Strona Główna > Relacje praktyków > Za małe za drogie problemy wiejskiej szkoły
Istnienie szkoły podstawowej w Łopatkach ze stażem 50-letnim wisi na włosku. Budynek szkolny powstał dzięki wielkiemu zaangażowaniu mieszkańców, budujących go własnymi rękoma. Utrzymanie jej jest za drogie na gminną kieszeń, dlatego nowo wybrany samorząd chce ją zlikwidować, zaczyna od oszczędzania na wiedzy. Mieszkańcy wsi wraz z nauczycielami dbają o finanse i przyzwoity wygląd szkoły. Podstawówka została wyremontowana wymieniono ogrzewanie, unowocześniono toalety wraz z gabinetem lekarskim. Cały budynek wewnątrz i zewnątrz jest zadbany. Dzieci mają do swojej dyspozycji bogato wyposażoną bibliotekę oraz salę komputerową. Od najmłodszych lat uczą się obcych języków. Dla prawidłowego rozwoju fizycznego korzystają z pobliskiej pływalni. Po zajęciach wszyscy zachęcani są do uczestnictwa w różnorodnych „kółkach zainteresowań". Podczas ferii czy wakacji oraz różnych świąt uczniowie biorą czynny udział w wyjazdach do kin, teatrów, lodowisk oraz innych wycieczek organizowanych przez nauczycieli. Plusem dla ucznia jest to, że pozostaje pod stałą opieką nauczycieli. Rodzice chcieliby posyłać swoje dzieci na lekcje do najbliższej placówki oświatowej, lecz z góry są na straconej pozycji. Niestety to radni decydują aby 6-letnie dzieci dojeżdżały kilkanaście kilometrów do wytyczonych szkół. Sprzeciwy i petycje nie tylko rodziców, ale i wszystkich mieszkańców Łopatek nie odniosły jednak oczekiwanego skutku. Radni są nieubłagalni, obojętni na stres i bezpieczeństwo dzieci. Faktem jest, że w mniejszej wiejskiej szkole uczniowie czują się bezpieczniej, Przemoc jest im obca. W ostatnim czasie jest wiele przypadków samobójstw nastolatków z powodu narkotyków i przemocy. W dużych szkołach jest to codzienność. Rodzice musieli by wziąć sprawy w swoje ręce i sami poprowadzić swoją spokojną i bezpieczną szkołę. Wielu już tak zrobiło, ale nie wszystkich mieszkańców wsi na taki gest stać. Choć z drugiej strony, nie po to mieszkańcy okolicznych wsi wybierają swoich przedstawicieli do samorządu, by za nich myśleć jak radzić sobie z oświatą. Odroczenie likwidacji szkoły na 1 rok powoduje jeszcze większy stres dla dzieci i rodziców. Pozostaje jednak zielone światełko nadzieji, iż w porę oszczędni radni zaczną myśleć o młodym pokoleniu. Przypominam, że wielu absolwent wiejskich szkół posiada obszerną wiedzę i ambicje studiowania na wyższych uczelniach. Karolina Karolczak Studentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi |