Strona Główna > Relacje praktyków > Trójki Giertycha w akcji
Przyszła w pewną środę do mojej szkoły Trójka Giertycha. On ona i on: pan w garniturze, pani w spódnicy do kolan i żakiecie oraz pan w uniformie służbowym. Przeszli się po korytarzach szkolnych, sprawdzając, czy parapety są czyste, czy przez okna coś widać. Obejrzeli posadzki i plakaty w gablotach. Zanotowali, czy wyjścia ewakuacyjne są odpowiednio oznakowane. Jak urzędnicy Sanepidu. Zajrzeli do klas, w których schludnie ubrani i odpowiednio wcześniej przygotowani czekali na nich grzeczni uczniowie, których próżno tu było szukać jeszcze wczoraj. Bez telefonów komórkowych, bez gumy do żucia w buzi, bez glanów na nogach i kolczyków w brwiach. Wizytatorzy obserwowali nienaganne zachowanie w czasie przerw nauczycieli na dyżurach, którzy tym razem zwracali uwagę nawet na drobne zakłócenia porządku. Kolejny punkt programu, to rozmowa z przypadkowo wybranymi uczniami. W skali od 1 do 5 oceniają nauczycieli na 5 ci, którzy niedawno błagali o przepuszczenie na kolejny semestr. Wypierają się wiedzy o obecności palaczy w szkole ci, którzy od dawna powtarzają kolegom, że drażni ich dym papierosowy lub tacy, co jedną ręką zamykając drzwi szkoły, drugą sięgają do kieszeni po paczkę ‘fajek'. Na wieść o alkoholu otwierają szeroko oczy ci, których nieraz musiało się odprowadzać po imprezie do domu, bo sami nie daliby rady wyjść z mieszkania. Wreszcie wszyscy udają takich, co o narkotykach wiedzą jedynie z Internetu. Idealny obraz. Pejzaż. Fałsz. Kolejnym punktem ‘wizyty' jest rada pedagogiczna. Trudno ocenić, po co zbierać udręczone ciało na to zebranie. Nie ma przecież żadnych problemów w szkole. Uczniowie są zdyscyplinowani. Ze świecą szukać lepszych... To prawda, że trudno mówić szczerze, gdy na szali kładzie się dobre imię i obraz szkoły. Tylko po co w takim razie ‘trójki' włóczące się po bezdrożach placówek oświaty, które na ten jeden dzień zamieniają się z Krainy Deszczowców w Wioskę Smerfów? Co z tego, że w jakiejś szkole ktoś powie prawdę i przez to narazi się na gniew dyrekcji? Pecha miał ten, kto przyłapany został pijany. Reszta zachowała się wzorowo. Wzorowo nienaturalnie najczęściej. Jakie więc wnioski wyciągnięte zostaną po tych wizytacjach? Że szkoły w Polsce to sielanka, a incydenty są dziełem przypadku? Prewencja i to szeroko rozumiana jest zjawiskiem dobrym. Ale tylko wtedy, gdy przynosić może wymierne korzyści. Gdy spełnia swój cel. Moja szkoła z wtorku niczym nie różniła się od tej z czwartku, za to diametralnie tak od tej ze środy. I wątpię, by Trójka mogła mieć do jej środowego obrazu jakiekolwiek zastrzeżenia. Ciekawe jednak, co by było, gdyby za dwa tygodnie okazało się, że ktoś tutaj był dręczony psychicznie, że doszło do tragedii. Szkoła ze stempelkiem „OK", ze znakiem jakości „Roman" jest jednak zła? Zastanawiam się też, czy ktokolwiek miałby zastrzeżenia do owej gdańskiej szkoły, gdyby nikt nie dowiedział się o Ani. I czy, gdyby nie ona, jakiekolwiek (nawet jeśli mało skuteczne) „Trójki" w ogóle by powstały? Agnieszka Śpionek |