Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 18 maja 2012 r. 139 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Publikacje > Scuola serena (szkoła radosna) czyli o pożytkach, jakie można czerpać z pedagogiki


Szkoła od czasów pierwotnych była miejscem wyjątkowym - w szkole leśnej młodzież wychodząc z dziecięctwa wkraczała w czarodziejski świat duchów, magii, przodków i całej nagromadzonej w tabu plemiennym kultury. To dawało poczucie pełni, szczęścia i wiązało jednostkę z grupą niewidzialną, ale niezwykle mocną nicią. W starożytności greckiej szkoła (ludus) była miejscem zabawy, bardziej praktyczny charakter zyskała w Rzymie, by w średniowieczu zaprzeczyć własnemu źródłu. Od odrodzenia rozpoczyna się czas walki o szkołę jako miejsca radosnego dojrzewania a przez kilka kolejnych stuleci także ostatniego bastionu dzieciństwa.

 

Stąd tytuł wystąpienia nie jest przypadkowy - scuola serena oznacza szkołę radosną, termin został przejęty z pedagogiki znakomitego włoskiego filozofa wychowania Giuseppe Lombardo-Radice (1879-1938) i jest symbolem edukacji otwartej na podmiotowość wychowanka, jego twórczość i ekspresję. Życie i działalność Lombardo-Radice przypadają na okres bujnego rozwoju Nowego Wychowania (NW), którego Lombardo-Radice był we Włoszech najwybitniejszą postacią. Idee NW tak jak i pomysły Lombardo-Radice nie utraciły pomimo upływu czasu swojego znaczenia dla refleksji współczesnej. Zarówno warstwa negacji, jak i postulaty pozytywne wydają się w pełni aktualne dla sytuacji, w jakiej tkwi nasze szkolnictwo wszystkich stopni i co podobnie jak Lombardo-Radice usiłujemy przezwyciężyć w naszej Wyższej Szkole Pedagogicznej. W jego rozumieniu szkoła będzie radosna wtedy, gdy przezwycięży formalizm i mechanicyzm, gdy stanie się autentycznym ogniskiem życia młodzieży, która będzie miała warunki do spontanicznego wyrażania swoich zainteresowań i przeżyć.

 

Aby ten cel osiągnąć należy zdaniem Lombardo-Radice respektować trzy podstawowe zasady:

1. zasadę życia

2. zasadę całości

3. zasadę czynności

 

Pierwsza oznacza taką organizację treści kształcenia, aby osobiste doświadczenia korespondowały z zagadnieniami naukowymi. Edukacja ma pomóc w rozwiązywaniu problemów codzienności, konkretnego życia. Jej głównym odniesieniem jest podmiotowość kształcących się.

 

Druga chce widzieć pełnego człowieka w jego różnych wymiarach - biologicznym, społecznym, kulturowym (duchowym), w różnych fazach rozwojowych. Całość oznacza również otwartość na wszystko co niesie życie.

 

Trzecia - zasada aktywności - najmocniej akcentowana przez pedagogów Nowego Wychowania - dotyczy pozytywnej stymulacji, wspierania, respektowania (wykładnia jest zróżnicowana w zależności od kierunków pedagogicznych, które ją wpisały w swą strukturę) podmiotowej aktywności, wychodzącej od indywidualnych potrzeb, zainteresowań, uwzględniająca także indywidualne możliwości i uwarunkowania wychowanka.

 

Zasady te są nie tylko historycznymi ideami, tworzą one także koncepcyjną podstawę organizacji procesu kształcenia i samokształcenia w WSP.

 

Pedagogika i filozofia

 

Dobrym przykładem tego, jak bardzo jest bogata w idee pedagogiczne dotychczasowa tradycja niech świadczy paradoksalnie sprzeczny pogląd dwu wielkich niemieckich filozofów. jeden z nich - I. Kant (optymista pedagogiczny) - twierdził iż wychowanie może wszystko, drugi zaś - Schopenhauer (pesymista pedagogiczny) - sądził, iż wychowanie nic nie może. Dla każdego z nich szkoła będzie radosna inaczej. Między tymi dwoma granicznymi poglądami rozpościera się ogromny obszar badań i praktyk wychowawczych. Jest to jednak nadal terra incognita, albowiem nie ma jednoznacznej wykładni tego, jaką rolę odgrywa pierwiastek wrodzony i nabyty i nie ma takiego poglądu czy stanowiska pedagogicznego, któryby nie zawierało owej opozycji.

 

Pedagogika i filozofia zawsze szły w parze, choć te relacje na przestrzeni dziejów bywały zmienne. Jak niegdyś - w antyku - Arystoteles zachęcał do filozofii czy - w odrodzeniu - Erazm z Rotterdamu do filozofii chrześcijańskiej, tak dziś warto się przyjrzeć temu, jakie wartości niesie pedagogika rozumiana nie tyle jako wiedza o prostych, technicznych narzędziach, lecz raczej jako filozofia życia duchowego. Pedagogika nie jest - jakby powiedziałby Trentowski - ani trupią teorią, ani betonową metodyką, jest życiem i zarazem filozofią życia, sprawdzianem naszej mądrości, dobra, autentyczności. Pytanie o to, czym jest życie szczęśliwe należy do pytań, które można by nazwać pedagogicznymi, w tym sensie, że owego szczęścia szuka się w kulturze i autokreacji, a jedno i drugie należy do orbity zainteresowań tej dziedziny wiedzy.

 

W naszym kręgu kulturowym jest to jedno z zasadniczych i klasycznych pytań, które pojawiły się w antycznych szkołach filozoficznych i nie traci ono, a wręcz nabiera znaczenia dla współczesnych. To jest jedna strona zagadnienia. Druga dotyczy tego, czy edukacja (a w tradycji europejskiej instytucjonalna szkoła) może przynieść człowiekowi dar bycia szczęśliwym. Pytanie więc o pożytki płynące ze studiów pedagogicznych jest o tyle zasadne, że w dawnej tradycji filozoficznej mówiono o filozofii jako sztuce życia, projektowano ćwiczenia duchowe, a więc nadawano filozofii sens, który dziś byśmy nazwali pedagogicznym. Najbardziej uwidacznia się to w filozofii stoików, dla których celem życia było osiągnięcie szczęścia, a jest to możliwe, o ile życie będzie zgodne z naturą, natomiast życie zgodne z naturą jest także zgodne z rozumem. Apoftegmatycznie wyraża tę myśl Seneka - Myślę, że wielu ludzi osiągnęłoby mądrość, gdyby nie sądzili, że już ją osiągnęli.

 

Ta tradycja racjonalizmu jako wyznacznika ludzkiego szczęścia jest cechą europejskiej kultury. Kultury, która w epoce odrodzenia ucząc się z ocalałych zabytków kultury antycznej przywracała wartość kształcenia się, mądrości, racjonalności po tysiącleciu średniowiecza, które miało ambiwalentny stosunek do pogańskiej, ale nie dającej się odrzucić wysokiej kultury antyku. Szymon Marycjusz reprezentant polskiej XVI wiecznej myśli pedagogicznej mówił wprost, że szczęście ludzi jest bezpośrednim skutkiem dobrej edukacji. Ten odrodzeniowy pedagogizm przetrwał w zmieniających się formach do współczesności. Racjonalizm jeszcze silniej zaznaczył się w epoce oświecenia. Nie oznacza to jednak, że jedynym nurtem pedagogiki (radosnej) był racjonalizm. W każdej epoce towarzyszył mu irracjonalizm, najsilniej może uwypuklony w pedagogice J. J. Rousseau i jego późniejszych zwolenników. Ale i oni widzieli w kształceniu niezbywalną wartość, choć edukację pojmowali zupełnie inaczej.

 

Studia pedagogiczne otwierają przed słuchaczami całą gamę idei, stanowisk, polemik, przekształceń rzeczy znanych i pomysłów zupełnie oryginalnych. W bodaj niespotykany sposób w innych dyscyplinach obejmują sprawy ludzkie w całej ich złożoności. A wszystkie te drogi mogą prowadzić do konstruowania koncepcji tytułowej szkoły radosnej.

 

Pedagogika, podobnie jak filozofia jest szkołą życia, na kartach jej historii znajdziemy wybitne postaci, których poglądy są przedmiotem badań po dzień dzisiejszy, uczą one krytycyzmu i dystansu wobec autorytetów przeszłości. Pedagogika jest także sztuką wspierania podmiotowego rozwoju łącząc w sobie konstruktywne myślenie i skuteczne działanie.

 

W pedagogice jak w tyglu mieszają się ze sobą zarówno oryginalne filozofie wychowania, jak i społecznie konstruowane ideologie, pierwsze są raczej tworem indywidualnym, dziełem wybitnych filozofów i pedagogów, te drugie są wyrazem praktycznych dążeń określonych kręgów społecznych przygotowujących przez kolejne pokolenia swoistą zmianę warty. Znajdą więc w pedagogice coś pociągającego dla siebie zarówno indywidualiści (np. pełną paradoksów i namiętnych wyznań pedagogikę Rousseau czy romantyczny idealizm absolutyzujący kreatywność genialnej jednostki jak u Hoene-Wrońskiego ), jak i ludzie o silnie socjalnym nastawieniu (np. w koncepcjach pedagogiki narodowej, państwowej, religijnej, politycznej, w różnych odmianach pedagogiki społecznej). Jednym z warunków autentyczności własnych studiów nad minioną i współczesną pedagogiką jest poszukiwanie i ostatecznie odnalezienie własnej tożsamości, a pomocne w tym będzie rozważenie zwerbalizowanych paradygmatów pedagogicznych. O dwóch z nich parę słów.

 

Scholizm

 

Historycy edukacji są zdania, że w kulturze europejskiej co najmniej od 20 pokoleń w świadomości ludzi obecne jest przekonanie, że szkoła (dobra, radosna) jest konieczna do rozwoju indywidualnego i zbiorowego, że w jej ramach dokonuje się obiektywna transmisja wartości kulturowych, a jednostki na poziomie subiektywnym mają możliwość kształtowania swego rozwoju fizycznego, intelektualnego i moralnego.

 

Projekty szkoły zawsze zmierzały do osiągnięcia jakiegoś stanu doskonałego, a przynajmniej pewnego optimum odpowiadającego potrzebom społecznym, ale też trzeba powiedzieć, że rację miał Foucault gdy twierdził, że szkoła i więzienie mają ze sobą wiele wspólnego. Od czasów nowożytnych znamy najpierw postulaty, a z biegiem czasu także realne próby uczynienia szkoły/edukacji „powszechną" i przyjazną dla ucznia - powszechną rzecz jasna na miarę epoki. Im bardziej owa edukacja się upowszechniała, im bardziej szkoła stawała się obowiązkiem, a nie stanowym przywilejem, tym silniej uwidacznia się tendencja do jej demokratyzacji i uczynienia coraz bardziej znośną dla wszystkich sygnatariuszy. Tę ewolucję, która zaczyna się negacją szkoły średniowiecznej z jej zdehumanizowaną organizacją, gdzie karność i brutalność królowały nad procesem kształcenia (w piątki bito wszystkich bez wyjątku), dostrzegamy w radykalnych projektach XVI i XVII wieku - Vivesa i Komeńskiego , tak jak w XIX/XX wieku w krytyce tradycyjnego systemu Herbarta prowadzonej przez reprezentantów Nowego Wychowania, którzy abstrahując od odmienności założeń projektowali szkołę opartą na zasadach psychologii rozwojowej i różnicowej, wolną od brutalnej karności, a otwartą na innowacyjność, oryginalność, twórczość, samowychowanie uczniów.

 

Szkoła - jak to przedstawiał nasz romantyk B. F. Trentowski - jest syntezą oraz instytucjonalną jednością świata uczących się i nauczających. Od jakości relacji między nimi, od harmonii, zależy to, czy miejsce ich spotkania będzie tętniło radosnym życiem, czy ponurym strachem lub nudą. Ewolucja w tym zakresie zmierza do coraz szerszego respektowania autonomii uczących się podmiotów i w konsekwencji zmiany oczekiwań wobec nauczycieli, którzy już nie mogą być uznawani za strażników kulturowego tabu.

 

Jednocześnie demokratyzowanie się edukacji, jej powszechność prowadzi do paradoksów takich, jak obniżenie standardów edukacyjnych, „identyczność" kształcenia dla wszystkich, która we F. Nietzschem budziła głęboki protest, twierdził bowiem, że wiedza jednakowa dla wszystkich jest oszustwem.

 

Metodyzm

 

W dziejach pedagogiki nie brakuje wielkich myślicieli, którzy byli święcie przekonani, że tym, co może uszczęśliwić uczących się jest doskonała metoda. Wzorem dla wielu pokoleń była majeutyka Sokratesa. Ów optymizm pedagogiczny znamy także z XVII w. (pansofia Komeńskiego), XVIII (Pestalozzi ) czy w wieku XIX (mechanika wyobrażeń Herbarta ). Sądzono, że efekty kształcenia nie zależą od samego ucznia, ani nauczanych treści, lecz chwytów metodycznych nauczyciela. W efekcie myślenia o uczniu jako przedmiocie pedagogicznej manipulacji powstało wiele ośrodków skoncentrowanych na doskonaleniu metodycznym nauczycieli.

 

Kilka postulatów

 

  1. Pedagogika jest młoda, a więc pełna różnorodnych punktów widzenia, sprzeczności, utopijnych idei, jest częścią szeroko rozumianej humanistyki, w której nic nie jest jednoznacznie oczywiste, a więc wymaga odwagi krytycznego myślenia. Młodość pedagogiki, jej urok nowości może uwodzić - bądź czujny.
  2. Pedagogika będąc filozofią życia, chcielibyśmy powiedzieć udanego, szczęśliwego życia, może służyć kształtowaniu naszej mądrości, naszego dobra, autentyczności. Znajdź własną drogę, której samodzielnie nadasz niepowtarzalny sens.
  3. Pedagogika odnawia w każdym pokoleniu słynne Sokratejskie gnoti seauton . Gnothi seauton u Schopenhauera jest pierwszym koniecznym warunkiem w drodze do wyzwolenia swojego ‘ja'. Drugim etapem jest weryfikacja zaobserwowanych cech i skłonności naszego nabytego charakteru. Wtedy dostrzegamy do czego jesteśmy skłonni a do czego nie. Ostatnim etapem jest przezwyciężenie tych elementów, które zauważyliśmy na drodze poznania i weryfikacji charakteru nabytego. Jest to walka i przezwyciężenie swojego wewnętrznego ‘ja'. Poznając lepiej samego siebie nabierzesz skromności i szacunku dla innych. Jest to także używając myśli starożytnego chińskiego filozofa Lao Tsy nasze tao, życie w drodze, w trudzie pracy nad sobą. Bądź niestrudzony.
  4. Im bliżej współczesności tym silniej, jako warunek radości i optymizmu w szkole uznaje się podmiotowe traktowanie ucznia, ale ostrzeżeniem przed popadnięciem w skrajność jest XX wieczny pajdocentryzm pedagogiczny. Zachowaj krytycyzm.

 

Kanony umożliwiające uczynienie szkoły radosną

 

Do tego celu niech posłuży nam kontrdekalog Bertranda Russella :

 

  1. Nie bądź niczego w stu procentach pewien.
  2. Nie wyobrażaj sobie, że opłaca się ukrywać fakty. Pewnego dnia z pewnością wyjdą one na jaw.
  3. Nigdy nie próbuj zniechęcać bliźnich do myślenia, bo z pewnością ci się powiedzie.
  4. Kiedy napotkasz sprzeciw, choćby ze strony małżonka lub dzieci, staraj się przekonać ich do własnych racji za pomocą argumentów, a nie autorytetu, bo zwycięstwo oparte na autorytecie jest nieprawdziwe i złudne.
  5. Nie przejmuj się autorytetami. Zawsze znajdą się autorytety głoszące coś przeciwnego.
  6. Nie staraj się tłumić szkodliwych w twoim mniemaniu poglądów, bo jeśli to zrobisz, poglądy te przytłoczą ciebie.
  7. Nie obawiaj się wygłaszać ekscentrycznych opinii. Każda uznana dziś opinia była kiedyś ekscentryczna.
  8. Znajduj większe upodobanie w inteligentnym sporze niż w biernej zgodzie, jeżeli bowiem cenisz inteligencję tak jak należy, spór może zakładać większe porozumienie niż bierne przytakiwanie.
  9. Bądź zawsze wierny prawdzie, nawet gdy jest dla ciebie niewygodna, bo stanie się jeszcze bardziej niewygodna, gdy spróbujesz ją ukryć.
  10. Nie zazdrość szczęścia mieszkańcom raju głupców, bo tylko głupiec może coś takiego uważać za szczęście.

 

 

Prof. nadzw.dr hab. Sławomir Sztobryn

Prorektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi