Strona Główna > Publikacje > Szkoła Wolności
Edukacja alternatywna czyli inna niż ta obowiązująca dotychczas. Jak każda edukacja powinna podlegać zmianom, ta dzisiejsza jednak radykalnym ale nie tylko w stosunku do ucznia, bardziej do nauczyciela. Współczesna bowiem edukacja jest procesem „gwałtu symbolicznego", gdzie w szkolnym tworzeniu definicji świata społecznego nie każdy głos ma równe prawa. To władza (nauczyciel), głos klasy dominującej (a nie dialog) rozstrzyga, który z głosów jest ważniejszy Czy edukacja - nauka musi być przymusem? Niestety jak na razie jest przymusem...do którego zmuszani są zarówno Ci uczący się jak i nauczający. Obecnie mamy do czynienia z przystosowywaniem jednostki do systemu...a to nie jest dobre. Szkoła bowiem powinna być drogą ucznia ku sobie samemu, a nie do dogmatów, celów i programów. Wszelki z góry ujęty pojęciowy cel wychowania i kształcenia może stać się kłamstwem i zdradą dokonaną na istocie dziecka. Myśl o nietykalności ucznia powinna zawładnąć i kierować edukacją szkolną. Jedynym i właściwym punktem wyjścia dla kształcenia dziecka - ucznia na człowieka społecznego jest traktowanie go jako takiego i jednocześnie wyrabianie w nim odwagi i chęci zostanie indywidualnym człowiekiem. Obecnie można wyróżnić wciąż powstające i zmieniające się metafory szkoły tak różne pod względem merytorycznym jak różni są uczniowie i jak różne są ich opinie na temat szkoły. Szkoła bowiem w życiu młodego człowieka zajmuje miejsce szczególne. Z tego też względu w niezwykły sposób o niej mówi. Poza podstawowym pojęciem funkcjonuje szereg innych: buda, szkółka , school, więzienie, rudera, obóz koncentracyjny oraz drugi dom. Generalnie obserwuje się niechęć do tej instytucji, co przekłada się na używane przez młodzież określenia wynikające z jej skojarzeń z nią związanych doświadczeń itp. Obecne w języku o różnym rejestrze słowo „buda" łatwo połączyć z dominującą cechą „przygnębiająca" i „przytłaczająca", stąd też metafora: „Szkoła to buda, a to my w niej jesteśmy szczeniakami" (my - uczniowie). Moim alternatywnym modelem edukacji jest edukacja poprzez dialog, ponieważ proces kształcenia nie powinien być jednostronnym „mówieniem nauczyciela", ale musi bazować na dialogu, w trakcie którego głos ucznia jest równie ważny jak głos nauczyciela. Czasami trzeba torować drogę uczniowi, czasem jednak trzeba jemu samemu ten trud pozostawić. Nie tylko należy mówić do ucznia, ale trzeba i jemu samemu kazać mówić. Nie wolno wychowawcy poszukiwać na siłę środków do formowania wewnętrznej osobowości ucznia poprzez nakazywanie mu ciągle przyjęcia całkowicie podawanej wiedzy. Można jedynie zaoferować mu „pożywienie" poprzez które ta osobowość będzie się rozwijać. Wolność w szkole do wyrażania własnych opinii przez ucznia nie jest u nas na porządku dziennym...bo usłyszymy w odpowiedzi od nauczyciela: „ty się nie znasz...ty jesteś tylko uczniem...to ja jestem nauczycielem i ja tu dyktuje warunki" Jeśli już mowa o wolności w szkole, trzeba uczniom zaoferować i przygotować umożliwiające tę wolność środowisko. Wówczas już nie usłyszymy od ucznia na korytarzu, że: „Szkoła jest jak więzienie" - gdzie pobyt w tymże „więzieniu" to szkoła życia, z czego wynika konkretna nauka i niejako przymus bycia w nim. Szkoła jest tutaj nie tylko męką dla uczniów ale także dla nauczycieli. Zarówno jedni i drudzy przychodzą do niej z konieczności, chociaż może nie wszyscy. Uczniowie w SZKOLE WOLNOŚCI powinni mieć prawo do oporu, do protestu, do upominania się i żądania, do wypowiadania własnych myśli, do życia własnym wysiłkiem i własną aktywnością. Do tego nie trzeba być geniuszem, wystarczy jedynie być kobietą lub mężczyzną nie pragnącym za wszelką cenę pouczać innych, jak mają żyć...tak jak to jest do tej pory...nauczyciel = tyran. Kształtujmy ludzi, zamiast fabrykować uczniów. W SZKOLE WOLNOŚCI Ja to Nauczyciel, Ty - Uczeń Ja robię swoje i ty robisz swoje. Ja nie jestem na świecie po to, żeby spełniać twoje oczekiwania, a ty nie masz obowiązku spełniania moich oczekiwań. Ty jesteś ty, a ja jestem ja. Jeśli się spotkamy - to wspaniale. Jeśli nie - to trudno. Trzeba uwierzyć w potencjał ucznia a może wtedy dojdzie do spotkania. Edukacja w mojej szkole powinna być nastawiona na osobę poprzez ułatwianie procesu uczenia się z innymi, doświadczania odpowiedzialności za przebieg procesu, dostarczanie materiałów do uczenia się. Mój wychowawca powinien przekazywać uczniom wiedzę, przy jednoczesnym pokazaniu i dokładnym wskazaniu jak do tej wiedzy można dotrzeć innymi drogami nie tylko przez stosy podręczników, ale w inny łatwiejszy sposób. Edukacja winna być dostosowana również do potrzeb każdego z osobna jak i do możliwości poszczególnej jednostki. Nie wolno napierać na całą grupę uczniów, należy przyjrzeć się każdemu uczniowi osobiście i dopasować jeśli to konieczne oddzielny tok nauczania dla ucznia odbiegającego trochę od reszty w sposób jednocześnie niezauważalny, subtelny dla pozostałych odbiorców. Szkoła wolności to wolność w wyrażaniu własnych opinii ale także atmosfera szczerości, troski i wzajemnego słuchania za zrozumieniem. To akceptowanie wychowanka jako osoby i zyskanie jego zaufania. To uczynienie ludzi młodych władnymi mówienia „własnym głosem", budzenie w nich entuzjazmu i satysfakcji z działania oraz uczenie odpowiedzialności i inicjatywy. Może wówczas nie będzie tak jak teraz, iż słyszymy codziennie od zwykłych pospolitych uczniów: „Szkoła jest jak WC...chodzisz bo musisz" - i wszystko jasne, nic nie trzeba wyjaśniać, dalsza interpretacja nasuwa się sama. Szkoła to instytucja, do której niestety chodzić trzeba, ma ona zarówno wychowywać i uczyć. Robi jedno i drugie tylko każde z różnym skutkiem, co widać poprzez to co się dzieje z dzisiejszą edukacją. Uczniowie czują się w niej zaszczuci i nie widza sensu by edukację i szkołę traktować serio. Ja też jestem wśród tych którzy na szkołę, na „głupkowatych" czasami nauczycieli i na cały system patrzyłam z boku śmiejąc się a jednocześnie żałując że np. w gimnazjum nie dawali uczniom szans na rozwijanie się, a tylko pchali nas w machinę bezsensownych procedur i głupich pomysłów. Mimo wszystko róbmy tak zmieniajmy edukację tak, aby już w piątek tęsknić do poniedziałku. Katarzyna Mizerska studentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi |