ze w odbiorze kilku osób chętniej słucham opinii niektórych wybranych studentów. Porozmawialiśmy otwarcie o sprawie i wszystko zostało wyjaśnione. Gdyby nie ewaluacja nigdy bym takiej informacji nie uzyskał. To z pewnością przełożyłoby się na jakość zajęć oraz, co jeszcze ważniejsze, jakość relacji pomiędzy mną a studentami. Jednocześnie pragnę zaznaczyć, że ewaluacja ma sens tylko wtedy jeśli wierzy w nią, i naprawdę chce z niej korzystać, wykładowca.

 

Jak ważna jest ewaluacja dla studentów można przekonać się wchodząc na stronę „www.ocen.pl", która to strona jest ogólnopolskim portalem do oceny wykładowców różnych uczelni. Warto się przyjrzeć temu, co i jak oceniają tam studenci. Przede wszystkim na skalach liczbowych oceniają takie sprawy jak przydatność zajęć, czy łatwość zaliczenia - ale także np. urodę wykładowców. Pamiętam, że dyskutowałem z moimi kolegami - wykładowcami, czy to najlepsze - najbardziej miarodajne kryteria. Rozmawialiśmy np. o tym, że łatwość zaliczenia wcale nie musi mówić o jakości pracy wykładowcy. Czy ten, który każdemu wpisuje zaliczenie za nic to najlepszy wykładowca?

 

Z drugiej strony łatwo jest zaliczyć przedmiot także wtedy kiedy wiadomo, jaki materiał obowiązuje, w jaki sposób będzie sprawdzana wiedza oraz pośrednio także wtedy, kiedy materiał został dobrze wyłożony. Warto tutaj zwrócić uwagę, że same wyniki na takiej skali nic tak naprawdę nie mówią o tym, z którą z omówionych sytuacji mamy do czynienia. Ale nie ma się co czepiać - to w końcu kryteria studentów i ich sposób pomiaru. Zresztą do podobnego wniosku dochodziłem zawsze dyskutując o portalu ocen.pl z moimi kolegami.

 

Całe szczęście, że oprócz oceniania na skalach, jest także możliwość wpisywania komentarzy - to pozwala lepiej zrozumieć o co idzie oceniającym. Te komentarze są bardzo pouczające. Ukazują one jak szerokie jest spektrum spraw, które są ważne w wykładowcach dla studentów. Równocześnie pokazują one jak zrelatywizowany jest odbiór nas i naszych działań. Ta sama osoba może być odbierana przez jednych jako bardzo miła i pomocna, a przez innych wręcz odwrotnie. No ale... jeszcze się taki nie urodził... Na krytykę też musimy być przygotowani, gdy korzystamy z ewaluacji...

 

Dr Jacek Pyżalski