Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 18 maja 2012 r. 139 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Relacje praktyków > Pedagog to brzmi dumnie


Na początku listopada 2006 roku odbyło się w Łasku spotkanie z młodzieżą szkół średnich w tamtejszym Klubie Garnizonowym. Tematem spotkania była agresja, zapobieganie jej, pochodzenie, a oprócz tego sprawa kontaktu lub jego brak między uczniami a nauczycielami.

 

Spotkanie prowadzili dr Jacek Pyżalski wraz z mgr Krzysztofem J. Kwiatkowskim. Uczestniczyli w nim również: były wychowanek pana Kwiatkowskiego - Łukasz oraz ja, studentka drugiego roku pedagogiki resocjalizacyjnej, Izabela. Spotkanie rozpoczęło się od krótkiego wprowadzenia przez obu wykładowców, następnie Łukasz opowiedział historię swojego życia od wczesnego dzieciństwa po dzień dzisiejszy. Z jego wypowiedzi wynikało, że swoim zachowaniem i postępowaniem sprawiał bardzo dużo problemów wychowawczych, lecz mimo takiej postawy zawsze znalazł się ktoś, kto chciał mu pomóc. Trwało to długo, ale w końcu i on zrozumiał, co tak naprawdę w życiu jest ważne. Z całej wypowiedzi tego chłopca biła głęboka wdzięczność do swoich wychowawców, a w szczególności do pana Kwiatkowskiego, że zawsze mógł liczyć na pomoc w znalezieniu właściwej drogi, którą aktualnie zmierza.

 

Jako przyszły pedagog byłam bardzo zdziwiona zachowaniem części przybyłej młodzieży, która była bardziej zainteresowana zakłóceniem przebiegu spotkania niż wyciąganiem konstruktywnych wniosków, które mogą im pomóc w niejednej sytuacji życiowej, w podjęciu właściwej decyzji. Bardzo rzadko się bowiem zdarza, że mają okazję zasięgnąć rady ludzi, którzy się w tym od wielu lat specjalizują, wysłuchać tak niezwykłej opowieści człowieka, który niemalże sięgnął dna, a jednak dzięki swoim pedagogom potrafił się od niego odbić.

 

Na początku spotkania podaliśmy komunikat, że jeżeli pojawią się pytania, to młodzież ma je pisać na kartkach i przesyłać do nas. Początkowo niektórzy potraktowali to jako dobrą zabawę i treść pytań była dziecinna, mimo że ludzie ci mieli od 17 do 19 lat - np..: „Prosimy aby koleżanka powiedziała coś o sobie interesują nas wiek , skąd jest i jej numer telefonu", „Nie wierzymy wam", „Co chcesz udowodnić swoją osobą?".

 

W tym momencie obydwaj wykładowcy wykazali zdecydowaną postawę i doprowadzili do bezpośredniej wymiany myśli z uczniami na temat tego, co się dzieje na sali. Zauważyłam, że tak stanowcza i zdecydowana postawa zrobiła wrażenie i uczniowie zrozumieli, że Ci ludzie nie są tu za karę, lecz dla nich, i tak naprawdę nie muszą już nic udowadniać, gdyż ich sukcesy w pracy z trudną młodzieżą są niepodważalne. W moim odczuciu punktem zwrotnym była odpowiedz na postawione pytanie „Po co to robicie?", gdzie udzielający odpowiedzi posłużył się przykładem, że ludzie w ośrodkach resocjalizacyjnych nie spędzają całego życia, po jakimś czasie wracają do normalnego społeczeństwa i żyją wśród nas. I w tym momencie sami sobie powinni odpowiedzieć na pytanie, czy będzie lepiej, żeby ich sąsiadami byli ludzie zresocjalizowani, czy też tacy, co zostali od najmłodszych lat pozostawieni samym sobie, tzn. agresywni, nadużywający alkoholu, narkotyków, nieobliczalni. Od tego momentu wzrosło zainteresowanie, pojawiły się konkretne pytania na temat np.: „Skąd brać siłę, aby iść pod prąd przekonań grupy rówieśniczej i spełniać własne marzenia?", „Gdzie można się zgłaszać ze swoimi problemami?", „Czy pobyt w ośrodku może zmienić każdą osobę?", itp.

 

Wyraźnie można było zauważyć, że zdecydowana większość pytań skierowana była do Łukasza i dotyczyła jego życia teraźniejszego: jak sobie radzi, czy ma do kogoś żal, itd., oraz do pana Kwiatkowskiego odnośnie SURVIVALU (program przetrwania).

 

Dla mnie jako dla przyszłego pedagoga to spotkanie miało ogromne znaczenie, było niezwykle pouczające oraz dało wiele do myślenia. Z przerażeniem stwierdziłam, że duża grupa uczniów sugerowała, aby przeprowadzić spotkania tego typu z nauczycielami, gdyż ich zdaniem nie potrafią oni znaleźć z nimi wspólnego języka. Moim zdaniem pedagog, który nie potrafi nawiązać kontaktu z młodzieżą i zdobyć jej zaufania, nie powinien wykonywać tego zawodu, gdyż ludzie ci w dużej mierze mają wpływ na rozwój osobowości młodego człowieka.

 

Dlatego też z nieukrywanym podziwem obserwowałam, jak moi wykładowcy potrafili przełamać niechęć młodzieży, nawiązać kontakt i zdobyć ich zaufanie. Jestem pewna, że takich spotkań powinno być więcej, gdyż młodym ludziom są one bardzo potrzebne, zmuszając ich do refleksji nad własną osobą, wyborem odpowiedniej drogi i nie popełnianiem błędów, za które będą płacić do końca życia.

 

Izabela Kowalczyk

Studentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi