Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Wtorek, 07 lutego 2012 r. 38 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Początek roku szkolnego - apokalipsa czy dobra nowina?


Nie będę się tłumaczył. Tak się stało i się nie odstanie. Od lutego nie napisałem ani jednego felietonu. Przyczyn było wiele, ale to w tej chwili nieistotne. Gdyby postępować w sposób ulubiony przez wielu Polaków, to należałoby skupić się teraz na ustaleniu winnego, następnie przykładnym jego ukaraniu! Nie tylko lekarzy jest ci u nas, od czasów Stańczyka, dostatek. Namnożyło się też ostatnio prokuratorów. Największe kariery robią dziennikarze śledczy. Trwa nieustający sezon polowań na winnego. Nieudana transakcja sprzedaży stoczni - winien rząd, zdymisjonować ministra! Tematy egzaminacyjne przeciekły do Internetu - winna sprzątaczka i jej dyrektorka. Ukarać! Ktoś w wc napisał, że chemica jest wredna - sprowadzić grafologa, ustalić kto pisał i wyrzucić ze szkoły! I żyć dalej w poczuciu „dobrze spełnionego obowiązku". Pławić się w dobrostanie sprawiedliwego, który ogniem i żelazem tępi wszechogarniające zło.

 

Tylko, że tym sposobem nie rozwiązuje się żadnego problemu. Zwolnionym stoczniowcom dymisja ministra Grada nie przywróci pracy, złapanie winnego przecieku nie udoskonali systemu dystrybucji tematów egzaminacyjnych, wyrzucenie ucznia nie zmieni stylu pracy nauczycielki chemii. Przeto i w tym przypadku nie jest istotne kto ponosi winę za brak felietonów, ale chodzi o taką organizację mojej pracy, abym już teraz zawsze znalazł czas na systematyczne ich pisanie. Mam przekonanie, że wszystko co w tej sprawie, w sferze organizacji, trzeba było zrobić - dokonałem. I nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie będę się spotykał z Szanownymi Czytelnikami „Gazety Edukacyjnej" pod zakładką „Felieton", aby komentować aktualne wydarzenia w obszarze edukacji, w całym jej uwikłaniu w konteksty społeczno - politycznych realiów naszego kraju i świata.

 

Zacznę dziś od klimatu, w jakim rozpoczynają kolejny rok szkolny nauczyciele, uczniowie i ich rodzice. A klimat ten tworzą nie tylko politycy: koalicji i opozycji, ale przede wszystkim media. Gdyby chcieć tylko na podstawie ich relacji wyrobić sobie pogląd o kondycji polskiej szkoły, mielibyśmy obraz prawie jak z apokalipsy. Nieremontowane szkoły - bo kryzys i zabrakło pieniędzy, w powietrzu czai się „świńska grypa" - nie wiadomo czy w ogóle rozpocznie się rok szkolny, ale prawdziwym końcem świata jest nieszczęsna reforma , przez którą rodzice muszą wydawać setki, nawet tysiące złotych na nowe podręczniki - bo te z „second hand" są nieaktualne! Pojawiły się nawet tytuły, typu: „Ile kosztuje darmowa szkoła?" Wychodzi na to, że to dopiero teraz (czytaj za rządów Tuska) rodzice muszą w księgarniach i hipermarketach płacić za wyprawką szkolną...

 

A że konieczność kupowania nowych podręczników dotyczy wyłącznie uczniów klas pierwszych szkoły podstawowej i gimnazjum, że rząd przeznaczył na pomoc materialną dla ubogich rodziców w ramach programu „Wyprawka szkolna" 103 miliony złotych, które trafią do ok. 550 tysięcy uczniów, to aniołowie tej apokalipsy jakoś nie wieszczą. Piszę o tym nie dlatego, że jestem na żołdzie MEN, ale po prostu dla elementarnych zasad obiektywnej informacji.

 

A szkoły, jak co roku, powitają 1 września swych starych, a zwłaszcza nowych uczniów, ciepłym słowem ich dyrektorów, a w ogromnej większości - od następnego dnia - także ciepłą strawą w szkolnych stołówkach.( Dzięki znowelizowanemu w grudniu 2008 roku programowi „Pomoc państwa w zakresie dożywiania˝ ) A już mało gdzie można było wyczytać, że także bezpłatnymi owocami i warzywami - w ramach właśnie uruchamianego programu unijnego „Owoce w szkole", adresowanego do wszystkich uczniów klas I - III szkoły podstawowej (ok. 1,1 miliona dzieci!)

 

W chwili gdy piszę ten felieton nie znam jeszcze treści życzeń, jakie, być może, prześle nauczycielom i uczniom Pani Minister Edukacji. Ale znane są już życzenia przewodniczącego SKOiW NSZZ „Solidarność" - pana Stefana Kubowicza. Tylko nie do końca jestem pewien, komu tak naprawdę  ten pan dobrze życzy: nauczycielom, czy sobie, jako liderowi związkowemu, gdy pisze: „[...] najbliższe miesiące przyniosą szereg trudnych wyzwań. Wynikają one także z wciąż skomplikowanej sytuacji gospodarczej i problemów wielu polskich rodzin. Dlatego życzę wszystkim pracownikom oświaty wytrwałości i satysfakcji ze swojej pracy w nowym roku szkolnym, a także zwracam się z prośbą o wspieranie naszych działań i czynny udział w różnych przedsięwzięciach organizowanych przez struktury „Solidarności" oświatowej."

 

Jak wiadomo, w zależności od przyjętej postawy życiowej, ta sama szklanka dla jednych jest w połowie pełna, dla drugich - w połowie pusta. Ja wolę cieszyć się z tego, co jest, a nie martwić się, że czegoś nie ma. Dlatego śpieszę z dobrą nowiną. Rozpoczynający się właśnie nowy rok szkolny to nie tylko pierwszy rok realizacji reformy, nie tylko przecieranie szlaków w klasach pierwszych przez sześciolatków, obowiązkowej matematyki na maturze, ale to także rok, w którym na zajęcia o seksie nie będą chodzić tylko ci uczniowie, których rodzice na piśmie złożą negatywną wole, to nowe możliwości zaprzyjaźnienia się z wychowaniem fizycznym na zajęciach rekreacyjno-zdrowotnych, tanecznych lub turystycznych, to początek końca przysposobienia obronnego w starym, paramilitarnym wydaniu, to upowszechnienie nauki drugiego języka obcego w gimnazjum...  I, mam takie „jasnowidzenie", że jednak także rok obiecanych podwyżek pensji nauczycielskich!

 

Kolejnego roku w optymizmie pedagogicznym -  wszystkim naszym dotychczasowym, ale i nowopozyskanym czytelnikom - refleksyjnym pedagogom - życzę!

 

Włodzisław Kuzitowicz

redaktor naczelny