Strona Główna > Relacje praktyków > Przygoda na Piotrkowskiej
Akcja: wycieczka ulicą Piotrkowską Bohaterowie akcji: · uczniowie klasy I SP nr 14 w Łodzi · Studenci II roku studiów niestacjonarnych zintegrowanej edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej w WSP Całkiem niedawno temu, bo mowa tu o kwietniu 2009 roku, w ramach zajęć - edukacja środowiskowa z metodyką - zrodził się (zasugerowany przez prowadzącą zajęcia, ale w pełni zaakceptowany przez studentów) pomysł zorganizowania dla najmłodszych uczniów zaprzyjaźnionej szkoły wycieczki edukacyjnej po ul. Piotrkowskiej w Łodzi. Tak, więc cel i miejsce działań były już znane, czas na program! I tu rodziły się, jak się później okazało niemałe spory. Na jednych z zajęć z edukacji środowiskowej, wspólnie z prowadzącą ustaliliśmy wstępny szkic tego, co chcemy zaprezentować dzieciom podczas wycieczki w drugi dzień czerwca. Tydzień po opracowaniu owego szkicu, jako grupa, już bez wykładowców spotkaliśmy się sami, aby przydzielić zadania i omówić szczegóły i chyba ten dzień zapamiętają wszyscy, ponieważ liczba koncepcji i pomysłów na przeprowadzenie wycieczki przekraczała pojemność sali, w której się znajdowaliśmy. Dyskusja nad ostatecznym planem wycieczki oraz tym, kto i czym ma się zając, była do tego stopnia pełna emocji, iż prawie doprowadziła do odwołania całej imprezy! Tak to było, na szczęście udało się wypracować kompromis, i niedługo po tym, na naszych następnych zajęciach przedstawiliśmy wykładowcy nasz, wciąż jeszcze niekompletny plan, który to po półtoragodzinnej dyskusji stał się dla wszystkich całkiem klarowny. Całą imprezę opatrzyliśmy hasłem „Przygoda na Piotrkowskiej", które to hasło widniało na emblematach, jakie dzieci podczas wycieczki nosiły przyklejone na piersiach. Nadszedł 2 czerwca i wspólnie z grupą spotkaliśmy się przed budynkiem szkoły. Niebawem pojawiła się klasa, która nieco oniemiała widząc tylu dorosłych, którzy mieli dziś być dla nich nauczycielami. Nie szkodzi, zdziwienie szybko przerodziło się w ciekawość i zachwyt, kiedy każdemu z dzieci przykleiliśmy emblemat z hasłem wycieczki. Po dotarciu na planowane miejsce startu (Central 2) każde z dzieci otrzymało swój folder, w którym znajdowała się mapa ul. Piotrkowskiej, oraz zestaw pustych foliowych koszulek, które to w cyklu całej wycieczki zapełniały się rozmaitymi informacjami i obrazkami. Szybkie szkolenie z posługiwania się mapą, dzieci określają gdzie jesteśmy i ruszamy wypatrując na swej drodze studentów tez oznakowanych emblematami naszej wycieczki. Pierwszy przystanek nastąpił po niespełna chwili, bo już przy Fotelu Jaracza, tam na dzieci czekała do rozwiązania krótka krzyżówka, której hasło wyjaśniało gdzie się znajdujemy. Zadanie, choć zajęło więcej czasu niż przewidywaliśmy, obfitowało w zaangażowanie dzieci, które same pytały:, „Kim jest ten nieruchomy gość?". Po krótkiej literowej rozgrzewce, odgadnięciu hasła i uzupełnieniu folderu w informacje o poznanej postaci przenosimy się do miejsca nieopodal pomnika, miejsca dość magicznego jak się okazało, otóż pod nasze ogromne, łódzkie graffiti. Tam dzieci poznały nazwę samej sztuki, oraz dowiedziały się, co nieco o tym, kto i jak namalował coś tak ogromnego. Jeszcze tylko szybka sesja zdjęciowa i ruszamy szukać kolejnych odpowiednio oznaczonych osób, które to czekały już po drugiej stronie ulicy przy „Kufrze Reymonta". Tym razem, aby poznać imię i nazwisko tajemniczej postaci z wytartym nosem, uczniowie musieli nieco pogłówkować i rozwiązać szereg zagadek matematycznych. Zadanie to miało charakter piramidowy, więc do poznania pełnej odpowiedzi każda z 3 grup musiała rozwiązać poprawnie wszystkie zagadki. Jak się okazało zadanie to zmieściło się w szacowanych normach czasowych i po niedługim czasie dzieci poznały imię, nazwisko i podstawowe informacje o pisarzu. Pozostało, zatem w myśl miejskiej legendy, potrzeć nos rzeźby na szczęście, zorientować się za pomocą mapy gdzie jesteśmy i wyruszyć dalej. Kolejną i dość bliską dzieciom postacią był Julian Tuwim, którego krótką historię dzieci poznały będąc przed Urzędem Miasta Łodzi przy pomniku „Ławeczka Tuwima", tym razem było trochę ruchu przy tworzeniu wielkiej lokomotywy, która musiała wyglądać i zachowywać się dokładnie tak samo jak ta opisana w wierszu. Było trochę głośno, aż panowie z UMŁ zaczęli wyglądać przez okno z niepokojem, myśląc pewnie, „Co tam się do diabła wyprawia?". I tak minął punkt kolejny, rozbawione towarzystwo trzeba było zebrać i ruszać dalej w poszukiwaniu kolejnych zadań a te czekały na nich nieco dalej, przy „Fortepianie Rubinsteina". Tu z kolei odsłuchali kilku utworów znanego pianisty, oraz improwizowali w rytm muzyki. Oczywiście na każdym z punktów dzieci otrzymywały informacje, które zamieszczały w swych folderach, tym samym zbliżyliśmy się do etapu gubienia zawartości, już całkiem pełnych folderów, w których to dzieci poza notatkami składowały nawet ...cukierki. Klasa, zatem szła przodem a studenci podążali za dziećmi zbierając zgubioną zawartość folderów. W ten sposób przeszliśmy sporą cześć trasy, więc przyszła pora na krótki odpoczynek w pasażu Rubinsteina. Kanapka, picie, coś słodkiego i jeszcze raz dokładne sprawdzenie, czy aby nic nie zginęło z folderu i czy mój nie jest chudszy od tego, który trzyma kolega lub koleżanka w swoich dłoniach, bo jeśli jest, to trzeba to czym prędzej zgłosić prowadzącym, oni na pewno coś wymyślą. Magiczną aurę całej tej sytuacji dodawała muzyka trębacza, który stał nieopodal nas i niektórych zachwycił do tego stopnia, że z wrażenia zaczęli tańczyć ;) Przerwa się kończy, czas na kolejne zadanie, tym razem, nie piszemy, nie liczymy, nie tańczymy tylko przełamujemy swoją nieśmiałość i przeprowadzamy wywiady z przechodniami. Zadanie to odbyło się przy Alei Gwiazd, gdzie każde dziecko otrzymało kartę z imieniem i nazwiskiem danej postaci związanej z filmem. Zadaniem dzieci było odszukać tę gwiazdę w Alei, wpisać dokładną profesję, jaką się zajmowała i przeprowadzić krótki wywiad z napotkanymi ludźmi o tym czy znają tę osobę, lubią itp. Odpowiedzi ludzi były zróżnicowane, niektóre szczegółowe, inne całkiem zmyślone, lecz wszystkie były zdobyte śmiałością i pewnością dzieci, które bez większych oporów pod opieka studentów wchodziły do sklepów, kawiarni i wypytywały o znane postacie. Zadanie, zatem zaliczone, zdobyte informacje umieszczamy w folderach i ruszamy dalej, określając na mapie swoją pozycję. Trafiamy pod postać „Lampiarza", pod którym dzieci po emblematach poznają prowadzących i wysłuchują opowieści o tym jak i kiedy to w naszym mieście zaczęto korzystać z elektryczności. Wykład i zadanie do wykonania ciekawe, nie mniej niż sam lampiarz, który musiał udźwignąć spory ciężar połowy klasy. Dzieci jednak, choć często posądzane o naiwność nie dają się łatwo oszukać, doskonale pamiętają obiecane im na początku wycieczki lody. Patrzymy na zegarek, jest już późno, ale zrezygnować z tego punktu też niepodobna, no, więc idziemy! Kolejna przerwa i debata o tym, która polewa jest smaczniejsza, chyba czekoladowa, bo przecież karmelowa jest za słodka a truskawka ...tak! Truskawka smakuje najlepiej! I tym miłym akcentem już w dość szybkim tempie zbieramy się i ruszamy na ostatni punkt naszej wycieczki, pomnik, który znajduje się tuż przy Placu Wolności i który symbolizuje wiek Łodzi. Okazuje się, że nie tylko dzieci, ale też i większość studentów nie miała pojęcia o jego istnieniu, więc dokładne zapoznanie się z jego ideą okazało się owocne dla wszystkich. No dobrze, nie ma żartów, jest już 11:40, trzeba zmykać, bo powrót też trochę zajmie. No, więc żegnamy się z Piotrkowską i staramy się nie zgubić tego, co przez całą wycieczkę w swych pełnych folderach skolekcjonowaliśmy. Z pewnością wycieczka miała walor edukacyjny zarówno dla dzieci, które dowiedziały się, co nieco o naszym mieście i miały okazję do aktywnego działania, jak i dla samych studentów, którzy wyszli poza mury uczelni i mieli okazję poznać w sposób rzeczywisty trudy i przyjemności, z jakimi spotyka się nauczyciel działający w środowisku, co by nie mówić, bardzo dynamicznym. Dziękujemy za pomoc naszym wykładowcom pani Ani Bule za nadzór i pomoc w przygotowaniu całej wycieczki jak i pani Mirce Jarmuł za użyczenie nam swojej klasy. Konrad Gonera Zdjęcia z wycieczki dostępne na: http://picasaweb.google.com/zintegrowani.wsp |