Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 18 maja 2012 r. 139 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
centrum konferencyjno widowiskowe Lutnia
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Impresje Małgorzaty
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Wspomnienie o tych które odeszły


Dzień Wszystkich Świętych, to w Polsce tradycyjnie dzień wizyt na cmentarzach, składania kwiatów i palenia zniczy na grobach bliskich. W tym roku układ kalendarza pozwala na rozłożenie tych odwiedzin na kilka dni. Sobota, niedziela i poniedziałek, poprzedzają dzień 1 listopada, po którym będzie jeszcze Dzień Zaduszny. Warto ten wydłużony okres czasu spożytkować do odwiedzenia nie tylko mogił swych najbliższych, ale także grobów osób, które zapadły w naszej pamięci, często odegrały w naszym życiu ważną rolę, ale których nieraz przez wiele lat nie mieliśmy jakoś czasu wspomnieć, uczcić ich pamięci zapaleniem symbolicznych zniczy.

 

Mam i ja swoje dwa wyrzuty sumienia, dwa groby osób, godnych pamięci. Osób, które odegrały istotną rolę w moim życiu pedagoga. I o nich to, o dwu, prawie już zapomnianych postaciach, postanowiłem dziś choć w tym krótkim felietonie wspomnieć.

 

Pierwszą z nich jest dr Natalia Han-Ilgiewicz. Niezwykła to była osoba. Jej długie, 83-letnie życie mogłoby stać się kanwą do scenariusza niejednego filmu. Nie miejsce tu teraz na prezentację tego niezwykłego życiorysu. Można go poznać nie tylko z autobiograficznej książki „Mozaikowe ścieżki", ale z biografii dostępnej w Internecie . Ja podzielę się dziś z  Czytelnikami tego felietonu wspomnieniem moich kontaktów z Panią Natalią. Zwłaszcza pierwszy z nich był kontaktem znamiennym, rzekłbym proroczym dla mojej drogi życiowej, dla tego co dziś nazywamy karierą zawodową.

 

Spotkałem dr Han-Ilgiewicz prawie przed pół wiekiem - jeśli dobrze pamiętam - jesienią 1962 roku. Byłem wtedy piszącym wiersze uczniem ostatniej klasy liceum ogólnokształcącego, konsekwentnie dążącym do kontynuowania dalszej nauki na polonistyce łódzkiego uniwersytetu. Ale los zrządził, że trafiłem do Łódzkiego Domy Kultury (nazywał się chyba wtedy wojewódzki), gdzie prowadzono cykl otwartych wykładów, w ramach swego rodzaju Wszechnicy. I tam to właśnie wysłuchałem wykładu popularyzującego wiedzę psychologiczną zupełnie mi wtedy nieznanej dr Natalii Han-Ilgiewicz. Jednym z jego wątków była informacja o stosowanych wtedy psychologicznych narzędziach diagnozy, w tym - o testach projekcyjnych. Dr Han-Ilgiewicz najwięcej czasu poświęciła prezentacji testu Szondiego. W zakończeniu wykładu zaproponowała, że gdyby ktoś miał takie życzenie, to ona po wykładzie może zademonstrować ten test na ochotnikach. Jedynym, który w tym celu pozostał, byłem ja. A badanie tym testem, dziś już chyba rzadko stosowanym, polegało na dokonaniu wyboru, na kolejno okazywanych 6 planszach, zawierających po 8 portretów różnych ludzkich twarzy, dwóch najbardziej i dwóch najmniej sympatycznych fizjonomii. Po kilkunastu minutach usłyszałem od pani Natalii, że moja osobowość predestynuje mnie do pracy z ludźmi, że mam zdolności do łatwego nawiązywania kontaktów i że najbardziej sprawdzę się w pracy z zespołami ludzkimi.

 

Przyznam się, że nie potraktowałem tego serio, dalej pisałem wiersze i po maturze zdałem na wymarzoną filologię polską. Drugi raz, już świadomie, poszedłem na wykład pani Natalii 5 lat później... Byłem już po przerwanych studiach polonistycznych, przyjechałem na urlop w trakcie drugiego roku służby zasadniczej w Marynarce Wojennej. Ale już wtedy byłem pewien, że po powrocie do cywila będę studiował psychologię lub... pedagogika. I od kolegi - słuchacza Policealnego Studium Pracowników Socjalnych - dowiedziałem się, że psychologię wykłada u nich nie kto inny, jak dr Han-Ilgiewicz. Do dziś mam w moim archiwum notatki z tamtego wykładu: o teoriach osobowości... A diagnoza z testu Szondiego się sprawdziła. Zostałem magistrem pedagogiki i całe zawodowe życie pracowałem z ludźmi, kierowałem licznymi zespołami i instytucjami. Dr Natalia Han-Ilgiewicz do końca swych dni mieszkała w Łodzi. Zmarła w 1978 roku.

 

Drugą osobą, którą pragnę dziś wspomnieć, jest dr Aleksandra Majewska. W przeciwieństwie do Natalii Han-Ilgiewicz, nie ma o Niej nic w Internecie. Choć była to także postać niezwykła. Jako, że postanowiłem niezadługo napisać jej obszerniejszą biografie, teraz przywołam jedynie najważniejsze fakty z Jej  życia. Urodzona w 1907 roku w Łodzi pracę zawodową rozpoczęła już w wieku 21 lat w domu dziecka przy ul. Przędzalnianej 66. I całe życie pracowała jako pedagog. Była uczennicą twórczyni polskiej pedagogiki społecznej - prof. Heleny Radlińskiej (ukończyła Studium Pracy Społeczno-Oświatowej WWP),  uzyskała stopień magistra pedagogiki społecznej na UŁ, doktoryzowała się w 1962 r. na UW na podstawie pracy „Dzieci, młodzież i alkoholizm rodziców". Ale najdłużej przepracowała w Okręgowej (później wojewódzkiej) Poradni Wychowawczo-Zawodowej. I tam przecięły się moje ścieżki życiowe z Panią dr Majewską.

 

Jesienią 1963 roku, będąc niezamożnym studentem UŁ, dorabiałem jako korepetytor w jednym z łódzkich techników. Mój uczeń okazał się nie tyle leniem, co chłopcem o bardzo głębokich zaległościach edukacyjnych i skomplikowanej sytuacji rodzinnej. Uznałem, że rola korepetytora w jakiej tam występowałem, musi zostać wsparta fachową pomocą. I tak trafiłem na ul. Moniuszki, gdzie wtedy pracowała dr Majewska.

 

A dowiedziałem się o Jej istnieniu z rodzinnego przekazu - jak to w latach dwudziestych XX wieku moi rodzice kolegowali się z pewną Olą, która potem została chyba psychologiem i ponoć pracuje w poradni. Po prostu poszedłem tam, przedstawiłem się (jestem synem Michaliny i Tadka z Cyganki) i... i  tak się zaczęło. Przez kolejne miesiące (aż do poboru do Marynarki Wojennej) działałem u boku dr Majewskiej w roli nieformalnego asystenta. Tam poznałem praktycznie warsztat pracy pedagoga społecznego, na czym polega w praktyce case stady, jak uruchamia się siły społeczne dla wsparcia klienta... Także już po powrocie do cywila, po podjęciu studiów pedagogicznych i rozpoczęciu pracy zawodowej w domach dziecka, a później w zakładzie Pedagogiki Społecznej UŁ, dr Aleksandra Majewska była moją mentorką, życzliwym acz bezstronnym doradcą, niekwestionowanym autorytetem. Zmarła w Łodzi w 1990 roku.

 

Zarówno Natalia Han-Ilgiewicz, jak i Aleksandra Majewska zostały pochowane na Starym Cmentarzu przy ul. Ogrodowej w Łodzi. 1 listopada zapalę na ich grobach znicze...

 

Włodzisław Kuzitowicz 

 

Słowa dotrzymałem, byłem w Dniu Wszystkich Świętych na łódzkim Starym Cmentarzuprzy ul. Ogrodowej i zapaliłem znicze na grobach Natalii Han-Ilgiewicz i Aleksandry Majewskiej.

 

 

 

 

Grób Natalii Han-Ilgiewicz

Kwatera 7A, linia 3, nr. grobu 16

 

 

 

 

 

Grób Aleksandry Majewskiej

Kwatera 5, linia 2. nr. grobu 29