Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 18 maja 2012 r. 139 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Relacje praktyków > Sposób na poprawne relacje z rodzicami


Wydawać by się mogło, że praca w żłobku, czy przedszkolu, to praca tylko z podopiecznym czyli z dzieckiem. Jednak każdy, kto choć przez krótki czas pracował w podobnej placówce ma świadomość, że niezupełnie tak jest. Gdzieś z boku musi znaleźć się miejsce dla rodzica. Większość dzieci przebywa pod opieką wychowawcy osiem godzin dziennie i prawdą jest, że to instytucja je wychowuje. Jednakże pojawiają się  treści, które dziecko odbiera od rodzica. Stąd też jeśli rodzic nie otrzyma od wychowawcy rzetelnej informacji zwrotnej, nieświadomie pewne problemy wychowawcze, czy rozwoje może pominąć.

               

Komunikacja z rodzicem, to częsty temat rozmów wśród nauczycielek wychowania przedszkolnego. Jak wiadomo mamy różne typy osobowości, a co za tym idzie różnych rodziców. Znajdą się tacy, którzy przyjmą każdą informację o dziecku z pokorą, ale i tacy, dla których jedno negatywne słowo odnośnie do dziecka działa jak płachta na byka.  Są tacy rodzice, którzy o nic nie będą pytali, a zdawkowe wszystko w porządku, będzie dla nich wystarczającym komunikatem. Jednak są i tacy, którzy chcą wypytać o wszystko bez względu na to, czy wychowawca ma na to czas i możliwość czy nie. Czy można zatem wnioskować, że istnieje tzw. grupa rodziców problematycznych? Być może i tak. Jednak czy negatywne podejście do nich rozwiązuje problem? Nie. Zupełnie nie. Co więc można zrobić, aby ułatwić i usprawnić komunikację z potocznie mówiąc trudnymi rodzicami?

               

Sprawdzonym, a także prostym rozwiązaniem jest sposób w jaki przekazujemy im informacje zwrotną. Przede wszystkim choć przez chwilkę wczujmy się w ich emocje  i sytuacje. Oni tak samo, jak wychowawca, są po całym dniu pracy. Bynajmniej nie zostawili dziecka w placówce, bo taki mieli kaprys. Spora część rodziców, zwłaszcza kobiet, często ma poczucie, że zostawia dziecko w obcych rękach. Ma poczucie, że nie jest dobrą matką, ponieważ miejsce matki jest przy dziecku. Zdaje sobie sprawę, że praca chcąc, czy nie wyszła na pierwsze miejsce. Oczywiście dla niektórych nie stanowi to problemu, a wytłumaczenie, iż takie są realia XXI wieku ucisza sumienie. Bądź co bądź kochają swoja pociechę i po całym dniu najważniejsze jest to, że chcą już mieć swoje maleństwo przy sobie. Nic zatem dziwnego, że kiedy przekraczając próg przedszkolnej sali i słysząc o zbiórce pieniędzy na materiały plastyczne, zaległej wpłacie na rytmikę, braku zapasu czystych majteczek w szafce, zaczyna się irytować. Dajmy rodzicom chwilę, żeby mogli przytulić pociechę. Zróbmy przestrzeń, dla dziecka i rodzica. Pozwólmy rodzicowi zapytać, jak minął dzień, a dziecku na wybuch emocji. Jeśli przyzwyczaimy rodzica, a także dziecko, do tego, że podczas odbioru mają  chwilkę dla siebie, szybko okaże się, że nie zakłóca to czasu pracy. Nikt nie wymaga od wychowawcy, aby czekał, jak rodzic zaspokoi swoje rodzicielskie potrzeby. Warto także pamiętać, że taki moment uspokoi rodzica. Pozwoli, aby negatywne emocje, które z jakiś powodów już mu towarzyszyły opadły. A jak wiadomo rozmowa z człowiekiem zdenerwowanym nie należy ani do przyjemnych, ani do łatwych.

               

Kiedy już moment powitania zostanie zakończony możemy przystąpić do rzeczy organizacyjnych. Teraz jest czas, aby powiedzieć o zapasowej bieliźnie, zaległych wpłatach itp. Rodzic jeszcze nie wie o wydarzeniach, które miały miejsce w danym dniu. Jest  w stanie zakodować sobie informacje. Z doświadczenia poradzę, aby pisać rodzicom karteczki. Jeśli mają coś pilnego przynieść warto zapisać im na kartce i poprosić o włożenie do kieszeni
z kluczykami od auta lub do portfela. Metoda prosta, nie angażująca czasu, a jaka skuteczna. Nie ma tu sensu także prawić zbytecznych kazań na temat tego, że kilka razy przypominaliśmy, aby dziecko miało zapasowe ubranka. Zmęczony umysł chętnie przyjmie informacje w postaci krótkich haseł, oczywiście przekazanych w życzliwy sposób.

               

Trzecim etapem informacji zwrotnej jest to, co się wydarzyło. Wszystko jest w porządku, kiedy mamy do powiedzenia same miłe rzeczy. Jednak i tu możemy natrafić na małą przeszkodę. Otóż, kiedy wszystko jest dobrze zwykle mówimy- wszystko w porządku. Nie rozwijamy myśli. Nie ma dłuższej pogawędki. Czy zatem, tak trudno jest mówić
o przyjemnych sprawach? Coś w tym jest. Zatrzymajmy się chwilkę. Pochwalmy dziecko za sprzątniecie zabawek, za ładne zjedzenie zupy itp. Na pewno w ciągu dnia znajdzie się coś, co zasługuje na wyróżnienie lub po prostu było zabawną sytuacją. W mojej obecnej grupie mam chłopca, z którym praca do czysta przyjemność. Nadar jest wesołym, komunikatywnym, chętnym do współpracy chłopcem. Sporadycznie jego zachowanie można określić mianem niewłaściwego. A gdy tak jest, to też nie są to sytuacje, które można zaliczyć do odbiegających od norm. Kiedy mama przychodzi po Nadara mogłabym powiedzieć tylko, iż wszystko było dobrze. Jednak zawsze staram się opowiedzieć coś więcej, a to ile zupy zjadł chłopiec, a to co śmiesznego się przytrafiło Nadarowi. Niech rodzic ma poczucie, że jego dziecko traktowane jest indywidualnie.

 

Pozwolę sobie na małą dygresję. Często odbierając moją córeczkę ze żłobka, słyszałam słowa: wszystko w porządku. Zwykle po takiej informacji szłam z dzieckiem do szatni. Niby wszystko było w porządku, ale tak naprawdę co? Zdawkowy komunikat rozbudzał we mnie tylko potrzebę zadania dodatkowych pytań. Oczywiście wracałam i zadawałam, niekiedy wywołując irytację wychowawczyń. Z czasem jednak panie przyzwyczaiły się, że wrócę. Stąd też zaczęły rozbudowywać swoją informacje. W ten sposób dały mi poczucie, że obserwowały moje dziecko. Są w stanie powiedzieć coś o córeczce indywidualnego. Czy coś na tym straciły? Być może ciut czasu, ale w rekompensacie otrzymały zadowolonego rodzica, który odwdzięczył się angażując w żłobkowe projekty.

 

Co zrobić z informacjami dotyczącymi niepoprawnych zachowań? Przede wszystkim nie opowiadać ich na wstępie. Powiedzmy o dobrych lub relacjonujących dzień wydarzeniach, a potem niby na dokładkę powiedzmy, to co niepokojące. Taki zabieg spowoduje, że rodzic nie będzie miał poczucia, że jego dziecko jest najgorsze, a pani go nie lubi. To bowiem mogło by się przenieść na relacje z wychowawcą. Mówiąc o niegrzecznym zachowaniu wystrzegajmy się komunikatów, że dziecko było niegrzeczne. Mówmy, iż to jego zachowanie było niegrzeczne. To naprawdę łagodny sposób mówienia rodzicowi o przykrych dla niego sprawach. Opowiedzmy o danej sytuacji bez zbędnych emocji. Przenoszenie subiektywnych emocji na informacje zwrotną nie jest korzystne. Cóż z tego, że dziecko zdezorganizowało zajęcia.

 

Każdy dobry nauczyciel wychowania przedszkolnego ma świadomość, że zawsze może się coś podobnego wydarzyć i powinien mieć w zanadrzu plan awaryjny. Złość i inne emocje powstrzymajmy. Będzie czas na ich wyładowanie. Jeśli decydujesz się na prace z dziećmi musisz mieć świadomość tego, co dziecko może zrobić i wymyślić. Nikt nie wymaga, abyś pochwalał wylanie zupy, zbicia kolegi, zniszczenia dekoracji. Jednakże nie jest to powód, aby jeszcze bardziej potęgować problem. Pamiętajmy, że każdy problem jest do rozwiązania, a jeśli mamy rodzica po swojej stronie, to tym korzystniej dla nas. Reasumując obiektywizm w przekazywaniu informacji o tym, co nie było dobre, jest najwłaściwszy. Często na tym etapie rodzic broni swojego dziecka. To zupełnie naturalne i zrozumiałe. Pozwólmy mu na to. Jeśli dobrze powiesz o tym, co niewłaściwe, to nawet jeśli rodzic będzie usprawiedliwiał zachowanie dziecka, to będzie miał poczucie, że jest jakiś problem. Warto pamiętać również, aby nie zostawić rodzica z tym co złe na koniec. Przecież to nie on ma ponosić konsekwencje złego zachowania. Powiedz coś optymistycznego wskazującego pole do pracy. W końcu od tego jesteśmy w przedszkolach czy żłobkach.

 

Jak każda metoda, tak i ta wymaga nabycia wprawy. Układania kolejnych jej elementów, jak składników na kanapce, można jednak szybko się nauczyć. Wystarczy przemyśleć, co musimy powiedzieć. Następnie ułożyć te informacje po kolei, a także nie obawiać się reakcji rodzica. Pamiętajmy, że tak jak dziecko możemy nauczyć wiele rzeczy, tak i rodziców możemy nauczyć współpracy z instytucją. Musi tylko mieć poczucie, że warto.

 

Natalia Petrynka- Szymańska

 

Autorka pracuje w Krakowie w Klubie Malucha i Przedszkolaka Kasztanowy Domek.