Strona Główna > Publikacje > Szkolna Liga Młodych Talentów - czy wychowanie fizyczne
W Dniu Flagi zaistniał w mediach dzięki konferencji prasowej, na której ogłosił swój najnowszy pomysł: Szkolna Liga Młodych Talentów. Oczywiście - sportowych. „Dzisiejszy stan zdrowia polskiej młodzieży skłania nas do tego, by zwiększyć zaangażowanie środków publicznych oraz różnego rodzaju imprez w tym celu, by zwiększyć aktywność fizyczną młodego pokolenia. Wiele dzieci ma problemy zdrowotne właśnie z braku tej aktywności. Tą aktywność trzeba wspierać - powiedział szef resortu edukacji." Kondycja, sprawność ruchowa, postawy w zakresie rekreacji sportowej dzieci i młodzieży - a więc lekcje wychowania fizycznego w naszych szkołach. Z tematem tym „nosiłem się" już od dłuższego czasu. Pierwszym bodźcem do myślenia o miejscu, roli, a zwłaszcza o efektach lekcji wychowania fizycznego, były informacje o trudnościach w naborze do szkół wojskowych, policyjnych, pożarniczych. Okazuje się, że największym czynnikiem negatywnej selekcji kandydatów są sprawdziany sprawnościowe, po których odpada tylu z nich, że nie zawsze udaje się z pozostałych zapełnić limity przyjęć. Co może być przyczyną pogarszającego się z roku na rok stanu zdrowia i sprawności fizycznej młodych Polaków? Czy winę za to ponosi cywilizacja, jako taka? Z jej osiągnięciami medycyny, potrafiącej zachować przy życiu coraz bardziej znaczący procent noworodków, które jeszcze przed niewielu laty nie przeżywały zaledwie kilka dni po urodzeniu? A dzisiaj żyją, tyle tylko, że jako dzieci nie w pełni sprawne i zdrowe? Czy może winne jest zatruwane środowisko, złe odżywianie, bieda, przechodząca w nędzę? A może coraz powszechniejszy wzorzec kulturowy „homo sedens", unieruchamiający ludzi przed telewizorami i komputerami? Dlaczego tak wielu uczniów, a jeszcze więcej uczennic, przynosi do szkół zaświadczenia lekarskie, z wnioskiem o zwolnienie ich z lekcji wychowania fizycznego? Być może dzieje się tak, po trosze, z wszystkich tych powodów. Ale może są i inne przyczyny tej epidemii prawdziwych, ale i rzekomych, przeciwwskazań do uczestniczenia w lekcjach wychowania fizycznego? Jesienią ubiegłego roku można było przeczytać w naszym portalu felieton Agnieszki Śpionek W-F dla każdego...?, uczennicy maturalnej klasy jednego z liceów w Pabianicach, zatytułowany W-F dla każdego...? Młoda autorka pisała tam: „Lekcja wychowania fizycznego. Sala gimnastyczna lub zwykły korytarz. Pomieszczenie mniej lub bardziej odrapane. Dwa kosze do gry, możliwość rozłożenia siatki. Niekiedy drabinki do ćwiczeń. Stos materaców i szafa z piłkami. Pośrodku stoi kilka osób. Kilka to dobre, choć wciąż zbyt łagodne określenie. [...]Jest już późny listopad, więc pewien odsetek klasy choruje. Niestety wysoka absencja nie jest stricte związana z niedomaganiem układu odpornościowego tychże jednostek. Osoby kryjące się w dzienniku pod numerami 2, 5, 7, 9, 11, 16, 18 są zwolnione z zajęć przez lekarza. Na cały rok. Dlaczego? „Tego nie wie nikt" - jak śpiewał Bogdan Łazuka. Bolące kolano, słabe serce, noszenie okularów lub soczewek, ból ręki .... Każdy powód jest dobry, by uniknąć tych trzech niepotrzebnych (?) godzin w tygodniu. Część z niećwiczących i tak ma wykupione karnety na basen lub siłownię, więc ćwiczeń brakować im nie będzie. A rodzice w pełni popierają całoroczne zwolnienie z zajęć sportowych. To takie ... „ekonomiczne". Praktyczne. Wygodne. Zapobiega problemom." Dlaczego tak wielu uczniów nie lubi wychowania fizycznego? W poszukiwaniu odpowiedzi zajrzyjmy do podstaw programowych tego przedmiotu. Znajdują się one w załącznikach do rozporządzenia MENiS z dnia 26 lutego 2002 r. w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół. Co ciekawe, treści odnoszące się do tego, nieomal najważniejszego pod względem liczby godzin przeznaczonych na jego realizację, przedmiotu znajdują się prawie na końcu każdego z załączników - po muzyce, plastyce, technice i informatyce! Za „wuefem" pozostał tylko język mniejszości narodowych i etnicznych, etyka (!) i programy ścieżek edukacyjnych. Oto cele edukacyjne, określone tam dla zajęć realizowanych na kolejnych etapach edukacji: Dla klas IV - VI szkół podstawowych: 1. Wspomaganie harmonijnego rozwoju psychofizycznego uczniów. 2. Rozwijanie i doskonalenie sprawności ruchowej i tężyzny fizycznej uczniów. 3. Rozwijanie poczucia odpowiedzialności za zdrowie własne i innych. Dla gimnazjów: 1. Zrozumienie powodów i sensu starań o własne ciało, sprawność, zdrowie i urodę. 2. Zrozumienie potrzeby racjonalnej troski o witalną gotowość organizmu warunkującą osiągnięcia życiowe. 3. Doskonalenie sprawności kondycyjnej i koordynacyjnej. Dla szkół ponadgimnazjalnych: 1. Znajomość zasad racjonalnej troski o zdrowie i sprawność fizyczną, uwarunkowanych systematycznym uprawianiem różnych form aktywności sportowej, rekreacyjnej i turystycznej. 2. Kształtowanie postaw moralnych i społecznych poprzez wartości odnajdywane w sporcie, rekreacji i turystyce, w szczególności wytrwałość, systematyczność, odpowiedzialność, samodyscyplina, równość szans, szacunek dla przeciwnika, "czysta gra", umiejętność właściwego zachowania się w sytuacji zwycięstwa i porażki. 3. Motywacja do podejmowania samodzielnych działań na rzecz harmonijnego rozwoju fizycznego, ze szczególnym uwzględnieniem indywidualnych właściwości morfologicznych i funkcjonalnych. Nie ma w tych wykazach niczego, co można by określić, jako dążenie do osiągania sukcesów sportowych, do kształtowania postaw zwycięzcy, zdobywcy pucharów czy medali! A jaka jest rzeczywistość? Co staje się celem dla bardzo wielu nauczycieli - „wuefistów"? Właśnie te sukcesy! Bo za to nauczyciele ci są nagradzani i odznaczani .Budowanie szkolnych reprezentacji, trenowanie ich przed licznymi „gimnazjadami", „licealiadami", turniejami i spartakiadami - a później ich wygrywanie, wręczanie dyrektorom szkół zdobytych tam pucharów i dyplomów, to w praktyce główny cel ich pracy. Lekcje wychowania fizycznego stają się dla takich nauczycieli przeszkodą w ich pracy „ku chwale szkoły". Co najwyżej pozwalają na dokonanie selekcji najsprawniejszych, wyłowienie tych, którzy już posiadają umiejętności, często nabyte w klubach sportowych! W niektórych szkołach już rekrutacja do klas pierwszych odbywa się pod kątem pozyskania „talentów", wyszukanych uprzednio wśród trampkarzy czy młodzików w klubach lub na turniejach. A jak wygląda codzienna lekcja „wuefu"? Przytoczę znowu fragment felietonu licealistki z Pabianic: „Nie wszyscy są jednakowo uzdolnieni fizycznie. Niektórzy wolą gimnastykę, inni gry zespołowe, dla części moich kolegów i koleżanek biegi mogłyby nie istnieć. A są i tacy, którzy na sali gimnastycznej czują się jak w komnacie tortur. Po prostu mają predyspozycje do czego innego. Nie można ich o to winić. Wszak nie każdy musi od razu ubiegać się o dyplom Akademii Wychowania Fizycznego. I tu chyba dochodzimy do sedna sprawy. Uczniowie boją się, że zostaną porównani do tych ekstremalnie zdolnych fizycznie i okażą się gorsi." Ale bywa i gorzej. Zdarza się i tak, że uczniowie mało sprawni, otyli, wątli, z zaburzeniami w orientacji - przy cichej aprobacie nauczycieli, stają się pośmiewiskiem dla swych sprawnych kolegów. Słyszałem także o nauczycielach, piętnujących małosprawnych, a więc nie przydatnych dla sukcesów sportowych, uczniów. I tu jest najczęściej przysłowiowy pies pogrzebany! To z tego powodu bardzo wielu uczniów, a zwłaszcza uczennic, podejmuje różnorakie starania, aby uzyskać, za każdą (!) cenę upragnione zaświadczenie lekarskie, będące formalną podkładką do wniosku do dyrektora szkoły o zwolnienie z lekcji wychowania fizycznego. A dyrektor, nawet jeśli wie, że to jest fikcja, nie ma możliwości podważenia takiego zaświadczenia i musi decyzję o zwolnieniu z zajęć wydać. Czy najnowsze inicjatywy ministra Romana Giertycha stwarzają szansę zmiany na lepsze? „Na konferencji prasowej w dniu 02.05.2007 r. Minister Edukacji Narodowej [...] zapowiedział wdrożenie ogólnopolskiego systemu szkolnych turniejów sportowych pod nazwą „Szkolna Liga Młodych Talentów". Pierwszymi rozgrywkami organizowanymi w ramach Szkolnej Ligi będzie Turniej Piłkarski o Puchar Ministra Edukacji Narodowej. [...]Szkolna Liga Młodych Talentów ma zrealizować w systemie polskiej edukacji cele sportowe, zdrowotne, psychologiczne, społeczne i edukacyjne. - Zamiarem Ministerstwa Edukacji Narodowej jest stworzenie systemu turniejów sportowych w obszarze trzech dyscyplin: siatkówki, koszykówki i piłki nożnej. Chcemy zaangażować wszystkie szkoły w Polsce- dodał szef resortu edukacji.[...]Ważnym elementem i zarazem celem społecznym tego projektu jest zbudowanie systemu rywalizacji między szkołami tak, aby młodzież angażowała się w pewien określony cel, jakim jest pokonanie, zwycięstwo nad samym sobą, swoją własną słabością, a równocześnie też poprzez zdrową konkurencję opartą o zasadę fair play." Jak to pięknie brzmi! W pierwszym odruchu po przeczytaniu tych słów, pomysł ten ( tak pewnie zakładał minister) musi spotkać się z aprobatą społeczną. Nareszcie jakiś pozytywny program! Po restrykcyjnym programie „Zero tolerancji...", po szkołach o obostrzonym rygorze i obowiązkowych mundurkach - nareszcie coś dla ludzi, znaczy uczniów, młodzieży! Ale to tylko na pierwszy rzut oka. Doświadczony pedagog, nauczyciel - wychowawca, zapewne wyłowi z tego komunikatu „żądło zła"! Tkwi ono w słowach: "Ważnym elementem i zarazem celem społecznym tego projektu jest zbudowanie systemu rywalizacji między szkołami..." Oznacza to nie mniej, nie więcej, tylko tyle, że dopiero przed nami „wyścig szczurów"! Dopiero teraz dyrektorzy szkół uczynią z miejsc rankingowych swych szkolnych reprezentacji w siatkówkę, koszykówkę i piłkę nożną, dla dziewcząt i chłopców, naczelny cel wszystkich działań! Rozpocznie się, jak kraj długi i szeroki, festiwal turniejów: eliminacje powiatowe, wojewódzkie, a potem ogólnopolskie finały! Transmitowane przez państwową telewizję! Jakaż to wspaniała reklama dla szkoły! A przecież, gdy „nasi" grają, to muszą mieć kibiców! A więc cała szkoła jedzie na mecze! Nie ma wyjścia - trzeba na ten czas odwołać lekcje z polskiego, matematyki, nawet religii... A co z normalnymi lekcjami W.F. ? Bo praca nad szlifowaniem formy szkolnych reprezentacji (będzie ich sześć!) nie będzie się wszak odbywała podczas tych trzech godzin tygodniowo dla każdej klasy. Zatem jak się mają szkolne ligi do standardowych lekcji? Co na nich właściwie powinno się dziać, aby ogół uczniów „wychowywał sie fizycznie"?? Wróćmy do podstaw programowych. Oto, zapisane w kolejnych załącznikach do przywołanego już rozporządzenia, treści programowe: Dla klas IV - VI szkół podstawowych: 1. Ćwiczenia kształtujące postawę ciała oraz stymulujące rozwój układów: ruchowego, oddechowego, krążeniowego, nerwowego. 2. Formy ruchu stwarzające możliwości doskonalenia koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz wzmocnienia kondycji fizycznej. 3. Ćwiczenia zwinnościowo-akrobatyczne oraz skoki. 4. Podstawowe elementy techniki i taktyki gier zespołowych, konkurencji lekkoatletycznych, gier rekreacyjnych, tańców, pływania oraz wybranych sportów zimowych. 5. Ćwiczenia i zabawy według inwencji uczniów uwzględniające zasady współdziałania, respektowania przepisów, zasad i ustaleń. 6. Przepisy i zasady organizacji zajęć ruchowych uwzględniające troskę o zdrowie. 7. Badanie i ocena rozwoju oraz sprawności funkcjonowania organizmu. 8. Zasady sportowego współzawodnictwa. 9. Propozycje spędzania czasu wolnego z wykorzystaniem gier, zabaw, form turystycznych i sportowych. Dla gimnazjów: 1. Ćwiczenia kształtujące i korygujące postawę ciała, oddechowe, kompensacyjne. 2. Ćwiczenia z obciążeniem na zmiennych dystansach, z wykorzystaniem przyborów i przyrządów. 3. Marsze, biegi, wspinanie, dźwiganie, skoki, gimnastyka, gry sportowo-rekreacyjne. 4. Organizowanie i sędziowanie zawodów sportowych, rekreacyjnych i turystycznych. 5. Zasady funkcjonowania organizmu, regeneracji sił i czynnego odpoczynku, zapobieganie chorobom i uzależnieniom. Dla szkół ponadgimnazjalnych: 1. Ćwiczenia wzmacniające muskulaturę i stymulujące funkcjonowanie układu krążenia. 2. Ćwiczenia z obciążeniem na odpowiednich dystansach z wykorzystaniem przyrządów i przyborów w celu podniesienia poziomu sprawności fizycznej. 3. Ćwiczenia doskonalące ruchowe umiejętności utylitarne i rekreacyjno-sportowe. 4. Sędziowanie w wybranych dyscyplinach sportowych. 5. Zajęcia i imprezy sportowe. 6. Zajęcia i imprezy turystyczne i rekreacyjne. 7. Ćwiczenia relaksacyjne na rzecz zachowania zdrowia fizycznego i psychicznego. 8. Samokontrola i samoocena rozwoju fizycznego, sprawności i umiejętności ruchowych. 9. Historia sportu i olimpizmu. Jak widać z tak ogólnie zapisanych haseł programowych - istota treści tych zajęć zależy od konkretnego programu, realizowanego przez nauczyciela. A ten z kolei - od jego osobistych preferencji, zainteresowań, postaw. Jakiekolwiek byłyby jednak formy i metody prowadzenia tych lekcji, podstawy programowe określają, jako swoisty standard wynikowy, osiągnięcia uczniów w tej dziedzinie, dla kolejnych etapów kształcenia. Są nimi" Dla klas IV - VI szkół podstawowych: Organizowanie i uczestniczenie w rekreacji, turystyce, zawodach sportowych z przestrzeganiem obowiązujących zasad (zasada "czystej gry" w sporcie). Dla gimnazjów: 1. Diagnozowanie własnej sprawności fizycznej i umiejętności ruchowych. 2. Hartowanie organizmu i dbałość o higienę i zdrowie. 3. Dbałość o prawidłową postawę ciała. 4. Aktywność ruchowa o charakterze rekreacyjno-sportowym w dwóch wybranych formach indywidualnych i dwóch zespołowych. 5. Pełnienie roli organizatora, widza i sędziego w wybranych dyscyplinach rekreacyjnych i sportowych. Dla szkół ponadgimnazjalnych: 1. Samoocena możliwości i potrzeb ruchowych na podstawie pomiaru podstawowych właściwości somatycznych i fizjologicznych. 2. Umiejętne stosowanie ćwiczeń kształtujących prawidłową postawę ciała oraz sprawność fizyczną i ruchową. 3. Organizowanie i aktywne uczestnictwo w indywidualnych i zespołowych formach aktywności sportowej, rekreacyjnej i turystycznej. 4. Stosowanie różnorodnych form relaksacji po pracy umysłowej i fizycznej. 5. Przyjęcie odpowiedzialności za zdrowie własne i innych. Czy w szkołach, zaangażowanych w opisany wyżej, ministerialny system wszechogarniającej rywalizacji o punkty, medale i puchary, będzie jeszcze miejsce dla takiego programu? Czy będzie miejsce dla zwyczajnego ucznia, nie mówiąc już o uczniu, któremu nie dane było urodzić się z uzdolnieniami do sportu? Mamy więc dwie wizje wychowania fizycznego w szkole. Jedna - wyczynowa, ukierunkowana na sukces sportowy, na zdobywanie pucharów Ministra, i druga - ukierunkowana na wychowanie każdego ucznia w systemie wartości, zapisanych przed ponad stu laty przez twórców idei ruchu olimpijskiego: „Nie zwycięstwo, a udział jest wartością!" Na chwilę oddam głos, raz jeszcze, Agnieszce Śpionek: „Nie wiem, czy uczciwe jest ocenianie wszystkich uczniów według jednego uniwersalnego kryterium z przedmiotów, które wymagają okazania specyficznych zdolności, których nie można się wyuczyć ani przyswoić w szkole. Podobnie jest z plastyką czy muzyką. Nie ma tu partii materiału do opanowania, definicji ani reguł. Potrzebny jest talent. A czy można postawić komuś ocenę dostateczną tylko dlatego, że tego talentu nie otrzymał? [...] Może warto pomyśleć o jakimś optymalnym rozwiązaniu tego problemu, zanim nauczyciele tego skądinąd sympatycznego przedmiotu stracą pracę..." Takim optymalnym rozwiązaniem, godzącym oba te nurty, mogłoby być stworzenie wokół idei szkolnych lig młodych talentów rozbudowanego, powszechnego, dobrze finansowego systemu sportowych zajęć pozalekcyjnych. Obejmowałby on tych uczniów, którzy sportem żyją, którzy są utalentowani w określonych dyscyplinach [a swoją drogą, dlaczego tylko tych trzech ?], którzy mogliby w ten , zgodny ze swymi zainteresowaniami, sposób pożytecznie zagospodarowywać swój wolny czas. Ale są jeszcze w szkołach uczniowie, którzy mają talenty, predyspozycje i zainteresowania w takich formach aktywności wolnoczasowej, jak muzykowanie, śpiewanie, twórczość plastyczna, literacka, czy formy parateatralnej ekspresji. Oni powinni otrzymywać na lekcjach wychowania fizycznego taką ofertę programowo-metodyczną, która nie będzie ich stawiała w sytuacjach stresujących, jak to określają - „dołujących"! Jak takie lekcje powinny przebiegać, to już nie temat dla mnie. Głęboko wierzę, że są w naszym kraju fachowcy, metodycy i doświadczeni nauczyciele, którzy wiedzą jak te lekcje prowadzić i potrafią do tego przekonać innych. Trzeba tylko ich odszukać, upowszechnić ich dorobek, i ... i zmienić system oceniania nauczycieli „wuefu". Nagradzać ich nie wyłącznie za sukcesy medalowe, ale także, a może przede wszystkim, za umiejętności przekonania do rekreacji ruchowej wszystkich uczniów, nawet tych z kompleksami i rozmaitymi, rzeczywistymi, ograniczeniami zdrowotnymi. A zawody, mistrzostwa, medale i puchary - ku własnej i ich szkoły chwale - niech w świetle jupiterów i przed kamerami TV angażują pasjonatów! Niech będzie to pozytywna alternatywa dla szkolnej agresji, bezsensu „czasu pustego", który, jak wiadomo rodzi liczne patologie... A teraz czekam na dalsze pomysły Ministerstwa, adresowane do uzdolnionych inaczej!... Włodzisław Kuzitowicz P.S. A pierwszym, pozytywnym skutkiem zainteresowań sportowych naszego ministra będzie, być może, rezygnacja z tak niedawno snutych planów zmniejszenia liczby godzin „wuefu" w szkołach!
A więc chwała Platiniemu! Że Polska ma to Euro 2012! I chwała premierowi, że zostawił nam wicepremiera - ministra! Nie będąc w komitecie organizacyjnym, będzie miał on jeszcze wiele pomysłów na usportowienie polskich uczniów! No, chyba że ta odjęta z tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin lekcja okaże się potrzebna dla wsparcia jego najnowszych planów! W.K. |