Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 18 maja 2012 r. 139 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Publikacje > Propagandowa przemoc wobec szkoły w debacie publicznej


Samobójcza śmierć gimnazjalistki z Gdańska została wykorzystana przez ministra edukacji Romana Giertycha m.in. do nasilenia debaty publicznej

 

To tragiczne wydarzenie zostało wykorzystane przez Romana Giertycha z jednej strony do nasilenia debaty publicznej na temat bezwzględnej konieczności przyjęcia radykalnych środków na rzecz powstrzymania przemocy i agresji w szkołach, z drugiej zaś do przyspieszenia prac legislacyjnych w tym zakresie, które stanowić będą zarazem podstawę do zakorzenienia w oświacie jedynie słusznej ideologii konserwatywnej.

 

Oba cele nie budziłyby zapewne sprzeciwu, bo któż ze zdrowo myślących, przyzwoitych obywateli, rodziców i nauczycieli zgodzi się na to, by w instytucji oświatowej miały rządzić bandy chuliganów, społecznych dewiantów czy młodych gangsterów. Chyba tylko oni sami, o ile uzyskali ze strony osób odpowiedzialnych za wychowanie i bezpieczeństwo w szkołach stosowne pozwolenie. Nie dostrzegam jednak w tej debacie ani jednego dowodu na to, że miało to miejsce. Po co więc rozpętano wojnę tak naprawdę przeciwko szkole?

 

Problem wynika jednak z tego, że minister odwołuje się w tej debacie tylko i wyłącznie do sądów potocznych, publicystycznych takich, jakie są mu niezbędne nie po to, by dociekać jakiejkolwiek prawdy o szkolnej rzeczywistości (to zresztą nie jest przedmiotem jego zainteresowań), ale by ją naznaczyć językiem zrozumiałym i czytelnym dla większości polskiego społeczeństwa, a więc językiem typowym dla potrzeb propagandy politycznej. Walka toczy się nie tylko o szkołę, o zakres i jakość mającego w niej przebiegać procesu kształcenia i wychowania, ale także, przy tej okazji, o rzesze politycznych popleczników, by móc utrzymać się u władzy. Oświata okazuje się nie tylko doskonałą strukturą ludzką i materialną do wzmacniania własnej władzy przez tych, którzy ją sprawują, ale i wyzwaniem dla polityków wobec jakże przecież dostępnych pokus jej nadużycia.

 

Niestety, zapomniano przy tej okazji o „czwartej władzy", czyli o mediach, których przedstawiciele reprezentują w każdej rzeczywistości państwa demokratycznego nie jedną, ale wielość orientacji i ideologii politycznych, wpisując się mniej lub bardziej w uzależnienie od władz politycznych, we współpracę z nimi lub przyjmując wobec nich rolę opozycyjną. Nie ma mediów obojętnych na to, co czyni władza, a więc mediów niezaangażowanych. Każda z tych władz jest albo pro albo contra formułowanym przez polityków stanowiskom i podejmowanym przez nich decyzjom także administracyjno-prawnym.

 

Jak w tę wojnę propagandową o szkołę wpisują się osoby publiczne, eksperci od wszystkiego, co jest podstawą ich kwalifikacji i kompetencji, tylko na pewno nie od pedagogiki szkolnej?

 

Prof. zw. dr hab. Bogusław Śliwerski

Rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi

 

Cały tekst będzie można przeczytać w Gazecie Szkolnej nr 47