Strona Główna > Publikacje > Przemiany w łódzkim systemie kształcenia zawodowego
Polska szkoła utrwala system klasowo-lekcyjny, którego efektywność rozmija się z procesami globalizacji i środowiskiem przyszłej pracy Rada Społeczno-Doradcza Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego spotkała się w 11 grudnia 2006 r., by podjąć problem przemian w łódzkim systemie kształcenia zawodowego. Jej członkowie dyskutowali o tym, jakie działania należy podjąć, by szkoły korzystały z ofert ŁCDNiKP w zakresie zajęć pozalekcyjnych w ramach edukacji przedzawodowej dla uczniów gimnazjów i liceów ogólnokształcących. Ważne jest także to, jak zachęcić pracodawców do uczestnictwa w planowaniu i organizacji kształcenia formalnego i nieformalnego? Jak promować możliwość wykorzystania standardów kwalifikacji zawodowych w edukacji i wśród pracodawców? Łódzka placówka należy do wyjątkowych w Polsce, gdyż jako jedna z dwóch firm w całym kraju otrzymała po raz piąty (!) Godło „Inwestor w Kapitał Ludzki". W tym roku obchodzi też swoje 10-lecie, jakże pięknie koronując wspaniałą działalność edukacyjną wśród młodzieży, jak i dorosłych, głównie nauczycieli. W trakcie poniedziałkowego posiedzenia Rady jej członkowie zapoznali się także z wynikami badań Elżbiety Ciepłuchy, jakie przeprowadziła wśród pracodawców na temat potrzeb kadrowych w regionie łódzkim. Badanie wielkości i struktury popytu na pracę pozwala na pogłębioną diagnozę rynku pracy oraz uchwycenie podstawowych tendencji i zmian w zakresie jego potrzeb. Dyrektorzy szkół zawodowych mogą na tej podstawie dostosować kierunki kształcenia, zaś kierujący placówkami doskonalenia zawodowego - kierunki szkoleń tak, by były zbieżne z oczekiwaniami lokalnych czy regionalnych pracodawców. Wyniki badań mogą być także przydatne do opracowania standardów kwalifikacji zawodowych, gdyż pracodawcy od lat narzekają na strukturę naszego wykształcenia. Łódź stała się w centrum inwestycji zagranicznych, przyciągając tak znaczących inwestorów jak: Gilette, Bosch, Siemens, Indesit, Philips czy Dell. Od kilkudziesięciu lat spotykam się z formułowaną przez polityków oświatowych tezą, że nigdy w przeszłości rola oświaty nie była tak wielka jak ów-(współ-)cześnie. Zawsze wygrwali ludzi aktywni, wykształceni i o wysokiej motywacji do systematycznej i intensywnej pracy nad sobą. Tymczasem polska szkoła utrwala system klasowo-lekcyjny, którego efektywność rozmija się z procesami globalizacji i środowiskiem przyszłej pracy. Powraca się do konserwatywnej XIX-wiecznej ideologii dyscypliny i formalnego przymusu w sytuacji, gdy rynek pracy potrzebuje absolwentów edukacji opartej na innowacyjności, kreatywności, elastyczności, umiejętności współpracy, wychodzenia - jak pisał Bruner - poza dostarczone informacje, z umiejętnością samodzielnego, krytycznego myślenia i odpowiedzialnych za własny rozwój. Zamiast oduczać przestarzałych rutynowych struktur i zachowań, wprowadzamy szkoły w model konformistyczno-etatystyczny czy katechetyczno-kolektywistyczny. Zamiast uczniów poszukujących, badaczy chcemy mieć uczniów pasywnie odbierających wiedzę. Powiększymy zatem przepaść między tym, co i jak jest nauczane w szkołach, a tym, co jest niezbędne dla rozwoju młodych pokoleń, które żyją w społeczeństwie globalnym, otwartym i ponowoczesnym! Cywilizacja globalna wymaga takich cech osobowości, jak: • umiejętność przemieszczania się w poszukiwaniu pracy, • umiejętność pracy w grupie, • wysoka motywacja do ciągłego poszukiwania wiedzy ogólnej i zawodowej, • gotowość do zmiany zawodu, do samozatrudnienia, • umiejętność przystosowania się do dynamiki w procesach pracy, • poliwalentne umiejętności zawodowe, przedsiębiorczość, • znajomość technologii informatycznej i języków obcych, • wrażliwość na sprawy odmienności kulturowej, • odporność na stres, • wysoki poziom moralny. Nie wolno dłużej lekceważyć wpływu technologii informatycznej na oświatę, a szczególnie na procesy kierowanego uczenia się i samokształcenia. Czas i miejsce procesu uczenia się stają się już mniej istotne. Potrzeby ucznia natomiast nabierają szczególnego znaczenia, toteż wokół nich powinien być budowany proces kształcenia. W szkołach powinna być stworzona możliwość do jednoczesnego realizowania różnych programów edukacyjnych oraz wspieranie kompetencji w zakresie samokształcenia. Zamiast straszyć Internetem jako źródłem zagrożeń rozwojowych, trzeba dostrzec w nim istotny potencjał - koło zamachowe oświaty XXI wieku, ery edukacji wirtualnej. [ Por. R. Pachociński, Oświata i praca w erze globalizacji, Warszawa: IBE 2006.] Mam nadzieję że posiedzenie Rady Społeczno-Doradczej ŁCDNiKP wniesie nowe, pozytywne rozwiązania tak dla tej instytucji, jak i współpracujących z nią placówek oświatowych. Przewodniczący Rady Społeczno-Doradczej ŁCDNiKP prof. zw. dr hab. Bogusław Śliwerski |