Gazeta Edukacyjna dla refleksyjnych pedagogów

Piątek, 10 września 2010 r. 253 dzień roku

                                                                                                                                                Forum | Czat | Kontakt | Partnerzy | Mapa Strony








 
Strona Główna | Bibliografie | Recenzje | Konferencje | O Gazecie Edukacyjnej 
 
 Badania i raporty
 Blogosfera
 Felieton
 Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne proponuje
 Gorący temat
 Klinika edukacyjna
 Polecamy
 Publikacje
 Relacje praktyków
 Szkoła z pomysłem
 Wydarzenia
 Bibliografie
 Recenzje
 Konferencje
 O Gazecie Edukacyjnej
 Partnerzy
 Inspirujące
Strona Główna > Felieton > Życzeniologia noworoczna


Nowy Rok jest od bardzo dawna okazją do składania sobie życzeń. Jak się głębiej nad tą tradycją zastanowić, można doszukać się jej źródeł w ludzkiej potrzebie dokonywania okresowych ewaluacji swojego życia. A noc zmiany kalendarza doskonale się do tego nadaje. Bo okres roku kalendarzowego, zwłaszcza w czasach, gdy królowały dwa fetysze: sprawozdawczości i planowania, był ich ulubioną jednostką podstawową. Choć dzisiaj umowne daty końca jednego i początku nowego roku sprawiają najwięcej kłopotu księgowym, zwłaszcza jednostek budżetowych, to i w naszych osobistych rachunkach lubimy przeprowadzać bilanse zysków i strat, sukcesów i porażek właśnie w noc sylwestrową. A że nie zawsze to co zdarzyło się w minionym roku napawa nas radością i dumą, wolimy poprawiać sobie samopoczucie terapią życzeniową. Bo w takim zabiegu obdarzania wszystkich wokół życzeniami wszelakich pomyślności tworzymy wokół siebie aurę człowieka życzliwego, sympatycznego, dobrego... Poprawia nam to, niewątpliwie, samoocenę, a ponadto, zgodnie z III zasadą dynamiki [Każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i przeciwnie skierowana.], my też odbieramy proporcjonalną dawkę analogicznych życzeń od otoczenia.


Tylko czy są to samosprawdzające się przepowiednie? Czy może częściej przypomina to atmosferę kampanii wyborczej, podczas której politycy umizgujący się o nasze głosy gotowi są obiecać wszystkim wszystko? A potem i tak nikt ich z tego nie rozlicza... Bo po Nowym Roku, jak po wyborach, zaczyna się twarda rzeczywistość. Nie mają wtedy istotnego znaczenia mniej czy bardziej szczere życzenia zdrowia, szczęścia i słodyczy, wygranej w totolotka czy awansu zawodowego. Ważne okazują się nasze zdolności, talenty, a przede wszystkim - nasza konsekwencja w dążeniu do celów, odporność na stresy, a przede wszystkim - pracowitość!


No właśnie, napisałem pracowitość. Ale czy zawsze jest ona główna przyczyną naszych sukcesów? Czy zawsze i wszędzie wszystko zależy od nas? Już Krzysztof Kieślowski w niezapomnianym filmie „Przypadek" przeprowadził swoisty eksperyment „co bu było, gdyby...", pokazując jak bardzo ów tytułowy przypadek może zmienić losy człowieka. Ale co to właściwie jest przypadek? Może to nie „ślepy los", a - jak wielu wierzy - Przeznaczenie? Czy to, co nam przyniesie nowy 2009 rok, jest już „gdzieś" „tam" zapisane? I to nie my o tym decydujemy, co się stanie - czy awansujemy, spotkamy miłość naszego życia, będziemy zdrowi... Może więc taka magia słowa, takie zaklinanie przyszłości ma jakiś sens? Choćby dlatego, że gdy człowiek uwierzy, że mu się powiedzie, to szybciej i skuteczniej tego dokona? Może zwiększa w ten sposób swoją szansę w grze z przypadkiem, może „uwiedzie" przeznaczenie?


Zwolennikom determinizmu podsunę jeszcze jeden trop - już nie transcendentny! Jak się okazuje, niezależnie od tego, czy jesteśmy „za" czy „przeciw" nowym podstawom programowym - o tym, że już od 1 września właśnie 2009 roku będzie trzeba według ich zapisów prowadzić edukację w pierwszych klasach szkół podstawowych i gimnazjów, zadecydowała Pani Minister Hall! O podwyżkach płac i pensum godzin na nowy rok także zadecydował jeden, ale za to najważniejszy w państwie, podpis Pana Prezydenta Kaczyńskiego.


Jak zatem może w takich warunkach samookreślić się refleksyjny pedagog? Czego, bez obłudy, można mu życzyć? I czego on sam może sobie życzyć, aby nie popaść w mito- i megalomanię? Najlepsze, co w zaistniałych okolicznościach można życzyć Wam, Szanowni Czytelnicy, a czego i sobie życzę, to przyjęcie do wszystkiego z czym przyjdzie nam się zmierzyć w tym nowym 2009 roku postawy, zdefiniowanej najtrafniej w poniższej sentencji filozofa - stoika, cesarza Marka Aureliusza: „Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego"


Włodzisław Kuzitowicz