Strona Główna > Felieton > Uczniowskie rekolekcje
Za kilka dni Wielkanoc. Dla bardzo wielu ludzi na świecie to ważne święto. Nie mam zamiaru podejmować starego tematu dyskusji o wyższości Świąt Wielkanocnych nad Bożym Narodzeniem (lub odwrotnie), lecz chcę jedynie zaznaczyć szczególny charakter nie tylko samej Wielkiej Nocy - nocy Zmartwychwstania, ale kilkutygodniowego okresu, poprzedzającego chwilę, po której można już zaśpiewać „Wesoły nam dzień dziś nastał!" Okres ten, nazwany Wielkim Postem, to okres, w którym osoby wierzące powinny znaleźć czas na „renowację" swojej wiary, jej refleksyjne pogłębienie. I temu maja służyć rekolekcje wielkopostne. Dorośli uczestniczą w nich w miarę swoich możliwości i duchowych potrzeb. Tylko uczniowie polskich szkół, których rodzice zadecydowali o tym, że będą uczestniczyć w lekcjach religii, zostają „ustawowo" zwolnieni na trzy dni z zajęć lekcyjnych i mają obowiązek uczestniczenia w spotkaniach rekolekcyjnych. Nie chcę w tym miejscu zgłębiać tego tematu, zastanawiać się nad skutecznością przymusowych form oddziaływania na postawy i systemy wartości ani nad jakością oferty, z jaką spotykają się uczniowie w kościołach. Dzisiaj chcę jedynie zastanowić się nad przekazem, jaki w ostatnich tygodniach docierał do młodych, wierzących Polaków od społeczeństwa ludzi dorosłych. Z jednej strony prowadzi się ich do kościoła, w którym zgłębiając sens swojej wiary mogą dowiedzieć się, że Chrystus przyniósł religię miłości: „Przykazanie nowe daję wam, byście się wzajemnie miłowali..." Że był tym, który nie dał się wciągnąć w kamienowanie cudzołożnicy, zwracając się do wystawiających Go na tę próbę faryzeuszy: "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień". Że zostawił swym wyznawcom modlitwę, w której są słowa: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom..." I zaraz po wyjściu z rekolekcyjnych nauk ci sami uczniowie widzą tłumy ludzi z krzyżami w rękach, ważne osobistości życia publicznego i polityki, z których ust padają słowa nienawiści, którzy rzucają niczym nie poparte oskarżenia i obelgi, którzy nawołują do odwetu... Ludzie ci przed chwilą wyszli z kościołów, śpiewają pieśni religijne... I tylko chce się zapytać: gdzie w tym zgiełku religijno-partyjnego zamętu pamięć o Tym, który przez dekady prowadził narodowe rekolekcje, o którego lud rzymski upomniał się w już w dniu Jego pogrzebu: „Santo subito"? Wszak w tydzień po Wielkanocy Polak-Papierz - Jan Paweł II zostanie wyniesiony na ołtarze Kościoła! Ale nie jego myśli i słowa są dziś na ustach tych, którzy w miejscach swych zgromadzeń wykrzykują: „Tutaj jest Polska!" Oni już o Nim nie pamiętają... Oni są dziś wpatrzeni w swojego prezesa... A prezes usiłuje budować zupełnie inny kult... Ta ulica, takie przekazy medialne - to drugie, uczniowskie, polskie rekolekcje. Które z nich głębiej wnikną w młode, kształtujące się dopiero osobowości? Włodzisław Kuzitowicz |