Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 18 maja 2012 r. 139 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Tutoring wychowawczy lekarstwem na uczniowską alienację


Na ekranach kin od kilku tygodni wyświetlany jest film w reżyserii Jana Komasy "Sala samobójców" . Bohaterem filmu jest Dominik, jak napisano w informacji o filmie, „zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, najładniejszą dziewczynę w szkole, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, imprezy...  Jednak pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko. ‘Ona' zaczepia go w sieci. Jest intrygująca, niebezpieczna, przebiegła. Wprowadza go do "Sali samobójców", miejsca, z którego nie ma ucieczki. Dominik, w pułapce własnych uczuć, wplątany w śmiertelną intrygę, straci to, co w życiu najcenniejsze. [...] Pierwszy raz udało się w Polsce stworzyć film, w którym wirtualny świat awatarów jest równie ważny, jak rzeczywista gra aktorów. Ponad rok powstawało animowane, drugie życie głównego bohatera - Dominika."

 

W wywiadzie, zatytułowanym "Młoda skóra" ,  jaki z reżyserem przeprowadził Krzysztof Kwiatkowski z „Gazety Wyborczej", w odpowiedzi na słowa redaktora: Pana bohater ma wszystko, czego może sobie życzyć nastolatek, ale wciąż jest straszliwie zagubiony,  Komasa mówi: Rzeczywiście, to dziko spragniony buntu chłopak, który nie ma się przeciw czemu buntować. Szofer wozi go ze świetnej szkoły do wygodnego domu, chłopak spędza czas, z kim chce i jak chce. Paradoksalnie, pragnie cierpieć, aby odzyskać kontakt z rzeczywistością. Myślę, że to charakteryzuje całe jego pokolenie.

 

Wszyscy, którzy dzisiaj pracują z dziećmi i młodzieżą, czy to w szkole, czy w innych instytucjach w których mają kontakt z nastolatkami, a którzy potrafią patrzeć, nie muszą iść na ten film, aby wiedzieć co jest najbardziej dominującym problemem pokolenia „dzieci III RP", urodzonych już po 1990 roku... To samotność i nuda... Nuda, o której twórca „Pokoju samobójców" tak mówi: Skrajnym tego przykładem była masakra w Colombine . Jedna z dziewczyn z klasy chłopaka, który wparował do szkoły z karabinem, zapytana, czemu to zrobił, odpowiedziała: 'Chyba po prostu z braku wrażeń'. Do Polski ta nuda dopiero dociera. Widziałem ją już w gimnazjach i liceach.

 

Samotność, bo współcześni nastolatkowie są bardzo często zostawieni sami sobie. Nie mają dla nich czasu rodzice, nie traktują ich podmiotowo, indywidualnie, nauczyciele... Z jednej strony zachęca się ich do stanięcia w szranki „wyścigu szczurów" - instrumentalnego traktowania procesu kształcenia jako zaliczania coraz wyższych punktacji na kolejnych egzaminach, z drugiej strony - tych wszystkich, którzy „odpadli", którzy utracili wiarę w sukces, pozostawia się samych sobie, byleby tylko za bardzo nie zagrażali naszemu dobremu samopoczuciu. Ale i z jednymi i z drugimi nikt z dorosłych nie rozmawia, nie ofiarowuje im swojego czasu, swojego zainteresowania ich problemami, ich życiem...

 

Chcę wierzyć, że wartą poparcia inicjatywą, która stwarza realne szanse na zmianę tej ogólnej niemożności, jest koncepcja  wychowawczego tutoringu. Jak informują znawcy tematu, ponoć nazwa ta pochodzi z łaciny. Mówią, że tak nazywano w XVII wieku  tych, którzy opiekowali się osieroconymi dziećmi w szlacheckich rodach. Współcześnie najpowszechniej pojęciem tutoring określa jedną z metod edukacji zindywidualizowanej, która opiera się na bezpośrednim spotkaniu tutora z uczniem bądź studentem. Tutor to osoba posiadająca wiedzę, doświadczenie i odpowiednią formację oraz potrafiąca pracować w relacji jeden na jeden.

 

Modyfikacją tej roli, ale tym razem zaadoptowanej dla potrzeb doskonalenia środowiska wychowawczego szkół, jest realizowany od kilku lat we wrocławskich gimnazjach projekt. Eksperyment ten polega na tym, że tutorzy zastępują wychowawców klas, którzy zwykle mają pod opieką około 30-u uczniów i zajmują się głównie pracą administracyjną, dyscyplinowaniem i poprawianiem frekwencji. W tym eksperymencie każdy tutor otrzymuje pod opiekę około dziesięciu uczniów i z każdym z nich pracuje indywidualnie. Zakłada się, że powinien on każdemu z nich poświęcić przynajmniej 15 minut w tygodniu i jedną godzinę lekcyjną w miesiącu. Wielka propagatorka tej wersji tutoringu - dr Maria Sitko z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej twierdzi, że może to być początek oddolnej rewolucji w oświacie.

 

Teraz także łódzkie szkoły i łódzcy pedagodzy mogą dołączyć to grona tych rewolucjonistów. Pierwszym krokiem na tej drodze jest organizowane 25 marca przez Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Łodzi seminarium „Tutoring w szkole, czyli innowacyjny proces wychowawczy na miarę XXI wieku". Oby nie skończyło się tylko na tym jednym spotkaniu...

 

Włodzisław Kuzitowicz