Strona Główna > Publikacje > Zaradne dziecko zostaje optymistą
Radość od małego „Dzieci z poczuciem własnej wartości, pełne życzliwości do siebie i innych, aktywne i odważne, potrafiące przezwyciężać trudności, posiadające przekonanie, że mają wpływ na to, co im się przydarza, to dzieci odporne psychicznie, to dzieci będące życiowymi optymistami" - mówi Dorota Wójcik-Słonina pedagog z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 4 w Krakowie. Skłonność do dostrzegania dodatnich stron życia, pozytywnego oceniania otaczającego nas świata i ludzi oraz przewidywania pomyślnego biegu wydarzeń nazywa się optymizmem. Według D. Wójcik-Słoniny optymizm sprzyja poprawie komfortu życia. Przyczynia się także do dobrego samopoczucia i ułatwia wybór odpowiedniego sposobu postępowania w różnych sytuacjach. Przeciwieństwem optymizmu jest pesymizm, czyli sposób patrzenia na świat nastawiony na oczekiwanie niepowodzenia. - Pesymizm to nawyk myślenia, którego konsekwencjami są: smutek, przygnębienie, brak aktywności w nauce, pracy, zabawie, poczucie beznadziei i bezsensu działań. Pesymizm to pewna teoria rzeczywistości, której dzieci najczęściej uczą się od rodziców - mówi nasza rozmówczyni. A przecież optymizmu można - i warto! - nauczyć! Pierwsze kroki - Podstawą optymizmu u małych dzieci jest ich zaradność, czyli umiejętność działania w sposób dający pożądane rezultaty. Następną warstwę tworzą pozytywny stosunek do siebie i świata - opowiada pedagog. Aby małe dzieci mogły stać się zaradne, muszą uczestniczyć w jak największej ilości różnych zabaw i sytuacji. To pozwoli im na rozwinięcie skuteczności działania. Ważne jest dawanie dziecku wyboru. Dla kształtowania zaradności istotne znaczenie mają również zabawki, jakimi dziecko się bawi. - Najlepsze są takie, których działanie zależy od zachowań dziecka: klocki, zabawki wydające dźwięki po naciśnięciu guzika, lalki do ubierania, modele do składania, kredki, farby. Natomiast bez znaczenia dla zaradności jest telewizja i radio. Zbyt długie spędzanie czasu przed telewizorem może wręcz wywołać u dzieci bierność - wyjaśnia D. Wójcik-Słonina. - Należy pamiętać, że dzieci nie cieszy sam dźwięk grzechotki, ale to, że potrafią go wywołać. Dzieci są radosne, gdy same wdrapują się na huśtawkę. Mają wówczas poczucie sprawstwa, a to powoduje, że są z siebie zadowolone. Gdy dodatkowo rodzic chwali dziecko za jego samodzielność i zaradność, kształtuje w nim pozytywny stosunek do siebie i świata, który jest podstawą optymizmu. Edukacja dzieci odbywa się głównie w domu. Dzieci odbierają wszystkie emocje napływające do nich z zewnątrz, od rodziców, rodzeństwa, bez względu na to, czy są skrywane, czy okazywane otwarcie. Od urodzenia słuchają, uczą się i naśladują styl mówienia rodziców. Podobnie oddziałują nauczyciele, wychowawcy. Szczególnie oni mają bardzo dużo okazji do wartościowania, dokonywania ocen - mówi pedagog. Od tego, jakie informacje będą do dziecka napływały, zależy to, jaka wizja własnej osoby zacznie się w dziecku kształtować, w jaki sposób będzie interpretowało wydarzenia oraz przyczyny sukcesu i porażki. I ten właśnie sposób interpretowania rzeczywistości i postrzegania siebie może być optymistyczny bądź pesymistyczny. Wyjaśnianie tego, co się dzieje - Optymizm wcale nie polega na upatrywaniu w każdym zjawisku pozytywnych stron i oczekiwaniu zawsze pozytywnych rozwiązań. Podstawą optymizmu jest sposób, w jaki interpretujemy przyczyny zdarzeń, czyli tzw. styl wyjaśniania rzeczywistości - tłumaczy D. Wójcik-Słonina. Według niej styl wyjaśniania kształtuje się w dzieciństwie i bez celowej ingerencji dokonywanej przez osoby wychowujące dziecko nie ulega zmianie. Styl wyjaśniania może być optymistyczny bądź pesymistyczny. - Dziecko prezentujące optymistyczny styl wyjaśniania powie: „zostałem przewodniczącym klasy, bo jestem osobą lubianą i aktywną społecznie". Inaczej będzie brzmiało to zdanie wypowiedziane przez dziecko z pesymistycznym stylem: „zostałem przewodniczącym klasy, bo w tym roku, żadne inne dziecko nie chciało nim być" - wyjaśnia D. Wójcik- Słonina i dodaje: - Trudno jest dokładnie stwierdzić, jaki styl wyjaśniania prezentuje dane dziecko. U każdego dziecka przeplatają się interpretacje zarówno optymistyczne, jak i pesymistyczne. Istotne jest wychwycenie, jaki styl wyjaśniania występuje najczęściej, w sposób naturalny, a niewymuszony. To, czy styl wyjaśnienia jest optymistyczny czy pesymistyczny, nie jest oczywiste. O ile w młodszym wieku szkolnym na emocje dziecięce najistotniejszy wpływ mają wydarzenia, to w miarę dorastania coraz większy wpływ na człowieka ma nie samo wydarzenie, ale sposób jego interpretowania, czyli właśnie styl wyjaśniania - tłumaczy D. Wójcik-Słonina. Najlepiej byłoby, gdyby ten styl był optymistyczny, bo takie interpretowanie własnych emocji, zachowań, a także zdarzeń jest rozwojowe i zdrowe. Jaka samoocena Od samego początku rozwoju dziecka rodzice kształtują w nim poczucie własnej wartości, samoocenę. - Wielu dorosłych kładzie nacisk na wyrabianie w dziecku przekonania o własnej wyjątkowości, bezwarunkowej miłości i niczym nieuzasadnionego optymizmu przejawiającego się choćby w zdaniu: „wszystko będzie dobrze". To ma, ich zdaniem, wzmocnić poczucie własnej wartości u dziecka - mówi pedagog, po czym dodaje: - Należy uczyć dziecko miłości do samego siebie, ale trzeba przy tym nauczyć je akceptacji siebie bez przekonania o swojej absolutnej wyjątkowości. Tak więc w dziecku powinno kształtować się umiejętności realnej oceny swoich możliwości oraz zdolności do przeżywania wszystkich emocji, nie tylko tych przyjemnych. Według naszej rozmówczyni na nic zda się wmawianie dziecku dobrego samopoczucia, mówienie mu, że wszystko będzie super, bez nauczenia go skutecznego działania. - O wysokim poczuciu własnej wartości możemy mówić tylko wówczas, gdy jednocześnie występuje dobre samopoczucie i skuteczne działanie - tłumaczy pedagog. Dobre samopoczucie, aby służyć zdrowiu i rozwojowi, musi być wywołane poprzez umiejętność skutecznego działania, zdolność radzeniem sobie w pracy i nauce, skuteczne pokonywanie trudności i frustracji, a także umiejętność współżycia i współpracy w grupie. - Dziecko nie zazna prawdziwie dobrego samopoczucia, jeśli zostanie pozbawione możliwości przeżycia jakiegokolwiek sukcesu - podkreśla D. Wójcik-Słonina. Nie należy zapominać, że na samoocenę dzieci wpływ ma także atmosfera i zasady panujące w domu. Pedagog przypomina, że im jaśniejsze są reguły postępowania w domu i im wyraźniejsze granice tego, co wolno robić, a czego robić nie należy i konsekwentne przestrzeganie tychże zasad, tym wyższa jest samoocena dzieci. Optymista w szkole Według Doroty Wójcik dziecko wstępujące w wiek szkolny powinno być uczone takiego sposobu myślenia, który pozwoli mu zrozumieć sytuacje nieprzyjemne, konflikty, porażki i traktować je jako przystanek do sukcesu, a nie jako powód do smutku, dowód na swoją beznadziejność czy brak własnych możliwości. - Bez ingerencji rodziców dzieci same tworzą teorie wyjaśniające nieprzyjemne sytuacje, konflikty. Najczęściej są to przekonania typu: „nie powiodło mi się, bo ja nigdy nic dobrze nie zrobiłem" - mówi D. Wójcik-Słonina. - Dlatego należy dziecko zachęcać do nauki nowych umiejętności oraz uświadamiać, że w sytuacjach niepowodzenia mamy prawo przeżywać negatywne uczucia - dodaje. Jeśli rodzice będą czuwali nad sposobem myślenia dziecka, w jego umyśle powstaną przekonania, że porażki są przemijające i od czasu do czasu doświadcza ich każdy człowiek. Dziecko powinno być pewne, że na każde niepowodzenie jest recepta i że nie jest samo, ale ma rodziców, którzy je rozumieją i zawsze służą pomocą. Joanna Moczulska Dorota Wójcik-Słonina jest pedagogiem specjalnym. Zajmuje się głównie poradnictwem rodzinnym i wychowawczym oraz terapią zaburzeń emocjonalnych dzieci i młodzieży. W swojej pracy opiera się na spuściźnie Martina Seligmana i Racjonalnej Terapii Zachowań wg M.C. Maultsby'ego. Źródło: http://www.edukacyjnykrakow.pl/ |