Strona Główna > Felieton > Świąteczna tradycja a tolerancja
Grudzień daje się lubić, bo to miesiąc w którym po najdłuższej w całym roku nocy nareszcie zaczyna przybywać dnia. Ale tym, co go najbardziej wyróżnia z innych miesięcy, to niepowtarzalny klimat świąt Bożego Narodzenia. To ubieranie choinki, prezenty od Mikołaja, kolędy - współcześnie nie tyle śpiewane, co słuchane, łamanie się opłatkiem przy wigilijnym stole... Lubią ten czas chyba wszyscy, ale chyba najbardziej dzieci. A dzieci - to także uczniowie, którzy bez względu na swój wiek, od ponad dwudziestu już lat uczestniczą, także i w szkołach, w licznych jasełkach, „opłatkach" czy innych okołoświątecznych spotkaniach. Jako że temat ten mieści się w odświeżonej niedawnymi działaniami „Ruchu Poparcia Palikota", dyskusji o wzajemnych relacjach „Państwo - Kościół", wypada rozpocząć te rozważania od odpowiedzi na pytanie, czy zaistnienie form świątecznej, w znaczeniu - wyznaniowej - tradycji w ofercie wychowawczej publicznych placówek edukacyjnych jest prawnie dopuszczalne, czy też nie? Odpowiedź na tak postawione pytanie znajduje się w preambule do Ustawy o systemie oświaty, gdzie zapisano: „Nauczanie i wychowanie - respektując chrześcijański system wartości - za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki." Przy zachowaniu kilku podstawowych reguł, przesłanie owych świąt na pewno nie będzie sprzeczne z zasadami etyki uniwersalnej, a dla osób identyfikujących się z chrześcijańskim systemem wartości stanie się ich pogłębieniem. Jednak przysłowiowy diabeł tkwi nie tylko w szczegółach. Także w wierność pryncypiom demokracji. Co mam na myśli? Przede wszystkim konkretne formy organizacyjne owych bożonarodzeniowych spotkań i imprez. Należy je prowadzić w taki sposób, aby zawsze pozostawały w zgodzie z kolejnym zapisem wspomnianej ustawy: „Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, [...] w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności." A nie stanie się tak wtedy, gdy te spotkania opłatkowe czy inne „okołoświąteczne" imprezy szkolne i klasowe będą obowiązkowe dla wszystkich uczniów. Bo nie jest to takie oczywiste, że wszyscy uczniowie wywodzą się z rodzin, w których kultywuje się zwyczaje, wynikające z polskich tradycji kościoła rzymsko-katolickiego. I niech nas nie zwiodą oficjalne statystki, według których ok. 90% Polaków to katolicy. Ten wysoki wskaźnik jest wynikiem zliczania osób, które zostały ochrzczone w tym obrządku. W praktyce wielu z nich w późniejszym okresie życia odchodzi od religii swego urodzenia i przyjmuje inne wyznanie, inni stają się agnostykami lub ateistami. Należy pamiętać, że wśród naszych uczniów mogą być, i często są, nie tylko osoby niewierzące, ale także członkowie innych wspólnot wyznaniowych: różnych nurtów chrześcijaństwa (od prawosławia i kościołów reformowanych, przez starokatolików, grekokatolików, po adwentystów dnia siódmego, zielonoświątkowców i licznych innych kościołów reformowanych), wyznających islam, judaizm, buddyzm czy nawet konfucjanizm. Wiele rodzin w naszym kraju należy do wspólnoty Świadków Jehowy czy innych związków wyznaniowych. Mogą oni nie tylko nie chcieć uczestniczyć w organizowanych w szkole, katolickich w swej egzemplifikacji, polskich zwyczajach świątecznych, ale ich udział w nich może być, według zasad tych religii, zabroniony. I tutaj tkwi właśnie główne zagrożenie realizacji zasady tolerancji, jako jednego z celów wychowania polskiej szkoły. Nie oznacza to, że należy od razu wyciągać pochopne wnioski i całkowicie zaniechać ubierania choinek, czy organizowania spotkań „opłatkowych" - wzorem niektórych szkół, jak choćby szkoły podstawowej w Cremonie (Włochy), gdzie zastąpiono obchody Bożego Narodzenia ceremonią z okazji "Święta Świateł", czy szkoły w Zaragoza (Hiszpania), w której odwołano wszystkie związane z Bożym Narodzeniem uroczystości, aby nie urażać uczuć dzieci niechrześcijańskich. Jednak już podczas przygotowań do spotkań świątecznych należy w klasie dążyć do wytworzenia właściwego klimatu tolerancji i szacunku do przekonań i zwyczajów innych niż te, które podziela większość uczniów. Jest to tym bardziej ważki postulat, im mniej lat mają nasi wychowankowie. Nie muszę chyba przypominać jak silne są mechanizmy konformizmu grupowego, „dziobania odmieńców" w grupach młodszych dzieci, jeszcze w niewielkim stopniu dojrzałych nie tylko do akceptacji pluralizmu wzorców wyglądu czy zachowań, a więc tym bardziej w sferze norm relatywizmu kulturowego. Lecz i u starszych - nastolatków, gimnszjalistów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych, można spotkać się ze skrajnymi postawami swoiście pojmowanej etyki klanowej, jeżeli jeszcze nie rodem z subkultury szalikowców, to wyznawanej w środowiskach tak zwanych „prawdziwych Polaków". I właśnie dlatego nie może nas - nauczycieli, wychowawców - opuścić świadomość, że naszym obowiązkiem jest kształtowanie u uczniów postaw tolerancji i szacunku do „innych", także, a może właśnie w szczególnie, w tym świątecznym czasie. Wiem, że jest wiele takich przedszkoli i szkół, w których sytuacje o których napisałem powyżej nie występują. Ale wiem także, iż często wolimy ich nie dostrzegać, rozgrzeszając się myślą, że nie warto robić problemu z jednego czy dwu przypadków „odmieńców". I właśnie z takim podejściem nie wolno się godzić. Jako nauczyciele i wychowawcy mamy moralny i społeczny obowiązek kształtowania u naszych uczniów i wychowanków postaw, będących ich podstawowym wyposażeniem do życia w świecie przyszłości, który jak nigdy dotąd, będzie „globalną wioską", tyglem ras, religii i obyczajów. I tylko tolerancja, jako powszechnie przejawiana postawa, może uchronić ten świat przed tragiczną powtórką dramatów historii ludzkiej cywilizacji.
A na dziś warto pamiętać, że te wielkie idee mogą być przydatne w sytuacji, gdy w klasie mamy prawosławną Olgę, która swoją Wigilię obchodzić będzie dopiero 6 stycznia i dzielić się z rodziną nie opłatkiem a prosforą, albo Dawida, który wraz ze swoją gminą żydowską już od 11. grudnia codziennie zapalał jedną świecę w kolejne dni święta Chanuki, albo Józefa, któremu reguły Świadków Jehowy, jakie razem z całą swoją rodziną przestrzega, zabraniają uczestniczenia w jakichkolwiek obrzędach i świętach, nie tylko religijnych, ale także państwowych a nawet prywatnych, jak urodziny czy imieniny. I to oni powinni być potraktowani z całym szacunkiem dla ich zasad i przekonań, nie szykanowani ani ośmieszani. Jeśli tylko nie stoi to w sprzeczności z ich wyznaniem - powinni być zaproszeni na klasowe lub szkolne opłatkowe spotkania, jednak z zachowaniem ich prawa do odmowy, ale także ewentualnego rewanżu - gdy to oni zaproszą koleżanki i kolegów na ich wigilię albo inne święto... Włodzisław Kuzitowicz |