Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Sobota, 04 lutego 2012 r. 35 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Rzecznik Olęcki jak Kosciuszko


Być może, rok 2007 przejdzie do historii nie jako „rok trojga ministrów", a jako rok początku końca feudalizmu w polskich szkołach

 

Być może, że rok 2007 nie przejdzie do historii polskiej edukacji jako „rok trojga ministrów", nie będzie nawet wspominany jako rok powrotu do polskich szkół mundurków uczniowskich, lecz stanie się przełomową datą, która zapoczątkowała koniec feudalizmu w naszych szkołach. A prawie nieznany dotąd Krzysztof Olędzki - samozwańczy Rzecznik Praw Ucznia i Rodzica, niczym Tadeusz Kościuszko, obiecujący chłopom pod Połańcem nadzieję na zniesienie pańszcyzyzny, stanie się symbolem wyzwolenia polskich uczniów od przymusu „odrabiania" prac domowych.

 

Przyznam, że nie wierzę, iż w wyniku wystąpienia pana Olędzkiego do Rzecznika Praw Obywatelskich nastanie „uwłaszczenie" czasu wolnego ucznia. Moje obawy wynikają nie tyle z niewiary w skuteczność działania poskiego ombudsmana, ile z oceny stopnia dojrzałości całego społeczeństwa do zaakceptowania tej tak „oczywistej oczywistości". Wystarczy poczytać opinie o tej inicjatywie, jakie wyrażali Polacy, i to nie tylko dziennikarze w swych publikacjach, lecz co bardziej znaczące - liczni internetowi „forumowicze". Jedna z gazet poszła najdalej w akcji wykpiwaniu tej inicjatywy, pisząc:"Panie rzeczniku, a może w ogóle zdelegalizować szkoły?"

 

A przecież ma rację Olędzki powołując się na artykuł 31 Konstytucji R.P. w którym zapisano: "Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje". Jednak nie tylko litera prawa, także miedzynarodowego, ratyfikowanego przez nasze Państwo [W tym zapisy Konwencji o Prawach Dziecka: „ Żadne dziecko nie będzie podlegało arbitralnej lub bezprawnej ingerencji w sferę jego życia prywatnego, rodzinnego lub domowego..."] winna być uzasadnieniem ostatecznego odejścia od przymusu, i to nie tylko odrabiania lekcji, a samej nauki, jako obowiazku szkolnego! Pisałem o tym w artykule „Po co uczeń ma się uczyć" ["Gazeta Szkolna" Nr 41-42]

 

W powszechnej świadomości Polaków wydaje się to nie do pomyślenia. Jak świat światem, nasi dziadowie, ojcowie, my sami - odrabialiśmy lekcje i wyszliśmy na ludzi! Tak było, tak jest - i niech tak pozostanie! A przecież i na początku XIX wieku polska szlachta nie wyobrażała sobie swoich folwarków bez pańszczyzny! I co? Musieli to za nas zrobić zaborcy! I jako pierwsze zrobiło to państwo pruskie, ostanim okazał się car rosyjski. I ziemie nie leżały odłogiem, okazało się,że chłopi potrafią jeszcze lepiej pracować, jeśli ich jedyną motywacją nie będzie kara za nieodrobienie lekcji, przepraszam, pańszczyzny!

 

Coś mi się wydaje, że historia może się powtórzyć. Jeśli nasz rząd nie stanie na wysokości zadania, jeżeli nie zmieni praw i obyczajów polskiej szkoły w zakresie podmiotowości uczniów i ich rodziców, stanie się to, prędzej czy później, pod wpływem prawodastwa Unii Europejskiej. A wystąpienie Krzysztofa Olędzkiego, które jest zresztą jedynie czubkiem góry lodowej jego działań [Patrz: „Deklaracja Praw Ucznia i Rodzica" na internetowej stronie Biura Praw Ucznia i Rodzica], przejdzie do historii polskiej oświaty, jak ten Uniwersał Połaniecki Tadeusza Kościuszki!

 

Włodzisław Kuzitowicz